O. prof. Witold Kawecki dla "TS": Wielkie korporacje czerpią ogromne zyski zmuszajac do pracy w niedzielę
21.09.2016 12:55

Komentarzy: 0
Udostępnij:
- Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę – podkreśla o. prof. Witold Kawecki CSsR, teolog kultury z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w rozmowie z Izabelą Kozłowską.
- Ponad 518 tys. podpisów udało się zebrać pod obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Kwestia ta wywołała jednak burzliwą dyskusję. Ten temat może podzielić Polaków?
- Nie mam wątpliwości, że Polacy w znacznej mierze, choć nie w całości, popierają pomysł wprowadzenia w Polsce wolnych od handlu niedziel. Publikowane są teraz różne sondaże, które utrzymują, że społeczeństwo podzielone jest w tej kwestii po połowie. Należy Polaków uświadamiać. Chodzi o coś znacznie więcej, niż przeciwnicy tej ustawy próbują wnieść. Sposób argumentacji podejmowany przez nich, a który jest celowy, świadomy i momentami bezczelny, to czysta ideologia. Dyskusja wokół tego problemu przybiera często nieuczciwą formę. Społeczeństwu naświetla się kwestię tak, by uwierzyło, że poprzez ustawę ludziom odebrana zostanie bardzo ważna wartość życiowa: wolność, możliwość zrobienia zakupów w dzień wolny od pracy, a także rozrywka związana ze spędzaniem czasu w galeriach handlowych. Pewną nieuczciwością jest także stawianie alternatywy, że z powodu wolnych od handlu niedziel sklepy będą bankrutowały, a w konsekwencji ludzie tracili pracę. O każdej innej instytucji, firmie i zakładzie pracy można mówić w ten sam sposób. Zdecydowana większość z nich przewiduje pięciodniowy czas pracy i w tym czasie wypracowują swój zysk. Dlatego argument o likwidacji sklepów wielkopowierzchniowych po wprowadzeniu wolnych niedziel jest nonsensem. Dobrze wiemy, że w polskich rękach nie ma ani jednej wielkiej sieci marketowej. Sieci zagraniczne do niedawna miały tak otwartą przestrzeń, że albo nie płaciły podatków w Polsce, albo były one znikome. Wypracowany w trudzie przez polskich pracowników kapitał wyprowadzany był poza Polskę. Dlaczego straszy się społeczeństwo utratą miejsc pracy i obowiązkiem utrzymania - dla rzekomego dobra - zagranicznych podmiotów? Dyskurs jest stawiany nie tam, gdzie rzeczywiście leży sedno problemu.
- Skąd te manipulacje?
- Po pierwsze różnego rodzaju siły ekonomiczne, biznesowe, globalne czerpią ogromne zyski z tego, że w niedziele otwierają swoje sklepy. Te wielkie korporacje są w stanie przekonać media, dziennikarzy, by lansować ten styl życia i pracy. Przy okazji dyskusji nad ustawą odnoszę wrażenie, że niektórzy dziennikarze doskonale wiedzą, że bronią racji wielkich korporacji. Po drugie zeświecczenie lansuje nową kulturę. Nie ma w niej miejsca dla Boga i rodziny. Niektóre światowe firmy wprost działają na zasadzie sekt, które zespalają pracowników. Nazywa się to pięknym słowem "integracja". Sponsorując weekendowe wyjazdy, szkolenia dla zatrudnionych, celowo odciąga się ich od rodziny, a skupia na interesie firmy. Chodzi o wyrwanie pracowników z ich prywatności i stworzenie nowego rodzaju niewolników. Korporacje - ma się czasem takie wrażenie - chciałyby wejść do serca, sumienia i duszy pracowników, a poprzez to dominować nad nimi. Kościoły, związki wyznaniowe stoją na przeszkodzie takim tendencjom. Jest to walka o rząd dusz, zapanowanie nad człowiekiem, narzucenie mu konsumpcyjnego stylu życia. "Żyję, żeby konsumować" - ta kulturowa dewiza świetnie wpisuje się w obronę handlu w niedziele i jest ona częścią konsumerycznego świata. Taka kultura pozbawia człowieka autentycznego szczęścia.
