Szukaj
Konto

Sprawa Ziętary: Gangster podtrzymał odwołanie zeznań obciążających Gawronika

12.10.2016 21:29
Sprawa Ziętary: Gangster podtrzymał odwołanie zeznań obciążających Gawronika
Źródło: jarek.sledczy.pl
Komentarzy: 0
Krzysztof M. Kaźmierczak: Gangster Maciej B. pseudonim „Baryła” w rozpaczliwy sposób próbuje wykazać, że nie opowiadał mi szczegółowo o okolicznościach zabicia Jarosława Ziętary. Próbował udowodnić dziś przed sądem, że nasza rozmowa toczyła się na inny temat.
Maciej B. dołączył do kilku kluczowych świadków, którzy w krótkim czasie albo wycofali się albo stracili pamięć. On był jedynym człowiekiem, który zapowiedział, że wycofa zeznania, a podczas naszej rozmowy powiedział z jakiego powodu to zrobi i czego się boi

— mówi dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego", kolega redakcyjny Jarosława Ziętary, który od lat walczy o wyjaśnienie jego śmierci Krzysztof M. Kaźmierczak w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Dziś przed poznańskim sądem doszło do konfrontacji Pana ze skazanym na dożywocie za zabójstwo gangsterem Maciejem B. ps. "Baryła". W styczniu 2015 r. "Baryła" opowiedział panu o okolicznościach porwania i zamordowania Jarosława Ziętary, do którego doszło jesienią 1992 r. Później stwierdził, że nic takiego nie mówił. O co chodzi?

Krzysztof M. Kaźmierczak: Gangster Maciej B. pseudonim "Baryła" w rozpaczliwy sposób próbuje wykazać, że nie opowiadał mi szczegółowo o okolicznościach zabicia Jarosława Ziętary. Próbował udowodnić dziś przed sądem, że nasza rozmowa toczyła się na inny temat.

Sprawa Ziętary: Gangster podtrzymał odwołanie zeznań obciążających Gawronika. Dziennikarz przedstawił dowody zaprzeczające wersji "Baryły"

Dlaczego?

Boi się o swoją rodzinę. W styczniu 2015 r. zapowiedział, że wycofa swoje zeznania z czasu, kiedy śledztwo w sprawie porwania i zabójstwa Jarosława Ziętary trwało i nie wiadomo było, jaki będzie miało epilog. Nie wiadomo było wówczas, czy powstanie akt oskarżenia. "Baryła" wtedy szczegółowo opowiedział mi o okolicznościach związanych z zabójstwem Jarosława Ziętary i osobach za to odpowiedzialnych. Przedstawiłem przed sądem szereg dowodów potwierdzających, że przebieg naszego spotkania był taki, jak mówię, Przekazałem m.in. zaświadczenie z zakładu karnego, że moje widzenie z Maciejem B. trwało ponad dwie godziny, Zaprezentowałem również moja korespondencję z jego adwokat, do której mnie skierował, w sprawie uzgodnienia jego autoryzowanej odpowiedzi. Przedstawiłem w sądzie również moje notatki ze spotkania z Maciejem B., które wykonywałem podczas rozmowy z nim oraz krótkie nagranie, ponieważ "Baryła" początkowo zgodził się na nagranie. Uzyskałem zgodę na rejestrowanie rozmowy i używanie na terenie zakładu karnego dyktafonu, jednak Maciej B., kiedy zostaliśmy sami poprosił i to znajduje się na fragmencie nagrania, żebym nie rejestrował dalszej rozmowy z nim. Dzisiaj w sądzie opowiadał, że jakieś nagranie było, że widział kręcącą się płytę CD. Fantazjuje, bo nie nagrywałem nic na CD. Rozumiem jego obawy o rodzinę i mu współczuję. Jest ważnym świadkiem, to co zeznał i opowiedział było istotne dla wyjaśnienia zabójstwa Jarosława Ziętary. Maciej B. dołączył do kilku kluczowych świadkowie, którzy w krótkim czasie albo wycofali się albo stracili pamięć. On był jedynym człowiekiem, który zapowiedział, że wycofa zeznania, a podczas naszej rozmowy powiedział z jakiego powodu to zrobi i czego się boi.

Z czyjej inicjatywy doszło do pana spotkania z "Baryłą"?

Z jego inicjatywy. Wszystko jest udokumentowane. Zadzwoniła do mnie w jego imieniu jakaś kobieta i pytała, czy będę chciał rozmawiać z nim, potem zadzwonił "Baryła", następnie uzyskałem wystąpiłem zgodę na widzenie z nim w zakładzie karnym..

Co w styczniu 2015 r. Maciej B. opowiedział panu o sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary?

Zaczął od przeprosin za swój udział w sprawie Ziętary. Stwierdził, że jego udział ograniczał się do napaści na Jarka kilka miesięcy przed porwaniem. Maciej B. z kilkoma gangsterami przyszedł do mieszkania Jarka i próbowali go zastraszyć, żeby przestał interesować się mafijną grupą biznesmenów. Jarek tropił ich przekręty i chciał je opisać. "Baryła" twierdził, że uderzył Jarka i go trzymał, inni gangsterzy przeszukiwali mieszkanie, prawdopodobnie szukali materiałów Jarosława Ziętary na temat grupy gangsterów. Dziennikarz nie dał się zastraszyć i nie zrezygnował z wyjaśnienia sprawy. "Baryła" opowiadał mi, że był świadkiem rozmowy, w której Aleksander G. domagał się skutecznego uciszenia Jarosława Ziętary. Kiedy jego ochroniarze proponowali, że jeszcze raz napadną Jarka i pobiją, wtedy Aleksander G. miał powiedzieć, że trzeba go skutecznie uciszyć. Wówczas zapadła decyzja, żeby Jarka zamordować. "Baryła" mówił, że nie wzięto go na tę akcję, ponieważ był najmłodszy z nieformalnych ochroniarzy Elektromisu oraz innych gangsterów biznesmenów, którzy robili przekręty na dużą skalę.

Skoro nie brał udziału w zabójstwie, skąd miał o nim wiedzę?

W porwaniu i zabójstwie Jarka brał udział przyjaciel "Baryły", gangster o pseudonimie "Lewy". Maciej B. znał cały przebieg porwania, przetrzymywania, torturowania i zamordowania dziennikarza z relacji "Lewego". I zrelacjonował mi je podczas spotkania w styczniu 2015 r. "Lewy" został zamordowany. Zginął w zainscenizowanym wypadku samochodowym.

"Baryła" miał opowiadać panu, że to nie jedyna tajemnicza i niewyjaśniona śmierć, która miała mieć miejsce w związku ze sprawą Jarosława Ziętary.

W innym wypadku zginął kolejny uczestnik zabójstwa Ziętary, "Wiatrak" oraz przypadkowe osoby, które jechały z nim samochodem. Pod autem był podłożony ładunek wybuchowy. Zabójstwo Jarosława Ziętary pociągnęło za sobą szereg zbrodni. Likwidowano osoby, które brały udział w zabójstwie i w ocenie bandytów stwarzali wrażenie, że mogą ujawnić szczegóły zbrodni...


Cały wywiad Tomasza Plaskota na wpolityce.pl
Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.10.2016 21:29