[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: Na czym polega syndrom Błękitnej Armii?
14.11.2019 20:50

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Syndrom Błękitnej Armii występuje od 1919 r., a pierwszy raz termin ten został użyty przez prof. Marka Rudnickiego w jego kampanii wyborczej do Senatu w 2019 r. Jest to niechętny stosunek władz w Polsce do działań Polonii amerykańskiej. Wiedza w Polsce na temat Błękitnej Armii, nawet u historyków, jest pełna niedomówień, zamgleń, a kryje się za nią emigracyjna, bezinteresowna miłość do Ojczyzny.
21 sierpnia 1914 r. rząd Francji na prośbę polskiej emigracji wydał zgodę na sformowanie polskiej armii walczącej po stronie aliantów. Po przejęciu dowództwa przez gen. Józefa Hallera w kwietniu 1919 r. formacja ta pociągami została przetransportowana do odradzającej się Polski. Armia przyjęła błękitny kolor mundurów, stąd zwano ją "błękitną". Formacja ta była najlepiej wyszkoloną, uzbrojoną i wyposażoną częścią WP. Zdecydowana większość finansów na tę formację pochodziła od Polonii amerykańskiej, a koordynatorem tej wielkiej operacji była prawa ręka Jana Paderewskiego, pierwszy milioner z Chicago Jan Smulski. Armia dysponowała doskonałym sprzętem pochodzącym ze zdemobilizowanych już na Zachodzie oddziałów francuskich. Gdy Błękitna Armia wyjeżdżała do Polski, liczyła około 70 000 żołnierzy, w tym około 22 000 ochotników z Ameryki. Była, jak na tamte czasy, świetnie wyposażona i wyszkolona. Posiadała 120 czołgów, 98 samolotów, wojska inżynieryjne, instruktorów, kawalerię, artylerię, wojska łączności, 7 szpitali polowych i miała żołnierzy o bardzo wysokim morale. Już w maju część armii została skierowana na front wschodni, miejsce walk polsko- ukraińskich i największego zagrożenia ze strony Rosji Sowieckiej. Mimo strategicznych sukcesów, a może właśnie z ich powodu, gen. Haller nie znalazł uznania u Naczelnika Państwa. W czerwcu 1919 r. został odwołany z funkcji dowódcy i skierowany na pogranicze polsko-niemieckie. Pod inną, ciągle zmieniającą się komendą, hallerczycy czuli się porzuceni i zawiedzeni. 1 września 1920 r. Błękitna Armia została ostatecznie rozformowana. Nigdy nie użyto jej jako samoistnego związku taktycznego. Poszczególne formacje weszły w skład innych krajowych jednostek wojskowych. Ochotnicy ze Stanów Zjednoczonych zostali zdemobilizowani, co wywołało irytację Polonii amerykańskiej. Sprawa powrotu zdemobilizowanych ochotników poruszona była w Izbie Reprezentantów już na początku 1920 roku. Kongres USA upoważnił sekretarza wojny Jamesa Bakera do przewiezienia na amerykańskich transportowcach zdemobilizowanych hallerczyków - również obywateli amerykańskich. Pierwszym statkiem, na którym zdemobilizowani hallerczycy wrócili do USA, był transportowiec USAT Antigone. Zaokrętowano na niego 28 marca 1920 r. 1168 weteranów. Przed odpłynięciem służby sanitarne Amerykańskiego Czerwonego Krzyża dokonały przeglądu zdrowia i starannie odwszawiły weteranów. Ostatni transport wyruszył do Stanów 16 lutego 1921 r. Łącznie do Ameryki wróciło 12 546 hallerczyków. Roman Dmowski w liście do Jana Smulskiego datowanym na 12 października 1920 r. i publikowanym w "Dzienniku Związkowym" dziękował za wkład Polonii w dzieło odzyskiwania niepodległości. Poza wyrazami uznania i odznaczeniem ich Krzyżem Ochotników z Ameryki weterani pozostawieni byli sami sobie. 14 sierpnia 1998 r. Polonia amerykańska sama sobie ufundowała pomnik, niestety próżno by wypatrywać pod nim przedstawicieli władz RP. Na cokole pomnika widnieje napis: "Na chwałę czynu zbrojnego Polonii Amerykańskiej w okresie I wojny światowej i jej wkład w dzieło odzyskania niepodległości Polski po 123 latach niewoli pomnik ten ofiaruje narodowi polskiemu Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i Polonia Amerykańska".



Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.11.2019 20:50
[Felieton "TS"] Waldemar Biniecki: W cieniu Teheranu
04.01.2022 21:55

Komentarzy: 0
W dniach 28 listopada – 1 grudnia 1943 roku w Teheranie odbyło się spotkanie przywódców koalicji antyhitlerowskiej (tzw. wielkiej trójki): prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla i przywódcy ZSRR Józefa Stalina. Tam zapadły kluczowe decyzje w sprawie zakończenia II wojny światowej, tam też sprzedano Europę Środkowo-Wschodnią za obietnicę wsparcia Ameryki w wojnie z Japonią.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Waldemar Biniecki: Świąteczne refleksje o Polsce…
21.12.2021 21:55

Komentarzy: 0
8 grudnia 2021 r. odszedł na wieczną wartę Tadeusz Cisek, ostatni spadochroniarz gen. Stanisława Sosabowskiego w Milwaukee. Nie maszerował on w Londyńskiej Paradzie Zwycięstwa w 1946 r. Nie wrócił też do swojej rodzinnej wioski na Ukrainie, która po zdradzie Polski w Teheranie była częścią sowieckiej Rosji, i tam czekała go niechybna śmierć.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Waldemar Biniecki: „Ekonomia, głupcze!”
14.12.2021 21:55

Komentarzy: 0
Czy pamiętają Państwo hasło wyborcze Billa Clintona w 1992 roku? „Ekonomia, głupcze!”. Tak naprawdę jednak to Richard Nixon zgodził się na to, by Chiny były bogate, silne i żeby współdecydowały o świecie. Potem prof. Zbigniew Brzeziński „wezwał do zagrania chińską kartą przeciwko Moskwie”.
Czytaj więcej
[Felieton TS] Waldemar Biniecki: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a później mój kraj” (cz. 2)
07.12.2021 21:55

Komentarzy: 0
19 listopada 2021 r. premier Mateusz Morawiecki spotkał się z dyrektor Wywiadu Narodowego USA Avril Haines. W spotkaniu wzięli także udział szefowie MSWiA, MON oraz prezydenckiego BBN. Wizyta ta nie była wcześniej zapowiadana i odbyła się w trybie pilnych konsultacji sojuszniczych dotyczących sytuacji na wschodniej flance NATO.
Czytaj więcej
[Felieton TS] Waldemar Biniecki: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a później mój kraj”
30.11.2021 21:55

Komentarzy: 0
Agencje wywiadu i najważniejsze amerykańskie media: „New York Times” i „The Washington Post” są przekonane, że prezydent Władimir Putin chce zająć część Ukrainy. Jak donosi „New York Times”, przedstawiciele amerykańskiego wywiadu ostrzegają sojuszników, że pozostało niewiele czasu, aby uniemożliwić Rosji podjęcie działań militarnych na Ukrainie. W podobnym tonie wypowiadają się europejskie media i środowiska związane z wywiadem. Sytuacja jest poważna. W co gra „rosyjski szachista”?
Czytaj więcej