Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Juncker stoi, leżąc

04.01.2019 18:44
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Juncker stoi, leżąc
Źródło: screen YT
Komentarzy: 0
Sprawa jest poważna, bo pan Jan Klaudiusz jest filarem Unii Europejskiej. A jak filar, to wiadomo, porządna kolumna, nawet fundamentalnie istotna i niewzruszona. Taka od butów do nieba, jak trzeba, to i wyżej. Taka powinna być i Jan Klaudiusz też powinien. Po winie nie zawsze jest, ale zawsze się stara. I musimy wierzyć, że tak jest. Nie zapominajmy i nie powątpiewajmy, pan Przewodniczący jest w dobrym stanie zdrowia i działa na pełnych obrotach od wieczora pod świt i z powrotem. Wszelkie inne sugestie i aluzje, to myślozbrodnie. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Mina Andreewa uważa, że jest tak, jak ona widzi, a że widzi więcej, więc na pewno ma rację. 
Jednak wzmożone napięcie mięśni przykręgosłupowych pana Przewodniczącego powoduje bólowe ograniczenie ruchomości tegoż oraz pojawienie się odruchowego skrzywienia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. A dziennikarze się nabijają z niedowładu mięśni prostujących stopę i palce, z opadania stopy, z rozczochranych grzywek i zamglonych oczu. Przecież brak odruchu skokowego świadczy o ucisku krążka międzykręgowego na korzeń S1, zaburzeniu funkcji zwieraczy pęcherza moczowego lub odbytu, zaburzeniu czynności mikcji i defekacji. To jest sprawa poważna, sprawa międzynarodowa, ponieważ objawem zdrowia Jana Klaudiusza jest narastający ból podczas podnoszenia kończyny dolnej w czasie konferencji prasowych i przy czochraniu gości.

Dlatego powołano komisję mającą zbadać narastanie deficytów neurologicznych (niedowładów lub porażeń), nasilenie dolegliwości bólów pana Junckera. U niego nerw dyplomatyczny przebiega poprzez mięsień gruszkowaty, zamiast przebiegać pod nim. Kiedy mięsień się kurczy, może uciskać lub drażnić nerw kulszowy, dlatego potocznie, objaw ten nazywany jest "portfelem kulszowym". A proszę mi wierzyć, Jan Klaudiusz ma wypchany portfel, zazwyczaj noszony w tylnej kieszeni spodni, uciska mięśnie pośladkowe. Wszyscy widzą, że pan Jan dwojga imion Klaudiusz, jak bierze udział w ważnej imprezie, to bierze na całego i do dna. On tak się mocno angażuje i nie puszcza słów na wiatr, a płynów za kołnierz nie wylewa. To jest poważny polityk, powiem więcej - to wizjoner i prorok. I kreator mody. Wszyscy już zauważyli, że nie trzeba nosić takich samych skarpetek. Każdy facet to potwierdzi i niektóre co odważniejsze kobiety też. Ale Jan Klaudiusz idzie dalej, bo idzie w dwóch różnych butach. Dlaczego? Bo chce być przygotowany na różne ewentualności, zwłaszcza podczas negocjacji i prezentacji. Niech lewica ma swoje, a prawica za swoje. Ma swoje buty. Czarny i różowy, na sznurówki i zatrzaski, kozaczek i kapeć. Proszę się nie dziwić, a jeżeli już ktoś musi się zdziwić, to po kartezjańsku. Filozoficznie, proszę.

On wyznacza trendy, on - Jan Klaudiusz. Ostatnim razem miało to miejsce podczas kolacji w czasie lipcowego szczytu NATO, gdy Juncker idąc, zataczał się, a inni podtrzymywali go, by nie upadł. Tak opisali to niedouczeni dziennikarze, ponieważ Jan, zataczając się, szedł prosto. Prosto do celu, a celem nie była prosta droga, tylko ukazanie zagubionemu światu, jak musi kluczyć, by osiągnąć sukces. Szef KE wcale nie był pod wpływem alkoholu. On był pod wpływem natchnienia i cierpienia, z powodu bardzo bolesnego, hybrydowego ataku rwy kulszowej.

On niczym Atlas dźwiga świata pół i medale, łańcuchy i krzyże. Ordery Sztuki i Literatury, Krzyże Wielkie Orderu Zasługi Niejednej i Wielokrotnej, Medale Legii Honorowej na Baczność, Ordery Henryka, Józefa i Innych Imion w Kalendarzu, Łańcuchy Gwiazdy Ekranu, na Firmamencie i po Godzinach. I oczywiście Ordery Przyjaźni i Zjednoczonych Browarów. I proszę, kto by to nosił, nie kiwając się prosto? Nawet generał rosyjski nie dałby rady. A Przewodniczący musi. Jan Klaudiusz daje i nie przestaje dawać. Nie w palnik, daje w godność i prostość osobistą. Daje. A wszak czasem bóle są tak silne, że zmuszony jest do przyjęcia pozycji leżącej w czasie konferencji. Ale on daje, choć towarzyszą mu parestezje, wizje, halucynacje i drętwienia, zaburzenia czucia w różnych miejscach kończyn dolnych i uczuć wysokich. A on daje. Bo dzielny jest Jan Klaudiusz. Bo idzie siedząc, a siedząc maszeruje. I wciąż daje.

Paweł Janowski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (01/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.01.2019 18:44