- Wbrew temu, co mówią oponenci, ustawa o wolnych niedzielach nie zakazuje handlu, lecz go ogranicza. Przeciwnicy przyjęli taktykę zastraszania?
- W znacznym stopniu tak. Nie mówi się o tym, że po wprowadzeniu ustawy otwarte będą małe sklepiki, w których będą obsługiwali właściciele. Ta ustawa nie jest tak restrykcyjna, jak się ją przedstawia. Są inne sposoby, by zapewnić ludziom w dobrej obsłudze możliwość zrobienia zakupów. W projekcie przewidziano także kilka niedziel handlowych, które tak ustawiono, by wyjść naprzeciw wielu ludzkim potrzebom.
- Przeciwnicy wolnych niedziel powtarzają, że ustawa dzieli polskich pracowników na uprzywilejowanych i nie.
- Niezaprzeczalnie, by jedni mogli w weekend odpoczywać, ogromna grupa ludzi musi pracować. Jest to ważny problem, o którym należy mówić. Zanika przemysł ciężki, a rozwija się tzw. biały przemysł, czyli cała gama usług. Chodzi o takie dziedziny jak: turystyka, sport, rekreacja, hotelarstwo, gastronomia, transport, łączność czy instytucje kultury. Z roku na rok branż pracujących siedem dni w tygodniu przybywa. Współczesne, nowoczesne społeczeństwo zmieniło styl życia i coraz więcej osób chętnie wyjeżdża na krótki odpoczynek, spędza weekend aktywnie. Dlaczego chcemy dokładać do tej poszerzającej się przestrzeni przemysłu usługowego pracującego w niedzielę handel, który nie jest konieczny? Mamy sześć dni w tygodniu na zrobienie zakupów i odwiedzenie galerii handlowych. Nie ma potrzeby, aby jeszcze w niedzielę czas spędzać na zakupach.
- Kto decyduje, że dana branża może pracować w niedzielę, a inna nie?
- Świadoma społeczność i wypracowane relacje społeczne. Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę. Ten dzień jest wolny od handlu w całym zachodnim świecie.
- W większości europejskich krajów handel w niedziele jest całkowicie zakazany lub ograniczony.
- Polska stanowi negatywny wyjątek. W naszym kraju nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o niedzielny handel. W niektórych państwach europejskich, jak pani wspomniała, można handlować w niedziele, ale z ograniczeniami. Wiele wzorców chcemy czerpać ze Stanów Zjednoczonych. Tam także nie wszystkie sieci handlowe pracują w niedzielę. W niektórych bogatych krajach, np. w Szwajcarii, już w piątek po południu trudno coś załatwić, bo urzędy, sklepy, usługi zamierają. Rozważne społeczeństwa dochodzą do tego, że najważniejsze są relacje międzyludzkie i czas odpoczynku. Życie ludzkie w naszej cywilizacji jest ułożone na zasadzie tygodnia pracy i wolnego weekendu. Niezależne jest to od kontynentu, rasy, religii. Naturalną potrzebą człowieka jest to, by móc pod koniec tygodnia odpocząć, spotkać się z rodziną, z samym sobą, jeśli ktoś jest wierzącym, to mieć czas na modlitwę.
- Twórcy projektu ustawy podkreślają, że pozwoli ona odzyskać niedziele dla pracowników handlu.
