Ostra wymiana zdań na antenie Polsatu ws liczenia głosów: "Może się pan spakować i wyjść"
Choć Sąd Najwyższy nie stwierdził nieprawidłowości w procedurze wyborczej, politycy koalicji rządzącej wciąż sugerują potrzebę ponownego przeliczenia głosów - co przez wielu komentatorów odbierane jest jako próba przedłużania niepewności i podważania legalności wyboru Karola Nawrockiego.
Poseł Polski 2050 Mirosław Suchoń zasugerował w programie, że "przedstawiciele PiS-u i prezydenta tak bardzo protestują przeciwko ponownemu przeliczeniu głosów", jakby mieli coś do ukrycia.
Do sprawy odniósł się szef Gabinetu Prezydenta RP Marcin Mastalerek, który zwracając się do posła Suchonia, stwierdził, że jeśli ten nie uznaje Sądu Najwyższego za niezależny, to znaczy, że nie jest posłem. - Może pan po prostu się spakować i stąd wyjść - podkreślił współpracownik Andrzeja Dudy.
- Ta sama izba Sądu Najwyższego stwierdziła ważność wyborów parlamentarnych (...) Trochę więcej szacunku wobec organu, który stwierdził, że jest pan posłem - dodał.
Przypomniał też, że "ta sama izba Sądu Najwyższego stwierdziła ważność wyborów parlamentarnych", domagając się szacunku wobec konstytucyjnych organów państwa.
Całą sytuację należy też rozpatrywać w kontekście coraz ostrzejszej retoryki ze strony obozu Donalda Tuska, który - jak zauważył Mastalerek - zrobi wszystko, by zablokować objęcie urzędu przez Karola Nawrockiego. "Stawiam dolary przeciwko orzechom, że na kolejny szczyt NATO… Donald Tusk zrobi wszystko, żeby to nie Karol Nawrocki pojechał" - powiedział Mastalerek, wskazując na polityczne tło tych działań.
Sytuację podgrzewa dodatkowo Roman Giertych, który w mediach społecznościowych posunął się do sugestii, że Nawrocki nie powinien nawet wchodzić do Pałacu Prezydenckiego - co odbierane jest jako prowokacja i dowód na to, że celem obozu rządowego jest nie tylko podważenie wyborów, ale wręcz próba wykreowania konstytucyjnego chaosu.