RDS: Wzrost PKB, konsumpcji i wynagrodzeń wg. resortu finansów. Wątpliwości Solidarności

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Wzrost PKB o 3,8 proc., inflacja na poziomie 2,3 proc., dalszy spadek bezrobocia – to dane z projektu założeń makroekonomicznych do budżetu na 2019 r. przedstawionych w RDS przez resort finansów.
Anna Grabowska
Propozycje założeń trafiły pod obrady zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń społecznych RDS w tym roku wyjątkowo wcześnie. Już wiadomo, że nie uda się wypracować wobec nich wspólnego stanowiska związków i pracodawców, ale być może uda się to poszczególnym stronom.
W opinii ekspertów Solidarności, ryzykowne są założenia np. co do konsumpcji. Według MF ma ona nadal rosnąć mimo wzrostu inflacji, a przede wszystkim mimo planów wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Jak mówił Henryk Nakonieczny, członek KK NSZZ Solidarność i przewodniczący zespołu ds. budżetu RDS, "to, że motorem wzrostu nadal ma być konsumpcja prywatna, nie wydaje się oczywiste".
"Jeśli w 2019 r. wejdzie w życie PPK, to będzie ono obciążało w ok. 3,6 proc. wynagrodzenia netto pracowników. Do tego wzrośnie składka na ubezpieczenia emerytalno-rentowe poprzez likwidację tzw. 30-krotności. Spowoduje to istotny spadek środków prywatnych przeznaczonych na konsumpcję i nie zmieni tego ani niewielki wzrost zatrudnienia, ani wzrost wynagrodzeń" - argumentował Henryk Nakonieczny.
Podobne wątpliwości, także co do możliwości długoterminowego oszczędzania w PPK przez Polaków, mieli przedstawiciele innych związków.
Kolejne zastrzeżenie Solidarności dotyczyło wynagrodzeń pracowników sfery budżetowej, które kolejny rok mają być zamrożone.
Jak podkreślał Leszek Walczak, reprezentujący związek w zespole ds. budżetu, "jest dobry czas na to, aby podnieść nareszcie kwotę bazową wynagrodzeń w budżetówce, a nie umożliwiać dysponowanie pieniędzmi na podwyżki przez kierowników placówek, bo to absolutnie się nie sprawdza".
"Nie ma zgody pracowników służby cywilnej na dalsze mrożenie kwoty bazowej i na pewno w takim wypadku nie nastąpi poprawa jakości ich pracy. Co więcej, dziś zatrudnieni w takich samych warunkach i na takich samych stanowiskach mają różnice płac wynoszące średnio od 200 do 1000 zł. Zdarza się, że biurko w biurko siedzą ludzie, z których jeden zarabia 3 tys. zł, a drugi 6 tys. zł. W efekcie nie ma chętnych do pracy w urzędach. Pojawia się nawet koncepcja outsourcingu, np. prawników, co jest już zupełnym absurdem" - informował Walczak.
O erozji kadr w administracji publicznej mówili zresztą zgodnie przedstawiciele wszystkich centrali związkowych i organizacji pracodawców. Wskazywali, że wobec rosnącego braku rąk do pracy coraz częściej będą oni znajdowali się na celowniku biznesu. Jako dowód wskazywali to, że w latach 2013-2017 trzykrotnie spadła liczba podań o pracę w administracji publicznej.
Innym punktem, w którym opinie pracodawców i związków były zgodne, jest kwestia brakujących rąk do pracy. Według propozycji założeń makroekonomicznych przedłożonych przez resort finansów, w 2019 r. bezrobocie będzie malało znaczniej wolniej niż obecnie. Spadnie tylko o 0,5 proc., a wzrost zatrudnienia poniżej 1 proc. będzie zjawiskiem trwałym. Wiceminister finansów Leszek Skiba wyjaśniał, że to naturalne, gdy dochodzimy do granicy podaży pracowników, z czym obecnie mamy do czynienia.
"Dzisiejsze bezrobocie na poziomie średnim do 5 proc. powoduje, że już wiele możliwości nie ma. Wyzwaniem dla rynku pracy pozostaje odpowiedni podział kwalifikacji, wpieranie migracji, tworzenie miejsc pracy tam, gdzie są pracownicy" - podkreślał Leszek Skiba.
Przyznał też, że dobra sytuacja ma charakter cykliczny, więc teraz "gospodarka będzie rosła wolniej"...