- Jeden problem stanowi kilkaset tysięcy pracowników handlu zmuszanych do pracy w niedzielę i święta, którzy zostawiają swoje rodziny, bo nie mają innego wyboru. Do tej grupy należy doliczyć członków ich rodzin, którzy nie mogą spędzać dnia wolnego z rodzicami, dziadkami. Otwartość handlu w niedziele jest destrukcyjna dla innej części społeczeństwa. Tej, która korzysta z otwartych sklepów. Te rodziny, które co prawda nie pracują w supermarketach, ale idą tam jako klienci, mogą źle przeżywać swój wolny czas, przeznaczając go na komercję, konsumpcję i tanią rozrywkę. Chodzi o to, by ludzi nie uczyć konsumpcyjnego stylu życia. By poprzez odpowiednią regulację prawną kształtować pewną kulturę społeczeństwa. Solidarność 36 lat temu w pierwszych swoich postulatach domagała się soboty wolnej od pracy. Dziś o sobocie nikt już nie pamięta. Walczymy o wolną niedzielę. W białych rękawiczkach zabiera się nam ten niedzielny czas i na to przyzwalamy. 36 lat temu byliśmy w błędzie? Walczyliśmy nie o takie ideały, jakich chcieliśmy? Nie możemy dać się zmanipulować tym, że poprzez ustawę, o której mówimy, zabiera się Polakom jakąś wartość.
- W jaki sposób prawo może wpływać na kulturę społeczeństwa?
- Prawo ma charakter edukacyjny. Nie zapominajmy, poza regulowaniem pewnego ładu, ma także charakter wychowawczy. Zakaz handlu w niedzielę daje jasny sygnał społeczeństwu, że ten dzień jest wyjątkowy i należy go przeżywać w sposób wyjątkowy. Jeśli ludzie będą mieć w świadomości, że państwo nie pozwala na szeroki handel w niedzielę, to dziecko od małego będzie się uczyło, że duże sklepy w niedziele są zamknięte i ten czas można spożytkować inaczej. To ważny argument za tym, by stanowić takie prawo, które będzie miało także charakter wychowawczy.
- Polskie społeczeństwo deklaruje się jako katolickie…
- Żyjemy w społeczeństwie, które deklaruje się w 94 proc. jako katolickie, czyli ochrzczone i wierzące. Niesie to ze sobą pewne zobowiązania. Przykazanie boskie i kościelne mówi "Pamiętaj, aby dzień święty święcić". Oznacza ono, aby oddać cześć i chwałę Bogu w akcie liturgicznym nabożeństwa i mszy św. To także obowiązek, aby dobrze przeżyć ten dzień: odpocząć, spotkać się z rodziną, mieć czas na pogłębioną analizę życia, sport i rozrywkę. "Pamiętaj, aby dzień święty święcić" w kategorii moralnej, a nie tylko humanistycznej, oznacza, żeby nie pracować ciężko bez potrzeby w niedziele i święta. Interpretacja tego przykazania oznacza, że nie można pracować w niedzielę i święta ciężko, zarówno fizycznie jak i umysłowo, gdy nie zachodzi taka bezwzględna potrzeba, a robi się to np. dla większego zysku. Wspomniałem o wielkiej grupie pracowników, którzy muszą pracować. Ci, którzy nie muszą, a są pracoholikami, zabijają w ten sposób swoją witalność, przemęczając się ponad miarę. Jeżeli prawo reguluje pewne kwestie społeczne, w tym prawa pracy, wolność od pracy w niedziele i dni świąteczne wspiera związki wyznaniowe i Kościoły w ich duchowej służbie człowiekowi. Wolność religijna, którą deklaruje nam państwo demokratyczne, zawiera także wolność do kultu i możliwości uczestniczenia w akcie kultu. Nie zapominajmy, że jesteśmy narodem chrześcijańskim, katolickim i zobowiązują nas etycznie regulacje, które nie utrudniają ludziom spełniania swoich powinności wynikających z wiary.
