[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Cimoszewicz i jego framuga
![[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Cimoszewicz i jego framuga](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/b549023a-cfd5-49c7-8fe0-5c5aeca0f814/31281.jpg?p=article_hero_mobile)
Proszę Państwa, dlaczego się dziwicie, że wybitny towarzysz polityk Koalicji najbardziej Europejskiej na świecie, zabrał ze sobą framugę. Ja się dziwię, że ściany zostawił, że dachówki oszczędził, że trawy nie zwinął. A przecież mógł. Bo pan towarzysz to gospodarz pełną gębą jest. A że przywiązuje się do rzeczy, miejsc i zwierząt, to taka jego natura. Nie wszyscy zauważyli, że wziął ze sobą także wiadro korników, które tak pięknie zeżarły połowę Puszczy Białowieskiej. Niemcy są bardzo zadowoleni z pana towarzysza obywatela demokraty Włodzimierza.
Ja głęboko i z przekonaniem rozumiem pana towarzysza obywatela Cimoszewicza. On się bardzo przywiązał do tej framugi. Dziwicie się? To nie kto inny, tylko właśnie framuga, ta jedyna, była dla niego oparciem, gdy w samotne, puszczańskie wieczory rozmawiał z leśnymi ludkami. To o nią mógł się oprzeć, gdy inni towarzysze wyrzucili go za burtę w czasie pamiętnej powodzi. Ona towarzyszyła mu nieustannie w chwilach wzruszeń i dniach radosnych. Ona, framuga ta jedyna.
Kto nie lubi swojej framugi, kto nie lubi swojej wanny, niech pierwszy rzuci boazerią! Włodzimierz jest ekologiczny bardzo i przywiązuje się. Jak ekologiści do drzew, to on chociaż do boazerii. I proszę się nie śmiać. On się przywiązał do swej boazerii. Bo to boazeria i framuga były świadkami pamiętnego monologu: "Bo słyszę, jak w Polsce larum grają. Bo […] lata bezprawia, pogardy dla milionów ludzi, ich praw i wolności, dla demokracji i zwykłej ludzkiej przyzwoitości […] lata rządów łapczywych nepotów, niekompetentnych karierowiczów i kolesiów, lekkomyślnego braku odpowiedzialności za państwo, jego bezpieczeństwo i jego przyszłość. Lata kompromitowania Polski w świecie, amatorszczyzny politycznej i dyplomatycznej, działań sprzecznych z racją stanu […] lata życia w państwie króla Ubu, w zaduchu kłamliwej i agresywnej pogardy dla niezależnej kultury". Powiedział natchniony towarzysz obywatel, wspominając rządy postkomunistów i platformersów. Wystarczyło zamienić 4 na trzy kropki i okazuje się, że obywatel towarzysz mówi rzeczy wiekopomne.
Tymczasem redaktor Jacek Liziniewicz z "Gazety Polskiej" nienawistnie opisał stan wynajmowanej za półdarmo przez 17 lat leśniczówki w środku Puszczy Białowieskiej przez Włodzimierza towarzysza. Leśniczówka była remontowana za publiczne pieniądze, bo były premier prawdopodobnie nie miał co do gara włożyć. Dzik się nie mieścił. Na działce postawił garaże samochodowe, a także zbiornik na płynny gaz LNG, nie pytał się urzędników, bo nie chciał im głowy zawracać. Niestety Lasy Państwowe postanowiły rozwiązać umowę z towarzyszem obywatelem Włodzimierzem. Ludzie czepiają się, że piec ze sobą zabrał, a to przecież on był jedynym źródłem ciepła w jego życiu. Powyrywał gniazdka i instalację elektryczną, zabrał drzwi, ościeżnice i parapety, a przy okazji elewację z budynku gospodarczego.
