Pracownica Teatru Polskiego we Wrocławiu [Mieszkowskiego] dla Tysol.pl: Morawski to porządny człowiek
30.10.2016 02:34
![Pracownica Teatru Polskiego we Wrocławiu [Mieszkowskiego] dla Tysol.pl: Morawski to porządny człowiek](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/ccf04ef7-0ce0-41a0-b28c-a761efd7ac36/1823.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
W związku z kolejnym atakiem "wiodących mediów", tym razem Natemat.pl w tekście "Od "M jak Miłość" do gaszenia świateł w teatrze. Dwie życiowe role dyrektora Morawskiego, który uczy aktorów dyscypliny" na nowego dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu, przypominamy nasz wywiad z anonimowym pracownikiem teatru, do niedawna pod nieszczęsnym dyrektorem Krzysztofem Mieszkowskim, politykiem Nowoczesnej.
Cezary Krysztopa: Od ilu lat pracuje Pani w Teatrze Polskim we Wrocławiu?
Anonimowa pracownica Teatru Polskiego we Wrocłwiu: Od około 30 lat. Miałam do czynienia z wieloma artystami i wieloma pięknymi osobowościami. Dyrektorzy też się trafiali bardzo dobrzy. Byli to naprawdę wielcy menadżerowie i zdolni artyści albo na odwrót. Dlatego ławiej mi rozróżnić, czy ostatni mój dyrektor, pan Mieszkowski, był dobrym dyrektorem, czy nie.
Od ilu lat Mieszkowski był dyrektorem?
Od 2006, czyli 10 lat.
Jaki był stosunek załogi do dyrektora Mieszkowskiego przez te wszystkie lata?
Bardzo różny.. To zależy. Musimy rozróżnić tutaj załogę w momencie, kiedy pan Mieszkowski wszedł do teatru, wtedy ze starego zespołu zostało bardzo niewiele osób. Część od razu wyruszyła do Warszawy, część się pozwalniała, część wykruszyła, bo poumierała albo odeszła na emeryturę. Pan Mieszkowski przyprowadził swoją grupę bardzo młodych ludzi zaraz po szkołach i stworzył sobie swój zespół.
Zaczęły się bardzo niefajne historie, bo zaczął bardzo promować siebie z tym zespołem, wyróżniać ich. Przed Mieszkowskim w Teatrze Polskim był dyrektorem Bogdan Tosza. Był uczciwym człowiekiem. Skasowali go w ciągu 2 lat, zarzucając mu brak gustu. Z nim sobie bardzo łatwo poradzili, chociaż pan Tosza był przyzwoitym człowiekiem. Gdy został dyrektorem, Teatr miał wielki dług. I gdy on oddłużył ten teatr, to go kopnęli z tyłu, nawet nie mówiąc "dziękuję".
Mieszkowski jako człowiek był bardzo niefajny. Potrafił podejść do pracowników i zapytać, jak się podobał spektakl. Jeśli ktoś wyraził jakieś inne opinie niż obowiązujące, to na przykład stwierdzał: a pani/pan tu chce jeszcze pracować?
Dzisiaj akcja medialna związana z obroną Mieszkowskiego jest jednak firmowana przez starszych aktorów.
Jest to część tej starej ekipy, która go stworzyła. Wydzwaniają po aktorach typu Olbrychski, szukają wejścia do Wajdy, i nakłaniają ich do nagrywania filmików typu "Popieram, żeby pan Cezary Morawski ustąpił". Cały czas jest akcja dzwonienia po starych tuzach i nakłaniania ich.
Prócz tego jest sitwa młoda. Nikt tu nikogo nie szanuje, prawie nie ma artystów. Poświęciłam kawał mojego życia i nagle się okazuje, że w teatrze rządzą dzieci o zerowej wrażliwości. Z artystów zostały tylko jakieś niedobitki emerytów, którzy się boją odezwać, bo chcą dogrywać do emeryturki, więc się nie odezwą. Teatr za dyr. Mieszkowskiego stał się kompletnie lewacki, genderowy.
#NOWA_STRONA#
Gdyby spojrzeć na załogę, to większość załogi to obrońcy Mieszkowskiego?
Teraz już nie. Jeszcze do wakacji połowa go broniła. A spróbowałby Pan nie być, to spotkałby Pana ostracyzm, wydzwanialiby do pana aktorzy, którzy go popierają.
