Maja Ostaszewska zabrała głos ws. „Zielonej granicy” po śmierci dwóch polskich żołnierzy

Przypomnijmy, że Maja Ostaszewska grała jedną z głównych ról w filmie Agnieszki Holland "Zielona Granica", gdzie wcieliła się w rolę proimigranckiej aktywistki. Produkcja znanej reżyser wzbudziła duże kontrowersje, głównie z powodu mocno antypaństwowego przekazu filmu i sposobu, w jaki ukazano strażników granicznych. W niektórych scenach polscy funkcjonariusze zostali przedstawieni wręcz jako sadyści.
Wobec niedawnej śmierci 21-letniego polskiego żołnierza, który został zamordowany przez nielegalnego imigranta, twórcy filmu muszą mierzyć się z niewygodnymi pytaniami.
Maja Ostaszewska w ogniu pytań
Parę trudnych pytań Mai Ostaszewskiej postanowił zadań red. Michał Jelonek z Telewizji Republika.
Co ma pani dzisiaj do powiedzenia rodzinie zamordowanego żołnierza? Udzielała się pani na granicy. Czy dzisiaj pani przeprosi wszystkich żołnierzy i strażników granicznych? Stać panią na taką odwagę, żeby przeprosić?
- zapytał redaktor. Maja Ostaszewska odpowiedziała, że "oczywiście nie ma za co przepraszać" i "bardzo współczuje rodzinie zamordowanego żołnierza".
Tyle mam do powiedzenia. Nie zrobiłam nic złego strażnikom granicznym. Nie brałam udziału w hejcie. Jest mi bardzo przykro, że coś tak tragicznego się zdarzyło. I jest mi bardzo przykro, że na granicy panuje taki chaos
- dodała aktorka. Dopytywana o "matki z dziećmi" na granicy, odpowiedziała:
Na granicy są również matki z dziećmi. Dwa tygodnie temu były zdjęcia: matki z maleńkim dzieckiem, z noworodkiem, i nieletnie dziewczynki z Somalii. (…) Małe dzieci nie atakują, to jest grupa bardzo zróżnicowana, ludzie przybywający z różnych krajów. I oczywiście, że w takiej grupie zawsze może się znaleźć ktoś niebezpieczny
- mówiła Ostaszewska. Gdy padło pytanie, czy Polska powinna bronić swoich granic, skapitulowała.
Proszę dać mi już święty spokój
- odpowiedziała aktorka.
Czytaj również: Słynny dziennikarz powraca do Telewizji Republika
"Zielona granica" Agnieszki Holland
We wrześniu ubiegłego roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, premierę kinową miał film "Zielona granica" w reżyserii Agnieszki Holland. Od początku wiadomo było, że produkcja opisuje sytuację na granicy polsko-białoruskiej okiem lewicowo-liberalnych środowisk i ma za zadanie przedstawić działania polskich służb w jak najgorszym świetle. Mimo to niektóre fragmenty filmu trudno określić inaczej niż jako szokujące i krzywdzące dla polskich służb, gdyż w niektórych scenach polscy funkcjonariusze zostali przedstawieni wręcz jako sadyści, którzy robią krzywdę bezbronnym imigrantom i czerpią z tego satysfakcję.
Czytaj również: Śmierć polskiego żołnierza na granicy z Białorusią. Szef NATO apeluje
Ostra reakcja NSZZ "Solidarność"
Prezydium Komisji Krajowej Niezależnego Związku Zawodowego "Solidarność" przyjęło 21 września 2023 roku stanowisko w obronie funkcjonariuszy broniących polskiej granicy przed nielegalną migracją ze strony Białorusi.
Związkowcy napisali, że "nie znajdują wystarczająco ostrych słów, aby wyrazić oburzenie wobec ataków niektórych polityków i środowisk na polskich funkcjonariuszy i żołnierzy, broniących naszej wschodniej granicy przed hybrydowymi atakami Rosji i Białorusi".
Żądamy bezzwłocznego ścigania tych, którzy posługując się kłamstwem, budują nieprawdziwy obraz sytuacji na wschodniej granicy. Żądamy też, aby mieniący się demokratami politycy ugrupowań opozycyjnych w sposób jednoznaczny określili swoje stanowisko wobec ataków na polskich funkcjonariuszy i żołnierzy oraz samego filmu Agnieszki Holland "Zielona granica"
- podkreśliło Prezydium Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Tagi
Zbliżenie Łukaszenki z Haftarem może oznaczać nowe kłopoty na granicy polsko-białoruskiej

Lubelskie: Przy granicy z Białorusią znaleziono szczątki niezidentyfikowanego obiektu latającego
Pilny komunikat wojska. Ranny został polski żołnierz
Maja Ostaszewska została "ambasadorką" marki odzieżowej oferującej ubrania ze skóry