Towarzysz Włodzimierz Cimoszewicz jako prawdziwy znawca i piewca komunizmu, marksizmu, leninizmu, breżniewizmu i jaruzelizmu z domieszkami kiszczakizmu, a obecnie brukselizmu, wie, co robi. Ja tam bym chciał, żeby na wszystkich "jedynkach" Koalicji Europejskiej byli przedstawiciele rodziny Cimoszewiczów. Proszę sobie wyobrazić, co by się wydarzyło, gdyby ich kadencja dobiegała do końca. Widzicie, Państwo, bo ja widzę. Wszystkie kaloryfery, framugi, włączniki i wyłączniki w całym Parlamencie Europejskim nagle by zniknęły. Boazerią też by się zajęli, a może nawet żyrandolami.
Główny kurort na koszt podatnika uległby więc materialnej zagładzie. I nie trzeba byłoby już mierzyć kąta zakrzywienia bananów, szerokości uśmiechu prosiaków, długości grzywek kogutów i innych tak ważnych dla naszego europejskiego życia detali. I polecam się nie dziwić. Lekarze i farmaceuci też polecają się nie dziwić, a może jedynie ograniczyć dawkowanie towarzyszy w swej codzienności. Babcie i dziadkowie radzą popijać i zagryzać takie wiadomości. Inaczej rzuca się na głowę, a potem głową rzucą się w kierunku ściany, albo co gorzej w stronę drzwi bez framugi.
Towarzyszu obywatelu Cimoszewicz, proszę ode mnie pozdrowić framugę! Kaloryfery są z panem.
Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (15/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Kto nie lubi swojej framugi, kto nie lubi swojej wanny, niech pierwszy rzuci boazerią! Włodzimierz jest ekologiczny bardzo i przywiązuje się. Jak ekologiści do drzew, to on chociaż do boazerii. I proszę się nie śmiać. On się przywiązał do swej boazerii. Bo to boazeria i framuga były świadkami pamiętnego monologu: "Bo słyszę, jak w Polsce larum grają. Bo […] lata bezprawia, pogardy dla milionów ludzi, ich praw i wolności, dla demokracji i zwykłej ludzkiej przyzwoitości […] lata rządów łapczywych nepotów, niekompetentnych karierowiczów i kolesiów, lekkomyślnego braku odpowiedzialności za państwo, jego bezpieczeństwo i jego przyszłość. Lata kompromitowania Polski w świecie, amatorszczyzny politycznej i dyplomatycznej, działań sprzecznych z racją stanu […] lata życia w państwie króla Ubu, w zaduchu kłamliwej i agresywnej pogardy dla niezależnej kultury". Powiedział natchniony towarzysz obywatel, wspominając rządy postkomunistów i platformersów. Wystarczyło zamienić 4 na trzy kropki i okazuje się, że obywatel towarzysz mówi rzeczy wiekopomne.
Tymczasem redaktor Jacek Liziniewicz z "Gazety Polskiej" nienawistnie opisał stan wynajmowanej za półdarmo przez 17 lat leśniczówki w środku Puszczy Białowieskiej przez Włodzimierza towarzysza. Leśniczówka była remontowana za publiczne pieniądze, bo były premier prawdopodobnie nie miał co do gara włożyć. Dzik się nie mieścił. Na działce postawił garaże samochodowe, a także zbiornik na płynny gaz LNG, nie pytał się urzędników, bo nie chciał im głowy zawracać. Niestety Lasy Państwowe postanowiły rozwiązać umowę z towarzyszem obywatelem Włodzimierzem. Ludzie czepiają się, że piec ze sobą zabrał, a to przecież on był jedynym źródłem ciepła w jego życiu. Powyrywał gniazdka i instalację elektryczną, zabrał drzwi, ościeżnice i parapety, a przy okazji elewację z budynku gospodarczego.
