Szukaj
Konto

Prokurator od sprawy Nowaka na celowniku Żurka. Grozi mu dyscyplinarka

18.03.2026 11:03
Prokuratura krajowa
Źródło: fot. wikipedia
Komentarzy: 0
Prokurator, który prowadził głośne śledztwo w sprawie Sławomira Nowaka, został odwołany z delegacji do pionu zajmującego się przestępczością zorganizowaną w Prokuraturze Krajowej i może usłyszeć zarzuty dyscyplinarne. Decyzje zapadły po nagłym zwrocie w sprawie Nowaka i jej umorzeniu.
Co musisz wiedzieć
  • Drelewski odsunięty z ważnego pionu.
  • Wniosek o postępowanie dyscyplinarne.
  • W tle umorzenie sprawy Nowaka.

 

Od uznania do problemów

Jan Drelewski jeszcze niedawno uchodził za jednego z bardziej doświadczonych śledczych zajmujących się przestępczością zorganizowaną i korupcją. Jego praca była doceniana także na najwyższych szczeblach. Sam Adam Bodnar wskazywał na jego "wnikliwość, zaangażowanie i profesjonalizm".

Sytuacja zmieniła się po śledztwie dotyczącym tzw. polskiego wątku afery korupcyjnej, w którym oskarżono Sławomira Nowaka oraz współpracujących z nim menedżerów.

Zwrot w sprawie Nowaka

Po odsunięciu Drelewskiego od prowadzenia postępowania nastąpił nagły zwrot: prokuratura wycofała zarzuty wobec oskarżonych, a we wrześniu 2025 roku sąd umorzył sprawę, wskazując na "oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia".

Decyzja zapadła już po przejęciu sprawy przez inną prokurator, co wywołało dodatkowe kontrowersje.

Wniosek o dyscyplinarkę

Jak informuje "Rzeczpospolita", bezpośredni przełożony prokuratora złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Zarzuty obejmują m.in. naruszenie przepisów, uchybienie godności urzędu oraz sposób prowadzenia śledztwa.

Wśród zastrzeżeń pojawia się także kwestia przesłuchań jednego ze świadków, które miały trwać ponad 100 godzin.

Drelewski nie zgadza się z tymi ocenami. Podkreśla, że działał zgodnie z materiałem dowodowym, a przesłuchania odbywały się m.in. na wniosek świadka współpracującego z prokuraturą.

Odrzuca również zarzut przewlekłości, wskazując, że akt oskarżenia trafił do sądu w standardowym czasie od zatrzymania głównego podejrzanego.

Spór o niezależność

Sprawa wywołała szerszą dyskusję o niezależności prokuratorów. Część środowiska wskazuje, że działania wobec Drelewskiego mogą budzić poważne wątpliwości.

To klasyczny przykład naruszenia niezależności prokuratora prowadzącego postępowanie

- powiedział prok. Jacek Skała.

Pojawiają się również opinie, że decyzje procesowe, które podlegają kontroli sądowej, nie powinny być podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Tym winna zająć się Krajowa Rada Prokuratorów w związku z naruszeniem niezależności polegającym na pozbawieniu pana Drelewskiego możliwości obrony własnej sprawy w sądzie, w wyniku czego sprawa została "zadeptana". To klasyczny przykład naruszenia niezależności prokuratora prowadzącego postępowanie

- dodał prok. Jacek Skała w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Konsekwencje już odczuwalne

Niezależnie od dalszego biegu sprawy Drelewski został już odsunięty od pracy w pionie zajmującym się przestępczością zorganizowaną w Prokuraturze Krajowej.

Decyzja została uzasadniona potrzebą szerszej oceny pracy prokuratorów. Sam zainteresowany uważa jednak, że jego dorobek nie został rzetelnie przeanalizowany.

Sprawa Nowaka

Prok. Jan Drelewski prowadził postępowanie dotyczące afery korupcyjnej z okresu, gdy Sławomir Nowak kierował ukraińskim Ukrawtodorem - państwową agencją odpowiedzialną za budowę dróg - i to on formułował zarzuty w tej sprawie.

Sam główny proces nadal się toczy, jednak tzw. polski wątek został zamknięty we wrześniu 2025 r. Sąd zdecydował o jego umorzeniu, wskazując na "oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia".

Do tej decyzji doszło już po odsunięciu Drelewskiego od sprawy i przekazaniu jej szefowej wydziału warszawskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzacie Ceregrze-Dmoch.

Jak dodaje "Rzeczpospolita", decyzja wywołała falę krytyki, bo prokuratura wycofała się z oskarżenia Nowaka i menedżerów po pięciu latach od złożenia aktu oskarżenia i po trzech i pół roku jego "leżakowania" w sądzie rejonowym. Podjął ją 29-letni asesor z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa (przydzielony do sprawy "ręcznie"), a na posiedzeniu doszło do zaskakującej sytuacji, kiedy za umorzeniem byli i obrońcy oskarżonych, i nowa referentka sprawy.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.03.2026 11:03
Źródło: rzeczpospolita