Tusk czy Saryusz-Wolski? Unijni liderzy wybiorą dziś nowego szefa Rady Europejskiej?
09.03.2017 09:39

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Kadencja obecnego szefa Rady Europejskiej – Donalda Tuska kończy się w maju. Oznacza to, że liderzy unijni powinni podjąć decyzję o jego następcy na rozpoczynającym się dzisiaj szczycie. Ponieważ jednak wokół wyboru kandydata na przewodniczącego powstał spór, możliwe, że liderzy podejmą decyzję, że należy dalej szukać konsensusu i decyzja jeszcze nie zapadnie.
W zasadzie przeciwko reelekcji polskiego byłego premiera na stanowisko szefa RE oficjalnie opowiada się tylko Polska. Wiele państw oficjalnie poparło Donalda Tuska, kilka nie zajęło stanowiska.
Kraje popierające Tuska w ostatnich dniach to Włochy, Francja, Czechy i Słowacja, Holandia, Hiszpania, Łotwa, Wielka Brytania, Bułgaria, Szwecja i Węgry.
Ostrożnie o sprawie wypowiada się niemiecki rząd. Kilka dni temu, rzecznik rządu w Berlinie poinformował, że "przyjęto do wiadomości", że zgłoszono alternatywnego kandydata, ale jak podkreślił Steffen Seibert, rząd, "nie może uprzedzać wyników obrad szefów państw i rządów".
Kandydat polski?
Problematyczne może okazać się zgłoszenie kandydata, ponieważ kandydaturze Tuska sprzeciwia się polski rząd. Oznacza to, że jeśli polityk zostanie wybrany na szefa RE, to będzie on kandydatem innego państwa.
Jak jednak przypomniał kilka dni temu były ambasador Polski przy UE Marek Grela, kandydaturę poprzedniego szefa Rady Empirejskiej (Belga, Hermana Van Rompuya) również zgłosił nie jego rząd. Van Rompuya zgłosił premier Szwecji (wtedy Szwecja sprawowała prezydencję w UE), a na drugą kadencję Dania (podobnie, w tym czasie Dania sprawowała prezydencję w Unii).
- Jeśli Tusk chce jednak wrócić, a dużo się o tym mówi, do polityki krajowej, to nie może być kandydatem innego państwa - komentował sprawę Zbigniew Kuźmiuk, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Tymczasem od kilku dni media podają że kandydaturę Tuska zgłosi właśnie premier Malty Joseph Muscat.
Poparciem polskiego rządu może za to cieszyć się europoseł Jacek Saryusz-Wolski. W sobotę informację o jego kandydaturze na szefa RE, podała Polska Agencja Prasowa i szybko potwierdził to szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski. Kandydatura Saryusz-Wolskiego została zgłoszona do Malty, która sprawuje prezydencję w Unii. Niedługo po ogłoszeniu tej decyzji, europoseł został w trybie natychmiastowym wykluczony z Platformy Obywatelskiej, a następnie sam zrezygnował z członkostwa w Europejskiej Partii Ludowej, której był wiceszefem.
Wczoraj premier Beata Szydło napisała list do unijnych szefów rządów, w którym tłumaczy, dlaczego Polska nie udzieliła poparcia Donaldowi Tuskowi. Premier wskazuje, że Jacek Saryusz-Wolski poradzi sobie z wymogiem zachowania bezstronności i wniesie do Rady Europejskiej nową jakość. Szefowa rządu przedstawia go jako polityka kompetentnego, z ponad 40-letnim doświadczeniem w sprawach integracji europejskiej, dodając jednocześnie, że pochodzi on spoza rządowego obozu politycznego. "Projekt europejski przeżywa bezprecedensowy kryzys i jego odnowa wymaga świeżego spojrzenia na wiele spraw Unii Europejskiej" - napisała Beata Szydło o Unii Europejskiej.
/ Źródło: dorzeczy.pl
Kraje popierające Tuska w ostatnich dniach to Włochy, Francja, Czechy i Słowacja, Holandia, Hiszpania, Łotwa, Wielka Brytania, Bułgaria, Szwecja i Węgry.