Część w ogóle nie chce się wypowiadać, mówi, że nie są ani za tą opcją, ani za tą, bo się boją. Z kolei ta młoda ekipa popiera się wzajemnie. Każdy ma tam jakichś znajomych. Oni są silni w tym sensie, że wydzwaniają, proszą, żeby przyszli, żeby buntowali się, to jest robota tej młodej ekipy..
Zatem to ma dwa aspekty, wewnętrzny, związany z tą grupą, i zewnętrzny polityczny.
Tak jest! Tak było też przy "Dziewczynie i śmierci". To było zrobione specjalnie, bo wiedzieli, że zaraz przyjdą babcie pod teatr się modlić, więc nagłośnili to specjalnie.
Swierdzili, że skoro nabrało to takiego rozgłosu, to trzeba zaorać Glińskiego, on się za to weźmie, bo się zacznie od razu burzyć. Stwierdzili, że sobie zrobią w ten sposób reklamę, bo wiedzieli doskonale, co się działo rok wcześniej przy obrazoburczej "Golgocie". Oczywiście babcie przyleciały wtedy pod teatr się modlić, z księdzem. Więc oni wiedzieli, że to tak zadziała teraz. To był czysty, marketingowy chwyt. Wiedzieli, że nawet jak nie wejdą z tym seksem, to i tak się zrobi bicie piany, że tutaj jest wielka cenzura. Gliński dał się na to złapać, bo był świeżym ministrem. Ja na jego miejscu również bym się dała.
Dlaczego część zespołu ciągle boi się Mieszkowskiego? Dyrektor się zmienił.
Boją się, że odwołają Morawskiego, albo Morawski nie wytrzyma. To bardzo porządny człowiek. Wreszcie ktoś, kto ma jakieś pojęcie o sztuce, bo jest i reżyserem i aktorem, pracujacym wiele lat na scenie. Pracował jako nauczyciel w szkole teatralnej w Warszawie. I jako człowiek sprawia bardzo dobre wrażenie.
Przede wszystkim jednak jest to ktoś, kto się zna na teatrze. To nie jest przypadkowy człowiek o niesamowicie rozdętym ego. On zapewne zna się na teatrze.
Jak Pani ocenia szanse na utrzymanie się Cezarego Morawskiego na stanowisku dyrektora?
To zależy, ile on będzie miał siły do walki z tą starą ekipą, która popiera Mieszkowskiego. Ja mu szczerze współczuję. Sprawia bardzo dobre wrażenie jako człowiek i ja nie wiem, jak on to zniesie. Ekipa jest umocowana w tych lewackich odnogach. Zawsze ktoś ich poprze, jakaś pani Holland się znajdzie, pani Janda się odezwie i to idzie w Polskę.
Nie wiem, na ile on jest silny. Jeśli jest to tak wrażliwy człowiek, jak podejrzewam, to będzie miał kłopot. Na jego miejscu nie certoliłabym się. Wywaliłabym połowę tego zbuntowanego zespołu i przyjęła nowych aktorów. Pod teatrem na pewno by się ustawiła kolejka. Ja bym to zrobiła, nie bałabym się. Wartościowych aktorów zostały tu jednostki, z tej starszej ekipy.
I wtedy tworzyć teatr, jeszcze raz tworzyć zespół, jeszcze raz próbować coś tutaj odbudowywać.
Dziękuję za rozmowę
Anonimowa pracownica Teatru Polskiego we Wrocłwiu: Od około 30 lat. Miałam do czynienia z wieloma artystami i wieloma pięknymi osobowościami. Dyrektorzy też się trafiali bardzo dobrzy. Byli to naprawdę wielcy menadżerowie i zdolni artyści albo na odwrót. Dlatego ławiej mi rozróżnić, czy ostatni mój dyrektor, pan Mieszkowski, był dobrym dyrektorem, czy nie.
Od ilu lat Mieszkowski był dyrektorem?
Od 2006, czyli 10 lat.
Jaki był stosunek załogi do dyrektora Mieszkowskiego przez te wszystkie lata?
Bardzo różny.. To zależy. Musimy rozróżnić tutaj załogę w momencie, kiedy pan Mieszkowski wszedł do teatru, wtedy ze starego zespołu zostało bardzo niewiele osób. Część od razu wyruszyła do Warszawy, część się pozwalniała, część wykruszyła, bo poumierała albo odeszła na emeryturę. Pan Mieszkowski przyprowadził swoją grupę bardzo młodych ludzi zaraz po szkołach i stworzył sobie swój zespół.
