Szukaj
Konto

Jan Hartman całkiem przytomnie o kontrmiesięcznicach: "jakże jesteśmy słabi!"

13.07.2017 17:52
Jan Hartman całkiem przytomnie o kontrmiesięcznicach: "jakże jesteśmy słabi!"
Źródło: screen YT
Komentarzy: 0
"To, w jaki sposób opozycja zorganizowała swój protest, oraz sam jego przebieg – pokazuje jak na dłoni bezmiar naszej bezradności. Jest naprawdę źle" - pisze Jan Hartman.

I jeśli nie znajdą się ludzie zdolni potrząsnąć politykami i zmusić ich do poważnych rozmów, przegramy Polskę, jak pijany ordynat przegrywa w karty swoje grunty. Zawiódł Frasyniuk, zawiódł Kasprzak, zawiedli szefowie partii


- pisze Jan Hartman na blogu.

Gdy w czerwcu zatrzymano m.in. Władysława Frasyniuka, wiele obiecywano sobie po 10 lipca. Na protest wybrało się tym razem bardzo wielu ludzi, w tym przedstawiciele różnych elit - artystycznych, naukowych, politycznych. Przyszli, bo wydawało się, że przełom jest bliski, a Frasyniuk poprowadzi demokratyczną Polskę do boju z reżimem PiS. Nic podobnego się jednak nie stało. I się nie stanie. Niestety


- czytamy.

Bohaterem miał być Frasyniuk. Zwłaszcza że chory Wałęsa był nieobecny. Niestety Frasyniuk jakby nie wiedział, czego się od niego oczekuje. Wygłosił chaotyczne, niezbyt mądre, utrzymane w stylu Kaczyńskiego przemówienie "o wartościach", niewolne od kiksów i niezręczności. Było po prostu słabo


- pisze publicysta.

Nie dziwię się, że nie oddano mikrofonu Kijowskiemu, który chyba spadł z konia, wyobrażając sobie, że miał tam wtedy coś do ugrania. Ale nie przemawiał również ani Niesiołowski, ani Lityński, ani Łoziński, ani nawet były premier Kazimierz Marcinkiewicz, o którym Kasprzak był łaskaw wypowiedzieć się pół metra od mikrofonu "po ch… Marcinkiewicz", co usłyszało ponad tysiąc osób, z zainteresowanym na czele. Nie zapominam, że Marcinkiewicz był w PiS, ale przeszedł na naszą stronę i jest byłym premierem. Skoro mówił Cimoszewicz - inny były premier - to powinno się również dać głos Marcinkiewiczowi


- kontynuuje.

W tych bojowniczych kręgach nie ma szacunku dla polityki i polityków. Nie ma nawet specjalnie kultury. Tam rządzi ta sama arogancja, którą wygrywają populiści, zjednujący sobie poparcie poprzez wrogość wobec elit. Głupie to. Politycy nie będą już chcieli współpracować z Obywatelami RP ani innymi fajterami. Schetyna z Petru widziani byli tego wieczora w którejś z restauracji. Symboliczne. Podemonstrować, a potem do telewizji i do knajpy. Taka to jest ta nasza walka. Obywatelskie nieposłuszeństwo za trzy grosze.


- pisze Hartman.

Trochę to dziwne tak mówić, ale Schetyna, Petru, Kosiniak-Kamysz, Wałęsa czy Frasyniuk to grupa ludzi, od których zależy los ojczyzny. Jakoś nie widać specjalnie, aby zdawali sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na nich ciąży. Przeraża mnie to, że poza niezbyt udanymi i nie do końca rozumianymi przez społeczeństwo akcjami na Krakowskim Przedmieściu i pod Wawelem demokraci mają tak niewiele. Jakże jesteśmy słabi!


- podsumowuje.

źródło: blog.polityka.pl
Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.07.2017 17:52