Ostrożnie o sprawie wypowiada się niemiecki rząd. Kilka dni temu, rzecznik rządu w Berlinie poinformował, że "przyjęto do wiadomości", że zgłoszono alternatywnego kandydata, ale jak podkreślił Steffen Seibert, rząd, "nie może uprzedzać wyników obrad szefów państw i rządów".
Kandydat polski?
Problematyczne może okazać się zgłoszenie kandydata, ponieważ kandydaturze Tuska sprzeciwia się polski rząd. Oznacza to, że jeśli polityk zostanie wybrany na szefa RE, to będzie on kandydatem innego państwa.
Jak jednak przypomniał kilka dni temu były ambasador Polski przy UE Marek Grela, kandydaturę poprzedniego szefa Rady Empirejskiej (Belga, Hermana Van Rompuya) również zgłosił nie jego rząd. Van Rompuya zgłosił premier Szwecji (wtedy Szwecja sprawowała prezydencję w UE), a na drugą kadencję Dania (podobnie, w tym czasie Dania sprawowała prezydencję w Unii).
- Jeśli Tusk chce jednak wrócić, a dużo się o tym mówi, do polityki krajowej, to nie może być kandydatem innego państwa - komentował sprawę Zbigniew Kuźmiuk, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Tymczasem od kilku dni media podają że kandydaturę Tuska zgłosi właśnie premier Malty Joseph Muscat.
Poparciem polskiego rządu może za to cieszyć się europoseł Jacek Saryusz-Wolski. W sobotę informację o jego kandydaturze na szefa RE, podała Polska Agencja Prasowa i szybko potwierdził to szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski. Kandydatura Saryusz-Wolskiego została zgłoszona do Malty, która sprawuje prezydencję w Unii. Niedługo po ogłoszeniu tej decyzji, europoseł został w trybie natychmiastowym wykluczony z Platformy Obywatelskiej, a następnie sam zrezygnował z członkostwa w Europejskiej Partii Ludowej, której był wiceszefem.
Wczoraj premier Beata Szydło napisała list do unijnych szefów rządów, w którym tłumaczy, dlaczego Polska nie udzieliła poparcia Donaldowi Tuskowi. Premier wskazuje, że Jacek Saryusz-Wolski poradzi sobie z wymogiem zachowania bezstronności i wniesie do Rady Europejskiej nową jakość. Szefowa rządu przedstawia go jako polityka kompetentnego, z ponad 40-letnim doświadczeniem w sprawach integracji europejskiej, dodając jednocześnie, że pochodzi on spoza rządowego obozu politycznego. "Projekt europejski przeżywa bezprecedensowy kryzys i jego odnowa wymaga świeżego spojrzenia na wiele spraw Unii Europejskiej" - napisała Beata Szydło o Unii Europejskiej.
/ Źródło: dorzeczy.pl

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.03.2017 09:39
Grzegorz "GrzechG" Gołębiewski: Partia Donalda Tuska to polityczny beton
21.03.2026 12:51
Unia Europejska. Suma zawiedzionych nadziei
21.03.2026 10:09
Potężny wzrost cen paliw w hurcie. Co zrobi rząd?
21.03.2026 09:28
Tusk zarzekał się w TVN24, że porodówka w Lesku nie jest zamknięta. Tymczasem nie działa od 1 stycznia
21.03.2026 08:16
Dariusz Lipiński: Euro jako problem nieekonomiczny
20.03.2026 16:47

Komentarzy: 0
Stosunek do wprowadzenia w Polsce waluty euro (czyli pozbycia się tak istotnego atrybutu niepodległego państwa jak własny pieniądz) – i zresztą stosunek do waluty euro w ogóle – nie jest kwestią ekonomii, lecz poglądów politycznych, a nawet wierzeń ideologicznych. Gdyby było inaczej, wszyscy ekonomiści musieliby mieć z grubsza jednakowy pogląd na sprawę, a tak nie jest. (Swoją drogą, gdyby ekonomiści znali się na pieniądzach, wszyscy musieliby być milionerami, a tak również nie jest).
Czytaj więcej



