Szukaj
Konto

Seks-afera w policji. Gen. Działoszyński tuszował sprawę molestowania funkcjonariuszek BSW?

13.10.2016 11:12
T. Gutry
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Wyszły na jaw skandaliczne wydarzenia, które miały mieć miejsce w Biurze Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji w latach 2007-2016. W tym czasie komendantem głównym był m.in. gen. Marek Działoszyński. Jak donosi "Fakt", jest on zamieszany w aferę dotyczącą molestowania seksualnego funkcjonariuszek Biura Spraw Wewnętrznych.
Były szef policji według gazety ukrył sprawę spalenia tajnej operacji, w którą było zaangażowane jego biuro. To nie wszystko - jest też zamieszany w sprawę molestowzania seksualnego w BSW, która została zamieciona pod dywan. Liczne nieprawidłowości wychodzą na jaw dzięki kontroli działań BSW.

- 10 sierpnia wszczęliśmy śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków, w związku z wydawaniem poleceń kadrowych w Komendzie Głównej Policji - powiedział "Faktowi" Michał Dziekański z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak ustaliła gazeta, tropy prowadzą do gen. Działoszyńskiego. To on miał wydawać nieformalne polecenia ustawienia swoich ludzi na strategicznych funkcjach w policji. - Tuszował ich przewiny, a ci odpłacali mu się lojalnością w dalszej karierze w policji, z której powinni wylecieć - mówi nasz informator z policji.

"Fakt" przytacza zeznania trzech policjantek, z czego zeznania dwóch obciążają funkcjonariuszy BSW, komórki, z której wywodził się właśnie generał Działoszyński.

Trzy młode policjantki trafiły na celownik dwóch oficerów Roberta G. i Marcina G.. Dwie "postawiły się", jedna - co przyznała w czasie śledztwa - została kochanką przełożonego. Koledzy z pracy opowiadają, że funkcyjni oficerowie uznali, że są bezkarni i chcieli urządzić sobie prywatny "harem".

Obawiający się skandalu komendant główny policji Andrzej Biernat, skierował sprawę molestowania do prokuratury. Ta początkowo nie chciała w ogóle się nią zająć. Potem umorzyła śledztwo uznając, że opisane przez kobietę sytuację nie są przestępstwem!

Prokurator dał wiarę jedynie przełożonym kobiety, a prześladowaną za ujawnienie sprawy Martę C. przeniesiono do komendy stołecznej policji. Z BSW KGP odeszła też druga kobieta namawiana do seksu przez przełożonych. A trzecia z nagabywanych? Jako jedyna podważała wersję molestowanej Marty C. Efekt? Mimo krótkiego stażu została w BSW i błyskawicznie awansowała!

Co to jest Biuro Spraw Wewnętrznych (BSW)? Jest to centralna komórka organizacyjna Policji, jak i policyjna służba specjalna zajmująca się m.in. realizacją zadań związanych z zapobieganiem przestępstw popełnianych przez policjantów i pracowników Policji, niektórych przestępstw popełnianych na szkodę Policji, ich wykrywaniem oraz ściganiem ich sprawców. Misją BSW miało być skuteczniejsze eliminowanie i ograniczanie korupcji w Policji, oczyszczanie policjantów z pomówień i doskonalenie systemu antykorupcyjnego w formacji, a także działalność na rzecz utrzymywania wiarygodności Policji. Tymczsem w "Fakcie" czytamy wypowiedź byłego funkcjonariusza BSW:

- Mieliśmy być elitą. Najczyściejsi z czystych, nieskazitelni. A rządzili nami ludzie niekompetentni i z problemami, do tego zdemoralizowani i bezkarni.

fakt.pl, telewizjarepublika.pl

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2016 11:12