Zaczęły się bardzo niefajne historie, bo zaczął bardzo promować siebie z tym zespołem, wyróżniać ich. Przed Mieszkowskim w Teatrze Polskim był dyrektorem Bogdan Tosza. Był uczciwym człowiekiem. Skasowali go w ciągu 2 lat, zarzucając mu brak gustu. Z nim sobie bardzo łatwo poradzili, chociaż pan Tosza był przyzwoitym człowiekiem. Gdy został dyrektorem, Teatr miał wielki dług. I gdy on oddłużył ten teatr, to go kopnęli z tyłu, nawet nie mówiąc "dziękuję".
Mieszkowski jako człowiek był bardzo niefajny. Potrafił podejść do pracowników i zapytać, jak się podobał spektakl. Jeśli ktoś wyraził jakieś inne opinie niż obowiązujące, to na przykład stwierdzał: a pani/pan tu chce jeszcze pracować?
Dzisiaj akcja medialna związana z obroną Mieszkowskiego jest jednak firmowana przez starszych aktorów.
Jest to część tej starej ekipy, która go stworzyła. Wydzwaniają po aktorach typu Olbrychski, szukają wejścia do Wajdy, i nakłaniają ich do nagrywania filmików typu "Popieram, żeby pan Cezary Morawski ustąpił". Cały czas jest akcja dzwonienia po starych tuzach i nakłaniania ich.
Prócz tego jest sitwa młoda. Nikt tu nikogo nie szanuje, prawie nie ma artystów. Poświęciłam kawał mojego życia i nagle się okazuje, że w teatrze rządzą dzieci o zerowej wrażliwości. Z artystów zostały tylko jakieś niedobitki emerytów, którzy się boją odezwać, bo chcą dogrywać do emeryturki, więc się nie odezwą. Teatr za dyr. Mieszkowskiego stał się kompletnie lewacki, genderowy.
#NOWA_STRONA#
Gdyby spojrzeć na załogę, to większość załogi to obrońcy Mieszkowskiego?
Teraz już nie. Jeszcze do wakacji połowa go broniła. A spróbowałby Pan nie być, to spotkałby Pana ostracyzm, wydzwanialiby do pana aktorzy, którzy go popierają.
Część w ogóle nie chce się wypowiadać, mówi, że nie są ani za tą opcją, ani za tą, bo się boją. Z kolei ta młoda ekipa popiera się wzajemnie. Każdy ma tam jakichś znajomych. Oni są silni w tym sensie, że wydzwaniają, proszą, żeby przyszli, żeby buntowali się, to jest robota tej młodej ekipy..
Zatem to ma dwa aspekty, wewnętrzny, związany z tą grupą, i zewnętrzny polityczny.
Tak jest! Tak było też przy "Dziewczynie i śmierci". To było zrobione specjalnie, bo wiedzieli, że zaraz przyjdą babcie pod teatr się modlić, więc nagłośnili to specjalnie.
Swierdzili, że skoro nabrało to takiego rozgłosu, to trzeba zaorać Glińskiego, on się za to weźmie, bo się zacznie od razu burzyć. Stwierdzili, że sobie zrobią w ten sposób reklamę, bo wiedzieli doskonale, co się działo rok wcześniej przy obrazoburczej "Golgocie". Oczywiście babcie przyleciały wtedy pod teatr się modlić, z księdzem. Więc oni wiedzieli, że to tak zadziała teraz. To był czysty, marketingowy chwyt. Wiedzieli, że nawet jak nie wejdą z tym seksem, to i tak się zrobi bicie piany, że tutaj jest wielka cenzura. Gliński dał się na to złapać, bo był świeżym ministrem. Ja na jego miejscu również bym się dała.
Dlaczego część zespołu ciągle boi się Mieszkowskiego? Dyrektor się zmienił.
Boją się, że odwołają Morawskiego, albo Morawski nie wytrzyma. To bardzo porządny człowiek. Wreszcie ktoś, kto ma jakieś pojęcie o sztuce, bo jest i reżyserem i aktorem, pracujacym wiele lat na scenie. Pracował jako nauczyciel w szkole teatralnej w Warszawie. I jako człowiek sprawia bardzo dobre wrażenie.
Przede wszystkim jednak jest to ktoś, kto się zna na teatrze. To nie jest przypadkowy człowiek o niesamowicie rozdętym ego. On zapewne zna się na teatrze.
Jak Pani ocenia szanse na utrzymanie się Cezarego Morawskiego na stanowisku dyrektora?
