Odwołanie ministra. Pełczyńska uderza w Tuska: „Życzyłabym sobie podobnej mobilizacji przy robieniu reform”

- Jan Szyszko odchodzi z rządu Donalda Tuska. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej złożył rezygnację, zarzucając koalicji rządzącej odejście od obietnic wyborczych z 2023 roku. Wskazał na kolesiostwo, brak oczekiwanych reform i „zanik politycznego i moralnego kompasu”.
- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ostro komentuje dymisję Szyszki. Była minister poinformowała, że jego odwołanie podpisano w KPRM w zaledwie pół godziny. „Życzyłabym sobie podobnej mobilizacji przy robieniu reform” – napisała na platformie X.
- Oboje ostrzegają przed konsekwencjami politycznymi dla koalicji. Szyszko i Pełczyńska-Nałęcz uważają, że obóz rządzący zatracił wartości, dzięki którym wygrał wybory w 2023 roku. Ich zdaniem brak powrotu do tych zasad może doprowadzić do wzrostu znaczenia Grzegorza Brauna. To ich polityczna ocena, a nie potwierdzona prognoza wyborcza.
Jan Szyszko odchodzi z rządu. „To nie jest moje miejsce”
W opublikowanym oświadczeniu polityk przypomniał, z jakimi oczekiwaniami wchodził do rządu utworzonego po wyborach parlamentarnych w 2023 roku.
Nasz rząd miał być nową jakością: skończyć z kolesiostwem, rozliczyć łamanie prawa, naprawić sądy, uzdrowić budżet
– napisał.
Trzeci rok rządzenia jest dla tych obietnic brutalny
– ocenił.
Wiceminister zarzucił rządzącym między innymi tolerowanie politycznego kolesiostwa, brak skuteczności w rozliczaniu nieprawidłowości oraz koncentrowanie się na politycznej polaryzacji zamiast przeprowadzania reform.
Szczególnie ostro skrytykował działania dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, a także postawę części parlamentarzystów koalicji wobec dwukadencyjności w samorządach.
„Odwołanie podpisano w pół godziny”. Pełczyńska-Nałęcz reaguje
Na odejście Jana Szyszki zareagowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dotychczasowa minister funduszy i polityki regionalnej.
W opublikowanym wpisie przekazała, że formalności związane z odwołaniem jej współpracownika przeprowadzono wyjątkowo szybko.
Odwołanie Pana Ministra podpisano w KPRM w pół godziny – życzyłabym sobie podobnej mobilizacji przy robieniu reform
– napisała.
Była minister podziękowała Szyszce za współpracę i jego zaangażowanie w negocjacje dotyczące Krajowego Planu Odbudowy.
Dziękuję Panie Ministrze! Dziękuję za uczciwość, etos i ogromny profesjonalizm w misji głównego negocjatora KPO
– podkreśliła.
Słowa Pełczyńskiej-Nałęcz stanowią zarazem pochwałę odchodzącego wiceministra i krytyczny komentarz do tempa realizacji reform przez obecny rząd.
Informacja o podpisaniu odwołania w ciągu pół godziny pochodzi z jej wpisu. Nie została niezależnie potwierdzona dokumentacją Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Mocne zarzuty wobec koalicji. „Zanik politycznego i moralnego kompasu”
Jan Szyszko nie ograniczył się do krytyki pojedynczych decyzji. W swoim oświadczeniu zakwestionował kierunek, w którym – jego zdaniem – zmierza całe porozumienie rządzące.
Wskazał, że głosowanie części posłów Polski 2050 w sprawie dwukadencyjności samorządowców, wbrew stanowisku zarządu partii, nie było przypadkowym odstępstwem od uzgodnionej polityki.
Według niego stanowiło kolejny przykład przedkładania interesów politycznych nad zobowiązania wobec wyborców.
Koalicja jest dziś w innym miejscu niż 15 października 2023 roku
– stwierdził.
Szyszko nawiązał również do reakcji części polityków koalicji na odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Jak ocenił, sposób prowadzenia tego sporu ostatecznie przekonał go do rezygnacji.
To nie jest moje miejsce. W tej sytuacji złożenie rezygnacji jest jedynym uczciwym zachowaniem
– napisał.
Podkreślił jednocześnie, że w administracji rządowej nadal pracuje wielu kompetentnych urzędników, ministrów i doradców.
Za zasadniczy problem uznał nie brak fachowców, lecz odejście od wartości, które legły u podstaw zwycięstwa wyborczego koalicji w 2023 roku.
Pełczyńska-Nałęcz ostrzega przed Braunem