Propozycje założeń trafiły pod obrady zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń społecznych RDS w tym roku wyjątkowo wcześnie. Już wiadomo, że nie uda się wypracować wobec nich wspólnego stanowiska związków i pracodawców, ale być może uda się to poszczególnym stronom.
W opinii ekspertów Solidarności, ryzykowne są założenia np. co do konsumpcji. Według MF ma ona nadal rosnąć mimo wzrostu inflacji, a przede wszystkim mimo planów wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Jak mówił Henryk Nakonieczny, członek KK NSZZ Solidarność i przewodniczący zespołu ds. budżetu RDS, "to, że motorem wzrostu nadal ma być konsumpcja prywatna, nie wydaje się oczywiste".
"Jeśli w 2019 r. wejdzie w życie PPK, to będzie ono obciążało w ok. 3,6 proc. wynagrodzenia netto pracowników. Do tego wzrośnie składka na ubezpieczenia emerytalno-rentowe poprzez likwidację tzw. 30-krotności. Spowoduje to istotny spadek środków prywatnych przeznaczonych na konsumpcję i nie zmieni tego ani niewielki wzrost zatrudnienia, ani wzrost wynagrodzeń" - argumentował Henryk Nakonieczny.
Podobne wątpliwości, także co do możliwości długoterminowego oszczędzania w PPK przez Polaków, mieli przedstawiciele innych związków.
Kolejne zastrzeżenie Solidarności dotyczyło wynagrodzeń pracowników sfery budżetowej, które kolejny rok mają być zamrożone.
Jak podkreślał Leszek Walczak, reprezentujący związek w zespole ds. budżetu, "jest dobry czas na to, aby podnieść nareszcie kwotę bazową wynagrodzeń w budżetówce, a nie umożliwiać dysponowanie pieniędzmi na podwyżki przez kierowników placówek, bo to absolutnie się nie sprawdza".
"Nie ma zgody pracowników służby cywilnej na dalsze mrożenie kwoty bazowej i na pewno w takim wypadku nie nastąpi poprawa jakości ich pracy. Co więcej, dziś zatrudnieni w takich samych warunkach i na takich samych stanowiskach mają różnice płac wynoszące średnio od 200 do 1000 zł. Zdarza się, że biurko w biurko siedzą ludzie, z których jeden zarabia 3 tys. zł, a drugi 6 tys. zł. W efekcie nie ma chętnych do pracy w urzędach. Pojawia się nawet koncepcja outsourcingu, np. prawników, co jest już zupełnym absurdem" - informował Walczak.
O erozji kadr w administracji publicznej mówili zresztą zgodnie przedstawiciele wszystkich centrali związkowych i organizacji pracodawców. Wskazywali, że wobec rosnącego braku rąk do pracy coraz częściej będą oni znajdowali się na celowniku biznesu. Jako dowód wskazywali to, że w latach 2013-2017 trzykrotnie spadła liczba podań o pracę w administracji publicznej.
Innym punktem, w którym opinie pracodawców i związków były zgodne, jest kwestia brakujących rąk do pracy. Według propozycji założeń makroekonomicznych przedłożonych przez resort finansów, w 2019 r. bezrobocie będzie malało znaczniej wolniej niż obecnie. Spadnie tylko o 0,5 proc., a wzrost zatrudnienia poniżej 1 proc. będzie zjawiskiem trwałym. Wiceminister finansów Leszek Skiba wyjaśniał, że to naturalne, gdy dochodzimy do granicy podaży pracowników, z czym obecnie mamy do czynienia.
"Dzisiejsze bezrobocie na poziomie średnim do 5 proc. powoduje, że już wiele możliwości nie ma. Wyzwaniem dla rynku pracy pozostaje odpowiedni podział kwalifikacji, wpieranie migracji, tworzenie miejsc pracy tam, gdzie są pracownicy" - podkreślał Leszek Skiba.
Przyznał też, że dobra sytuacja ma charakter cykliczny, więc teraz "gospodarka będzie rosła wolniej"...


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 18.05.2018 10:59
Komentarze
Rada Dialogu Społecznego. Solidarność apeluje o realny wzrost płac w budżetówce
09.09.2024 22:18

Komentarzy: 0
– W dalszym ciągu, zgodnie z tym, o czym NSZZ „Solidarność” mówi od wielu lat, następuje ciągły proces odchodzenia doświadczonej kadry z praktycznie każdego sektora sfery budżetowej – mówił dziś podczas posiedzenia plenarnego Rady Dialogu Społecznego Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Jego zdaniem wzrost płac w budżetówce jedynie o inflację nie zahamuje tego procesu.
Czytaj więcej
Rada Dialogu Społecznego. Piotr Duda: Potrzebna nam reforma dotycząca rokowań zbiorowych
15.02.2024 15:04
Piotr Duda w „Gościu Wydarzeń”: Będziemy rozliczać polityków za to, co obiecali
30.01.2024 23:42
Prezydent powołał w skład Rady Dialogu Społecznego przedstawicieli z ramienia rządu
30.01.2024 09:50
Już jutro spotkanie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” z prezydentem Andrzejem Dudą
29.01.2024 20:47