To zależy, ile on będzie miał siły do walki z tą starą ekipą, która popiera Mieszkowskiego. Ja mu szczerze współczuję. Sprawia bardzo dobre wrażenie jako człowiek i ja nie wiem, jak on to zniesie. Ekipa jest umocowana w tych lewackich odnogach. Zawsze ktoś ich poprze, jakaś pani Holland się znajdzie, pani Janda się odezwie i to idzie w Polskę.
Nie wiem, na ile on jest silny. Jeśli jest to tak wrażliwy człowiek, jak podejrzewam, to będzie miał kłopot. Na jego miejscu nie certoliłabym się. Wywaliłabym połowę tego zbuntowanego zespołu i przyjęła nowych aktorów. Pod teatrem na pewno by się ustawiła kolejka. Ja bym to zrobiła, nie bałabym się. Wartościowych aktorów zostały tu jednostki, z tej starszej ekipy.
I wtedy tworzyć teatr, jeszcze raz tworzyć zespół, jeszcze raz próbować coś tutaj odbudowywać.
Dziękuję za rozmowę

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.10.2016 02:34
Podpisz apel dolnośląskiej "S" w obronie dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu Cezarego Morawskiego
24.02.2017 13:25

Komentarzy: 0
Panie Marszałku! My, niżej podpisani Obywatele, żądamy honorowania wyników konkursu na dyrektora Teatru Polskiego, a tym samym dania możliwości normalnego funkcjonowania zespołowi teatru przygotowującego na marzec premiery kilku przedstawień teatralnych. Zwracamy się do Pana i Zarządu Województwa Dolnośląskiego, by nie ulegał szantażowi małej grupy ludzi, dla której nie liczy się dobro wspólne, a jedynie własny interes. Chcemy wierzyć, że weźmie Pan poważnie pod uwagę te społeczne, obywatelskie głosy. - czytamy w apelu w obronie dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu Cezarego Morawskiego
Czytaj więcej
Sytuacja w Teatrze Polskim we Wrocławiu: Morawski musi odejść, ale czy na pewno?
20.02.2017 11:52

Komentarzy: 0
O Teatrze Polskim we Wrocławiu głośno w całym kraju, ale tym, którym zależy na jego dobru, nie chodzi o taką popularność. Oby jak najprędzej mówiono o wrocławskim przybytku sztuki jedynie ze względu na jego artystyczne dokonania. Tyle, że nie wszystkim na tym zależy.
Czytaj więcej
Feudałowie kultury czują się zagrożeni przez prof. Glińskiego
16.02.2017 22:21
Wrocławska aktorka ostro o sytuacji w TP we Wrocławiu: Za chwilę sobie wszyscy popodrzynamy gardła
16.02.2017 10:22

Komentarzy: 0
- O jaką demokrację walczymy? Przecież dyrektor został wybrany demokratycznie. W prokuraturze zostało złożone zawiadomienie o tym, że konkurs rzekomo był ustawiony. Mam więc pytanie. Jak prokuratura rozstrzygnęła tę sprawę? Jeżeli jesteśmy w państwie prawa to szanujmy to prawo, choćby było nie wiem jak kulawe. Bo jeżeli nie będziemy szanować choćby tego kulawego prawa, to za chwilę sobie wszyscy popodrzynamy gardła. Tak się to skończy. - mówi o sytuacji w Teatrze Polskim we Wrocławiu dla portalu niezalezna.pl, wrocławska aktorka Monika Bolly.
Czytaj więcej
Jarosław Kaczyński w sejmie:Żadnej kukły [Wałęsy] nie paliłem. To historia,która miała zniszczyć opozycję
02.12.2016 13:08

Komentarzy: 0
- Otóż pan w tym momencie zapomniał o pewnym fakcie. W roku pańskim 93 mój świętej pamięci brat był prezesem Najwyższej Izby Kontroli i w żadnych demonstracjach nie uczestniczył. I oczywiście ja też żadnej kukły nie paliłem. A skądinąd to tego rodzaju wydarzenia, jeżeli ktoś zna praktyki państw demokratycznych w świecie i przedtem i potem się wielokrotnie zdarzały. A w Polsce zrobiono z tego niebywałą historię, po prostu po to żeby niszczyć jedyna opozycję, która walczyła o uczciwą Polskę - mówił w sejmie Jarosław Kaczyński odpowiadając na zarzuty posła Nowoczesnej Mieszkowskiego o rzekomym paleniu kukły Wałęsy
Czytaj więcej
