Szukaj
Konto

Nawet 3 tys. zł dziennie za lajkowanie? Nie daj się nabrać na nowe oszustwo

26.01.2026 07:14
Pieniądze
Źródło: fot. Pixabay
Komentarzy: 0
Kto by nie chciał dostać pieniędzy za jeden klik? Nawet 3 tysiące zł dziennie. Szybki, prosty, łatwy i duży zarobek. Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" opisuje tzw. task scam, czyli oszustwo zadaniowe.
Co musisz wiedzieć
  • Oszustwo zaczyna się od "łatwej pracy" i małych, szybkich wypłat za proste zadania.
  • Później pojawia się zachęta do wpłat i "inwestowania" w kryptowaluty w zamian za prowizje.
  • Typowy finał to komunikat o "pomyłce", "zamrożonych" środkach i utrata pieniędzy.
  • Wiadomości bywają dziś pisane bezbłędną polszczyzną, co ułatwia uśpienie czujności.

 

3 tys. zł dziennie za jeden klik

35-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego dostała na komunikatorze wiadomość od nieznajomej osoby: miała rzekomo zarabiać w sieci za lajkowanie filmów na YouTube. Wykonywała zlecone zadania, a przelewy miały przychodzić od razu - najpierw po 30 zł, potem po 50 zł i po 80 zł.

Z czasem polecono jej "zainwestowanie" pieniędzy w kryptowaluty, za co miała otrzymywać wysokie prowizje. W pewnym momencie, jak relacjonuje "GW", dostała wiadomość od swoich "pracodawców", że doszło do pomyłki w transakcji: kupiła niewłaściwe kryptowaluty, a jej środki są zamrożone.

Odezwał się też bank, informując o podejrzanych transakcjach, które mogą być oszustwem. Wtedy 35-latka zrozumiała, że 18 tysięcy złotych, które wpłaciła do tej pory, są nie do odzyskania - i zgłosiła sprawę na policję.

Oszustwo "task scam" - na czym polega

Jak opisuje "GW", to tzw. task scam, czyli oszustwo zadaniowe. Najczęściej opiera się na fałszywych ofertach pracy zdalnej z nagrodami za proste czynności, takie jak subskrybowanie kont lub wykonywanie drobnych zadań związanych z treściami w serwisach społecznościowych.

Schemat buduje zaufanie małymi wypłatami - z pozoru wszystko działa, bo pierwsze pieniądze faktycznie się pojawiają. Potem przychodzi etap wymuszania wpłat na "depozyty" albo "zadania VIP". To moment, w którym ryzyko rośnie, a odzyskanie pieniędzy staje się praktycznie niemożliwe.

W relacjonowanym przypadku kluczowy był komunikat o "pomyłce" podczas transakcji i "zamrożeniu" pieniędzy. Tego typu pretekst ma skłonić do następnych przelewów i utrzymać ofiarę w przekonaniu, że wystarczy wykonać kolejny krok, by odzyskać środki.

Dlaczego dziś trudniej rozpoznać oszustwo

"Dawniej ustalenie, że chodzi o oszustwo, było dużo prostsze" - czytamy w "GW". Gazeta wskazuje, że kiedyś podejrzane wiadomości zdradzały się łamanym językiem i absurdalnymi obietnicami.

Teraz przekazy bywają dopracowane i pisane poprawną polszczyzną, a nadawca może sprawiać wrażenie kogoś "stąd". Według "GW" to efekt połączenia serwisów społecznościowych, fintechów takich jak Revolut czy PayPal oraz narzędzi z obszaru AI.

Skala zjawiska i kto za tym stoi

Jak informuje "GW", oszustwa typu "task scam" / "job scam" mają być prowadzone przez zorganizowane grupy przestępcze. W tekście podkreślono, że transgraniczny charakter takich działań utrudnia ich śledzenie i stawianie zarzutów, co sprzyja powtarzaniu tego schematu w różnych miejscach na świecie - m.in. z Azji Południowo-Wschodniej, Dubaju, a także z Rosji, Ukrainy i Białorusi.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.01.2026 07:14
Źródło: GW / PAP