- Nie mam wątpliwości, że Polacy w znacznej mierze, choć nie w całości, popierają pomysł wprowadzenia w Polsce wolnych od handlu niedziel. Publikowane są teraz różne sondaże, które utrzymują, że społeczeństwo podzielone jest w tej kwestii po połowie. Należy Polaków uświadamiać. Chodzi o coś znacznie więcej, niż przeciwnicy tej ustawy próbują wnieść. Sposób argumentacji podejmowany przez nich, a który jest celowy, świadomy i momentami bezczelny, to czysta ideologia. Dyskusja wokół tego problemu przybiera często nieuczciwą formę. Społeczeństwu naświetla się kwestię tak, by uwierzyło, że poprzez ustawę ludziom odebrana zostanie bardzo ważna wartość życiowa: wolność, możliwość zrobienia zakupów w dzień wolny od pracy, a także rozrywka związana ze spędzaniem czasu w galeriach handlowych. Pewną nieuczciwością jest także stawianie alternatywy, że z powodu wolnych od handlu niedziel sklepy będą bankrutowały, a w konsekwencji ludzie tracili pracę. O każdej innej instytucji, firmie i zakładzie pracy można mówić w ten sam sposób. Zdecydowana większość z nich przewiduje pięciodniowy czas pracy i w tym czasie wypracowują swój zysk. Dlatego argument o likwidacji sklepów wielkopowierzchniowych po wprowadzeniu wolnych niedziel jest nonsensem. Dobrze wiemy, że w polskich rękach nie ma ani jednej wielkiej sieci marketowej. Sieci zagraniczne do niedawna miały tak otwartą przestrzeń, że albo nie płaciły podatków w Polsce, albo były one znikome. Wypracowany w trudzie przez polskich pracowników kapitał wyprowadzany był poza Polskę. Dlaczego straszy się społeczeństwo utratą miejsc pracy i obowiązkiem utrzymania - dla rzekomego dobra - zagranicznych podmiotów? Dyskurs jest stawiany nie tam, gdzie rzeczywiście leży sedno problemu.
- Skąd te manipulacje?
- Po pierwsze różnego rodzaju siły ekonomiczne, biznesowe, globalne czerpią ogromne zyski z tego, że w niedziele otwierają swoje sklepy. Te wielkie korporacje są w stanie przekonać media, dziennikarzy, by lansować ten styl życia i pracy. Przy okazji dyskusji nad ustawą odnoszę wrażenie, że niektórzy dziennikarze doskonale wiedzą, że bronią racji wielkich korporacji. Po drugie zeświecczenie lansuje nową kulturę. Nie ma w niej miejsca dla Boga i rodziny. Niektóre światowe firmy wprost działają na zasadzie sekt, które zespalają pracowników. Nazywa się to pięknym słowem "integracja". Sponsorując weekendowe wyjazdy, szkolenia dla zatrudnionych, celowo odciąga się ich od rodziny, a skupia na interesie firmy. Chodzi o wyrwanie pracowników z ich prywatności i stworzenie nowego rodzaju niewolników. Korporacje - ma się czasem takie wrażenie - chciałyby wejść do serca, sumienia i duszy pracowników, a poprzez to dominować nad nimi. Kościoły, związki wyznaniowe stoją na przeszkodzie takim tendencjom. Jest to walka o rząd dusz, zapanowanie nad człowiekiem, narzucenie mu konsumpcyjnego stylu życia. "Żyję, żeby konsumować" - ta kulturowa dewiza świetnie wpisuje się w obronę handlu w niedziele i jest ona częścią konsumerycznego świata. Taka kultura pozbawia człowieka autentycznego szczęścia.
- Wbrew temu, co mówią oponenci, ustawa o wolnych niedzielach nie zakazuje handlu, lecz go ogranicza. Przeciwnicy przyjęli taktykę zastraszania?
- W znacznym stopniu tak. Nie mówi się o tym, że po wprowadzeniu ustawy otwarte będą małe sklepiki, w których będą obsługiwali właściciele. Ta ustawa nie jest tak restrykcyjna, jak się ją przedstawia. Są inne sposoby, by zapewnić ludziom w dobrej obsłudze możliwość zrobienia zakupów. W projekcie przewidziano także kilka niedziel handlowych, które tak ustawiono, by wyjść naprzeciw wielu ludzkim potrzebom.
- Przeciwnicy wolnych niedziel powtarzają, że ustawa dzieli polskich pracowników na uprzywilejowanych i nie.
