Tusk ogrywa koalicjantów? Sawicki ostrzega: to prosta droga do utraty władzy

- Sawicki krytykuje sposób traktowania mniejszych koalicjantów
- Pada ostrzeżenie przed utratą zdolności koalicyjnej
- Pełczyńska-Nałęcz mówi wprost: „to droga do katastrofy”
Sawicki ostrzega Tuska: „To może się źle skończyć”
Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Marek Sawicki publicznie przestrzegł premiera Donalda Tuska przed błędami, które – jego zdaniem – mogą doprowadzić do powtórki z 2023 roku.
O sprawie mówił w piątkowym programie „Graffiti” na antenie Polsat News. Jak podkreślił, funkcjonowanie obecnej koalicji to skomplikowana układanka pięciu podmiotów, które z jednej strony chcą zachować własną tożsamość, a z drugiej są zmuszone do współpracy.
„Sukcesy przypisuje sobie Tusk, problemy zostawia innym”
Sawicki zwrócił uwagę na nierównowagę w sposobie komunikowania działań rządu. Jego zdaniem mniejsi koalicjanci wykonują znaczną część pracy, ale nie przekłada się to na polityczne korzyści.
„Nasi ministrowie się napracują i jak jest sukces, to na konferencji prasowej staje Donald Tusk i mówi, że to jest sukces rządu – czytaj – Platformy Obywatelskiej. Natomiast jeśli mamy sytuację, w której jest problem, to pan premier wtedy nie staje i tego nie broni”.
Według polityka PSL taka strategia prowadzi do osłabienia partnerów koalicyjnych i wzmacniania tylko jednego ugrupowania.
„PiS wygrał, ale nie miał z kim rządzić”
Sawicki przypomniał doświadczenia z ostatnich wyborów parlamentarnych. Jak zaznaczył, zwycięstwo wyborcze nie gwarantuje możliwości sprawowania władzy.
„To jest problem, na jaki zwracam uwagę od 30 lat. W normalnych, rozwiniętych demokracjach nie dąży się do duopolu politycznego. A przynajmniej te duże partie starają się budować zaplecze partii mniejszych, z którymi można tworzyć koalicję. Rok 2023 pokazał – PiS wygrał wybory, ale nie miał zdolności koalicyjnej - powiedział.
Polityk ostrzegł, że brak refleksji może doprowadzić do podobnej sytuacji obecny obóz rządzący.
-Jeśli Donald Tusk nie widzi, że musi mieć także partnerów, którzy pomogą mu zdobyć głosy nieco powyżej tych 40 proc., to też nie będzie miał zdolności koalicyjnej - dodał.
„Czas skończyć z dojeżdżaniem partnerów”
Sawicki nie pozostawił wątpliwości co do swoich oczekiwań wobec premiera. Zaapelował o zmianę podejścia do współpracujących ugrupowań.
„Więc czas skończyć z dojeżdżaniem partnerów wewnątrz rządu, a po prostu dać im swobodę w realizacji zadań”.
„To droga do katastrofy”. Kolejne głosy sprzeciwu
Krytyczne sygnały wobec działań premiera pojawiają się także z innych części koalicji. W piątek stanowczo wypowiedziała się szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
„Najpierw docinki na Radzie Ministrów, teraz ultimatum w mediach. W Umowie Koalicyjnej zobowiązaliśmy się do współpracy opartej na wzajemnym szacunku. Język ultimatum to łamanie umowy. Koalicja budowana na przemocy to droga do katastrofy” – napisała na platformie X, odnosząc się do medialnych doniesień po swoim spotkaniu z Donaldem Tuskiem. Narastające napięcia pokazują, że wewnętrzna sytuacja w rządzie staje się coraz bardziej wymagająca, a spory między koalicjantami wychodzą na światło dzienne.