Była minister funduszy zgodziła się z najostrzejszą częścią politycznej diagnozy Jana Szyszki.
K15.10 zagubiła to co najważniejsze – kompas ideowy. Bez odnowy wartości, za którymi Polacy zagłosowali w 2023 – do władzy dorwie się Braun
– napisała.
To nawiązanie do ostrzeżenia zawartego w oświadczeniu Szyszki, który również wskazał na możliwość politycznego wzmocnienia Grzegorza Brauna w przypadku dalszego rozczarowania wyborców obecną koalicją.
Obie wypowiedzi mają charakter politycznej oceny i ostrzeżenia, a nie prognozy potwierdzonej wynikami wyborów.
Dwie dymisje po sporze o dwukadencyjność
Odejście Jana Szyszki nastąpiło dzień po ogłoszeniu rezygnacji przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.
22 października była minister poinformowała, że opuszcza rząd Donalda Tuska, ponieważ – jak napisała – wartości są dla niej ważniejsze niż stanowiska.
Bezpośrednim impulsem do jej decyzji było głosowanie w Sejmie dotyczące projektu zniesienia ograniczenia liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Projekt nie uzyskał wymaganej większości, jednak część posłów ugrupowań koalicyjnych, w tym Polski 2050, poparła proponowane zmiany.
Pełczyńska-Nałęcz uznała to za przykład odejścia od zobowiązań wobec wyborców.
Jej rezygnacja ujawniła także napięcia wewnątrz Polski 2050 i spór o przyszły kierunek ugrupowania.
Szyszko przypomina o KPO. „Czyli można”
Mimo ostrej krytyki koalicji Jan Szyszko wskazał również na osiągnięcia, z których jest dumny.
Na pierwszym miejscu wymienił negocjacje z Komisją Europejską dotyczące Krajowego Planu Odbudowy.
Według jego relacji prowadzone rozmowy pozwoliły zachować możliwość wykorzystania całości bezzwrotnej części grantowej KPO.
Polityk przypomniał również działania dotyczące zmian w programie, jawności cen mieszkań, polityki mieszkaniowej i regulacji rynku najmu krótkoterminowego.
Wykreśliliśmy złe reformy, wprowadziliśmy dobre, wszystkie zostały przyjęte przez rząd, Sejm i podpisane przez prezydenta. Czyli można
– napisał.
Są to deklaracje odchodzącego wiceministra dotyczące rezultatów jego pracy. Samo zabezpieczenie środków w programie nie oznacza automatycznie, że wszystkie fundusze zostały już wypłacone i rozliczone.
Tusk komentuje odejście Pełczyńskiej-Nałęcz
Do rezygnacji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz odniósł się także Donald Tusk, który przebywa z oficjalną wizytą w Indiach.
Premier przyznał, że współpraca z dotychczasową minister od dłuższego czasu nie była łatwa.
Ocenił również, że Pełczyńska-Nałęcz jest politycznie „bardzo pogubiona”, ale jej odejście nie powinno – jego zdaniem – mieć istotnego wpływu na dalszą pracę koalicji.
Szef rządu zapowiedział, że rozważa dwie kandydatki na stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej. Nazwisko następczyni ma zostać ogłoszone po jego powrocie do Polski.
Z kolei Szymon Hołownia zadeklarował, że klub parlamentarny Polski 2050 pozostaje częścią koalicji rządzącej.
Co dalej z Polską 2050 i koalicją?
Odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Jana Szyszki oznacza istotne zmiany personalne w kierownictwie resortu odpowiadającego za fundusze europejskie.
Jednocześnie oboje przedstawili bardzo podobną ocenę sytuacji politycznej: zarzucają koalicji odejście od wartości i reform zapowiadanych przed wyborami w 2023 roku.
Na razie nie oznacza to jednak rozpadu większości parlamentarnej. Przedstawiciele Polski 2050 deklarują dalsze uczestnictwo w koalicji.
Najbliższe decyzje personalne i polityczne pokażą, w jaki sposób rząd zamierza zapewnić ciągłość zarządzania funduszami europejskimi oraz odpowiedzieć na krytykę formułowaną przez odchodzących polityków.
Komentarze
Pałac Prezydencki wysyła sygnał do Tuska. Jest ważna deklaracja

Rządzący ujawniają plan ws. Domańskiego. „Jeśli Nawrocki odmówi nominacji, to go zgrillujemy”

Tusk wnioskuje do prezydenta ws. Domańskiego. Już ostrzega przed złamaniem konstytucji

Autor rekordowej dziury budżetowej wicepremierem? Tusk zapowiada awans

Sejm odrzucił wotum nieufności wobec Domańskiego. Tusk chce, by został wicepremierem