Towarzysz Włodzimierz Cimoszewicz jako prawdziwy znawca i piewca komunizmu, marksizmu, leninizmu, breżniewizmu i jaruzelizmu z domieszkami kiszczakizmu, a obecnie brukselizmu, wie, co robi. Ja tam bym chciał, żeby na wszystkich "jedynkach" Koalicji Europejskiej byli przedstawiciele rodziny Cimoszewiczów. Proszę sobie wyobrazić, co by się wydarzyło, gdyby ich kadencja dobiegała do końca. Widzicie, Państwo, bo ja widzę. Wszystkie kaloryfery, framugi, włączniki i wyłączniki w całym Parlamencie Europejskim nagle by zniknęły. Boazerią też by się zajęli, a może nawet żyrandolami.
Główny kurort na koszt podatnika uległby więc materialnej zagładzie. I nie trzeba byłoby już mierzyć kąta zakrzywienia bananów, szerokości uśmiechu prosiaków, długości grzywek kogutów i innych tak ważnych dla naszego europejskiego życia detali. I polecam się nie dziwić. Lekarze i farmaceuci też polecają się nie dziwić, a może jedynie ograniczyć dawkowanie towarzyszy w swej codzienności. Babcie i dziadkowie radzą popijać i zagryzać takie wiadomości. Inaczej rzuca się na głowę, a potem głową rzucą się w kierunku ściany, albo co gorzej w stronę drzwi bez framugi.
Towarzyszu obywatelu Cimoszewicz, proszę ode mnie pozdrowić framugę! Kaloryfery są z panem.
Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (15/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 11.04.2019 00:25
Komentarze
Ludzie pod łapą zwierząt. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
11.05.2026 19:00

Komentarzy: 0
Czy prawa zwierząt zaczynają dominować nad prawami człowieka? Czy współczesna kultura i polityka przesuwają granice między światem ludzi i zwierząt? Na te pytania odpowiada najnowszy „Tygodnik Solidarność” nr 19/2026, którego tematem numeru jest coraz bardziej gorący społeczny i cywilizacyjny spór o miejsce zwierząt we współczesnym świecie. W nowym wydaniu nie brakuje także mocnych analiz politycznych, tekstów społecznych, tematów związkowych oraz szerokiego przeglądu felietonów i komentarzy.
Czytaj więcej
Mapa polskiego bezrobocia – nowy numer „Tygodnika Solidarność”
04.05.2026 19:00

Komentarzy: 0
Rosnące bezrobocie, zwolnienia grupowe i niepokojące zmiany na rynku pracy – to główny temat najnowszego wydania „Tygodnika Solidarność” nr 18/2026. Redakcja przygląda się zjawisku, które jeszcze niedawno wydawało się w Polsce marginalne, a dziś ponownie staje się jednym z kluczowych problemów społeczno-gospodarczych. W numerze nie brakuje także mocnych komentarzy, analiz politycznych oraz szerokiego wachlarza felietonów.
Czytaj więcej
Człowiek na pierwszym miejscu. Nowy numer Tygodnika Solidarność
27.04.2026 19:52
Jarosław Kaczyński w epoce fałszywej konieczności
15.04.2026 10:45

Komentarzy: 0
Przez kilkanaście miesięcy, na przełomie 1989 i 1990 roku, Jarosław Kaczyński był redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność” – pisma, które w samym środku transformacji mówiło coś odmiennego niż to, co ówczesne elity uważały za oczywiste. W redakcyjnych sporach i tekstach odrzucających język „konieczności” krystalizowała się wizja, która później powróci jako realna siła polityczna.
Czytaj więcej
Kłócimy się o Trumpa. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.04.2026 19:00

Komentarzy: 0
Nasza redakcja kłóci się o Donalda Trumpa na łamach "Tygodnika Solidarność". Gorąca dyskusja dziennikarzy na temat działań i zachowania Prezydenta USA przelała się na papier, dając nam iście pluralistyczny numer "TySola". Debata wokół Donalda Trumpa i jego polityki to konflikt, który wykracza daleko poza Stany Zjednoczone i dotyka także polskiej opinii publicznej. Autorzy "TS" analizują nie tylko samą postać byłego prezydenta USA, ale także mechanizmy medialne, ideologiczne i geopolityczne, które stoją za globalnym sporem.
Czytaj więcej