- Niezaprzeczalnie, by jedni mogli w weekend odpoczywać, ogromna grupa ludzi musi pracować. Jest to ważny problem, o którym należy mówić. Zanika przemysł ciężki, a rozwija się tzw. biały przemysł, czyli cała gama usług. Chodzi o takie dziedziny jak: turystyka, sport, rekreacja, hotelarstwo, gastronomia, transport, łączność czy instytucje kultury. Z roku na rok branż pracujących siedem dni w tygodniu przybywa. Współczesne, nowoczesne społeczeństwo zmieniło styl życia i coraz więcej osób chętnie wyjeżdża na krótki odpoczynek, spędza weekend aktywnie. Dlaczego chcemy dokładać do tej poszerzającej się przestrzeni przemysłu usługowego pracującego w niedzielę handel, który nie jest konieczny? Mamy sześć dni w tygodniu na zrobienie zakupów i odwiedzenie galerii handlowych. Nie ma potrzeby, aby jeszcze w niedzielę czas spędzać na zakupach.
- Kto decyduje, że dana branża może pracować w niedzielę, a inna nie?
- Świadoma społeczność i wypracowane relacje społeczne. Społeczeństwa, myśląc o swoim dobru i dobru swoich rodzin, nie wyrażają zgody na zmuszanie do pracy w niedzielę. Ten dzień jest wolny od handlu w całym zachodnim świecie.
- W większości europejskich krajów handel w niedziele jest całkowicie zakazany lub ograniczony.
- Polska stanowi negatywny wyjątek. W naszym kraju nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o niedzielny handel. W niektórych państwach europejskich, jak pani wspomniała, można handlować w niedziele, ale z ograniczeniami. Wiele wzorców chcemy czerpać ze Stanów Zjednoczonych. Tam także nie wszystkie sieci handlowe pracują w niedzielę. W niektórych bogatych krajach, np. w Szwajcarii, już w piątek po południu trudno coś załatwić, bo urzędy, sklepy, usługi zamierają. Rozważne społeczeństwa dochodzą do tego, że najważniejsze są relacje międzyludzkie i czas odpoczynku. Życie ludzkie w naszej cywilizacji jest ułożone na zasadzie tygodnia pracy i wolnego weekendu. Niezależne jest to od kontynentu, rasy, religii. Naturalną potrzebą człowieka jest to, by móc pod koniec tygodnia odpocząć, spotkać się z rodziną, z samym sobą, jeśli ktoś jest wierzącym, to mieć czas na modlitwę.
- Twórcy projektu ustawy podkreślają, że pozwoli ona odzyskać niedziele dla pracowników handlu.
- Jeden problem stanowi kilkaset tysięcy pracowników handlu zmuszanych do pracy w niedzielę i święta, którzy zostawiają swoje rodziny, bo nie mają innego wyboru. Do tej grupy należy doliczyć członków ich rodzin, którzy nie mogą spędzać dnia wolnego z rodzicami, dziadkami. Otwartość handlu w niedziele jest destrukcyjna dla innej części społeczeństwa. Tej, która korzysta z otwartych sklepów. Te rodziny, które co prawda nie pracują w supermarketach, ale idą tam jako klienci, mogą źle przeżywać swój wolny czas, przeznaczając go na komercję, konsumpcję i tanią rozrywkę. Chodzi o to, by ludzi nie uczyć konsumpcyjnego stylu życia. By poprzez odpowiednią regulację prawną kształtować pewną kulturę społeczeństwa. Solidarność 36 lat temu w pierwszych swoich postulatach domagała się soboty wolnej od pracy. Dziś o sobocie nikt już nie pamięta. Walczymy o wolną niedzielę. W białych rękawiczkach zabiera się nam ten niedzielny czas i na to przyzwalamy. 36 lat temu byliśmy w błędzie? Walczyliśmy nie o takie ideały, jakich chcieliśmy? Nie możemy dać się zmanipulować tym, że poprzez ustawę, o której mówimy, zabiera się Polakom jakąś wartość.
- W jaki sposób prawo może wpływać na kulturę społeczeństwa?
- Prawo ma charakter edukacyjny. Nie zapominajmy, poza regulowaniem pewnego ładu, ma także charakter wychowawczy. Zakaz handlu w niedzielę daje jasny sygnał społeczeństwu, że ten dzień jest wyjątkowy i należy go przeżywać w sposób wyjątkowy. Jeśli ludzie będą mieć w świadomości, że państwo nie pozwala na szeroki handel w niedzielę, to dziecko od małego będzie się uczyło, że duże sklepy w niedziele są zamknięte i ten czas można spożytkować inaczej. To ważny argument za tym, by stanowić takie prawo, które będzie miało także charakter wychowawczy.
