Niemcy: Strajk pracowników transportu publicznego

W Nadrenii Północnej-Westfalii kierowcy z około 30 miejskich przedsiębiorstw transportowych biorą udział w dwudniowym strajku. W regionach objętych strajkiem jeździ tylko niewielka liczba autobusów, które są obsługiwane przez prywatnych podwykonawców.
Jak podaje związek zawodowy Ver.di, gotowość do strajku była wysoka. Strajkują prawie wszystkie główne lokalne przedsiębiorstwa transportu publicznego w Nadrenii Północnej-Westfalii, takie jak KVB (Kolonia), Rheinbahn (Düsseldorf), DSW21 (Dortmund), Stadtwerke Münster i moBiel (Bielefeld). Dwudniowy strajk zakończy się w piątek wieczorem lub w sobotę wieczorem.
Czytaj również: Znamy nowe dane o PKB Polski
Protesty w całych Niemczech
Pasażerowie mogą spodziewać się znacznych zakłóceń w całych Niemczech. W Dolnej Saksonii wiele autobusów i pociągów zatrzymało się o godz. 3 w nocy.
Strajk rozpoczął się już w środę w Getyndze. Dziś Ver.di rozszerza strajk ostrzegawczy w transporcie lokalnym na Hanower, Brunszwik, Osnabrück, Wolfsburg i Goslar. Üstra w Hanowerze i Braunschweiger Verkehrsgesellschaft pozostawiają wszystkie lekkie pojazdy szynowe i autobusy w zajezdniach, podczas gdy Metrobus Osnabrück i Stadtbus Goslar zawieszają operacje autobusowe. W kraju związkowym działa obecnie tylko kilka miejskich lub regionalnych linii autobusowych; są one obsługiwane głównie przez prywatne firmy
- podaje niemiecki dziennik "Tagesschau". Sytuacja nie wygląda najlepiej również w Hamburgu i Szlezwik-Holsztynie.
Pracownicy Hamburger Hochbahn (HVV) i Verkehrsbetriebe Hamburg-Holstein (VHH) również biorą udział w dwudniowym strajku od wczesnych godzin porannych, co doprowadziło do powszechnego zamknięcia transportu publicznego w hanzeatyckim mieście i częściach Szlezwiku-Holsztynu
- czytamy. Zgodnie z oświadczeniem HVV i VHH, wszystkie autobusy i pociągi pozostaną w zajezdniach: "Gdyby pasażerowie wyruszyli z perspektywą awaryjnego rozkładu jazdy i tłoczyli się w zbyt pełnych pojazdach lub na peronach, wiązałoby się to z wysokim ryzykiem dla bezpieczeństwa" - czytamy w oświadczeniu.
W miniony poniedziałek pięciodniowy strajk ogłosili także prywatni przewoźnicy autobusowi (OVN) w Szlezwiku-Holsztynie
- poinformowano.
Czytaj także: Poważne kłopoty niemieckiej lokomotywy gospodarczej
Kłopoty również w Berlinie
Protesty dotknęły również samą stolicę Niemiec: transport publiczny w Berlinie stanął w miejscu. Prawie wszystkie lokalne usługi transportowe w stolicy zostały wstrzymane: autobusy, tramwaje i pociągi metra BVG pozostaną w zajezdniach. Pojazdy będą kursować tylko na poszczególnych liniach obsługiwanych przez prywatnych przewoźników. Strajk w stolicy potrwa do piątkowego popołudnia. W tym samym czasie S-Bahn i pociągi regionalne, których strajk nie dotyczy, zwiększą częstotliwość kursowania.
Lokalny transport strajkuje również w niektórych częściach Brandenburgii. Pracownicy Uckermärkische Verkehrsgesellschaft strajkują już od środy. W czwartek do strajku zostali wezwani pracownicy Ostprignitz-Ruppiner Nahverkehrsgesellschaft. Należy spodziewać się masowych odwołań podróży na wszystkich liniach
- informuje "Tagesschau".
Strajki mają odbywać się również w innych częściach Niemiec. W publikacji wymieniono Badenię-Wirtembergię i Nadrenię-Palatynat, Saksonię i Saksonię-Anhalt, Turyngię, Meklemburgię-Pomorze Przednie czy Hesję.
Związek zawodowy ver.di negocjuje obecnie nowe układy zbiorowe w całym kraju. Tylko w Bawarii nie ma rundy negocjacji zbiorowych, ponieważ tamtejsze umowy nadal obowiązują. Rundy różnią się od siebie w poszczególnych krajach związkowych. W niektórych chodzi o wyższe wynagrodzenie, ale w większości o lepsze warunki pracy
- kwituje "Tagesschau".
Komentarze
Niemcy z najgorszym wynikiem od siedmiu lat. Polska na pierwszym miejscu

Niemiecki rząd nie przewiduje pieniędzy dla polskich ofiar III Rzeszy. „FAZ” ujawnia szczegóły

„Szatan z Dworca ZOO”. Mroczna strona Niemiec w książce Anonimowego Dyplomaty

Remigiusz Okraska: Jedno wielkie rządowe opóźnienie
Niemcy chcą zatrzymać polską ropę. Teraz mają wsparcie z Polski