- Polskie społeczeństwo deklaruje się jako katolickie…
- Żyjemy w społeczeństwie, które deklaruje się w 94 proc. jako katolickie, czyli ochrzczone i wierzące. Niesie to ze sobą pewne zobowiązania. Przykazanie boskie i kościelne mówi "Pamiętaj, aby dzień święty święcić". Oznacza ono, aby oddać cześć i chwałę Bogu w akcie liturgicznym nabożeństwa i mszy św. To także obowiązek, aby dobrze przeżyć ten dzień: odpocząć, spotkać się z rodziną, mieć czas na pogłębioną analizę życia, sport i rozrywkę. "Pamiętaj, aby dzień święty święcić" w kategorii moralnej, a nie tylko humanistycznej, oznacza, żeby nie pracować ciężko bez potrzeby w niedziele i święta. Interpretacja tego przykazania oznacza, że nie można pracować w niedzielę i święta ciężko, zarówno fizycznie jak i umysłowo, gdy nie zachodzi taka bezwzględna potrzeba, a robi się to np. dla większego zysku. Wspomniałem o wielkiej grupie pracowników, którzy muszą pracować. Ci, którzy nie muszą, a są pracoholikami, zabijają w ten sposób swoją witalność, przemęczając się ponad miarę. Jeżeli prawo reguluje pewne kwestie społeczne, w tym prawa pracy, wolność od pracy w niedziele i dni świąteczne wspiera związki wyznaniowe i Kościoły w ich duchowej służbie człowiekowi. Wolność religijna, którą deklaruje nam państwo demokratyczne, zawiera także wolność do kultu i możliwości uczestniczenia w akcie kultu. Nie zapominajmy, że jesteśmy narodem chrześcijańskim, katolickim i zobowiązują nas etycznie regulacje, które nie utrudniają ludziom spełniania swoich powinności wynikających z wiary.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.09.2016 12:55
Jutro 20 stycznia - niedziela wolna od handlu
19.01.2019 14:15
[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Krysztopy: Smutne, głodne hipermarkety
12.01.2019 01:35
"Rz": "Niedzielny zakaz dobija małe sklepy". A to bardzo ciekawe, bo polscy kupcy twierdzą co innego
09.01.2019 21:58

Komentarzy: 0
"W 2019 r. handlowa będzie tylko jedna niedziela w miesiącu. Między innymi z tego powodu upadnie ponad 5 tys. małych sklepów. Zakaz miał im pomóc, a wbił gwóźdź do trumny." - pisze Piotr Mazurkiewicz w artykule na RP.pl. Opinię tę ma potwierdzać badanie Euromonitor International, z którego wynika, że w tym roku rynek handlowy skurczy się w sumie o ok. 3,4 tys. placówek, ale realnie sytuacja małych, tradycyjnych sklepów jest dużo gorsza – ma ich zniknąć aż 5,2 tys. Sęk w tym, że w artykule nie ma jednoznacznego stwierdzenia, że spadek, o ile rzeczywiście ma miejsce, ma związek z ograniczeniem handlu, manipulacyjnie nazywanym "zakazem"
Czytaj więcej
W tym roku dzięki Solidarności po raz pierwszy wszyscy pracownicy handlu zdążą na Wigilię
21.12.2018 15:55

Komentarzy: 0
Jeszcze kilka lat temu, pracownicy niektórych sieci handlowych spędzali wigilijny wieczór na kasie w markecie zamiast z najbliższymi przy świątecznym stole. Dzięki Solidarności godziny pracy sklepów 24 grudnia zostały skrócone do 14.00. Reguluje to przygotowana przez „S” ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele.
Czytaj więcej
Niemiecki sąd wzmacnia przepisy o ograniczeniu handlu w niedzielę
18.11.2018 17:25


