[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Jak zdałem maturę
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Jak zdałem maturę](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/c2921845-d19d-4676-bcd3-8993eaaa9247/49546.jpg?p=article_hero_mobile)
„Tuż przed maturą kwitły kasztany”… A jakże, przed moją również, choć kiedy będziecie to czytali, będzie już w zasadzie po maturach, przynajmniej pisemnych, to rozlegające się, kiedy to piszę zewsząd, „matury, matury”, skłania mnie do nieco już zatartych, ale jednak ciągle ciepłych, szczególnie z perspektywy czasu, wspomnień.
W kwestii matur oczywiście najważniejsza była Studniówka. Właśnie "Smells like teen spirit" Nirvany stało się ogromnym przebojem i dało nadzieję, jak się okazało później, złudną, że rock nie zdechł zupełnie. Prawie wszyscy mieliśmy wtedy długie włosy, choć w moim przypadku, jako że mi się kręciły, właściwszym byłoby napisać, że duże objętościowo. Prawie wszyscy nosiliśmy koszule w kratę i ciężkie buty. Jednak w zgodnej opinii naszych koleżanek i szanownego Grona, Studniówka musiała mieć formę klasyczną, więc pogo odpadało, a my karnie wbiliśmy się w garnitury i zatańczyliśmy poloneza.
A potem tylko odliczanie "no od jutra to już się na pewno będę uczył, ale dziś jeszcze z kumplami na tanie wina", "to już dziś? A co mi tam, jeden dzień nic nie zmieni, zacznę od jutra, a dziś z kumplami na tanie wina".
Uczyć się zacząłem może ze dwa tygodnie przed maturą. A i to tak, ze względu na rozrywkową naturę maturzysty, gdzieś tam w przerwach między ogniskami i tanim winem. Siłą rzeczy nie byłem w stanie powtórzyć jakiejś większej partii materiału, choć przyznać trzeba, że podręcznik od historii miałem zwykle przeczytany z ciekawości jeszcze na wakacjach, pisać jakoś tam zawsze umiałem, więc z językiem polskim sobie radziłem, a język rosyjski mieliśmy na wysokim poziomie, więc chyba udało się nas czegoś nauczyć.
Matura z "polaka". Nie pamiętam tematu, ale jakoś musiał dotyczyć "Dziadów", bo pamiętam, że wydało mi się strasznie "zabawne", że "parafrazując" słowa Wysockiego z Cz. III napisałem, że "nasz naród jest jak placek krowi, z wierzchu zimny i plugawy, a w środku wiadomo co". Potem modliłem się, żeby nie sprawdzał tego jeden z polonistów, porządny człowiek, nawiasem mówiąc, ale też konsekwentny patriota, bo bym dostał gałę, ale widać albo machnął ręką na szczeniacką głupotę, albo sprawdzał kto inny, bo dostałem piątkę.
Matura z historii. Tematy były fajne, ale miałem, jak już wspomniałem, dziury w znajomości dat. Przecieki były? A jakże! Ale kompletnie nietrafione, w związku z czym wykułem na blachę nie te daty, co trzeba. Wybrałem temat dotyczący zagrożenia państwowości w XVII wieku. Oczywiście chodziło o Potop, ale lepiej pamiętałem daty z wojen polsko-rosyjskich, więc spróbowałem udowodnić, że były głównym zagrożeniem państwowości. No i znowu piątka. I jeszcze pochwała.
Jak dostałem piątkę z ustnego rosyjskiego, nie pamiętam, zapewne miałem więcej szczęścia niż rozumu.
I tak jakoś dojechałem na tym szczęściu i dobrej opinii do dzisiaj.
To skoro ja dałem sobie radę, to i Wy dacie. Spokojnie.

A potem tylko odliczanie "no od jutra to już się na pewno będę uczył, ale dziś jeszcze z kumplami na tanie wina", "to już dziś? A co mi tam, jeden dzień nic nie zmieni, zacznę od jutra, a dziś z kumplami na tanie wina".
Uczyć się zacząłem może ze dwa tygodnie przed maturą. A i to tak, ze względu na rozrywkową naturę maturzysty, gdzieś tam w przerwach między ogniskami i tanim winem. Siłą rzeczy nie byłem w stanie powtórzyć jakiejś większej partii materiału, choć przyznać trzeba, że podręcznik od historii miałem zwykle przeczytany z ciekawości jeszcze na wakacjach, pisać jakoś tam zawsze umiałem, więc z językiem polskim sobie radziłem, a język rosyjski mieliśmy na wysokim poziomie, więc chyba udało się nas czegoś nauczyć.
Matura z "polaka". Nie pamiętam tematu, ale jakoś musiał dotyczyć "Dziadów", bo pamiętam, że wydało mi się strasznie "zabawne", że "parafrazując" słowa Wysockiego z Cz. III napisałem, że "nasz naród jest jak placek krowi, z wierzchu zimny i plugawy, a w środku wiadomo co". Potem modliłem się, żeby nie sprawdzał tego jeden z polonistów, porządny człowiek, nawiasem mówiąc, ale też konsekwentny patriota, bo bym dostał gałę, ale widać albo machnął ręką na szczeniacką głupotę, albo sprawdzał kto inny, bo dostałem piątkę.
Matura z historii. Tematy były fajne, ale miałem, jak już wspomniałem, dziury w znajomości dat. Przecieki były? A jakże! Ale kompletnie nietrafione, w związku z czym wykułem na blachę nie te daty, co trzeba. Wybrałem temat dotyczący zagrożenia państwowości w XVII wieku. Oczywiście chodziło o Potop, ale lepiej pamiętałem daty z wojen polsko-rosyjskich, więc spróbowałem udowodnić, że były głównym zagrożeniem państwowości. No i znowu piątka. I jeszcze pochwała.
Jak dostałem piątkę z ustnego rosyjskiego, nie pamiętam, zapewne miałem więcej szczęścia niż rozumu.
I tak jakoś dojechałem na tym szczęściu i dobrej opinii do dzisiaj.
To skoro ja dałem sobie radę, to i Wy dacie. Spokojnie.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 16.06.2020 23:50
Komentarze
Cezary Krysztopa zostanie jednorożcem
13.10.2024 21:08
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Dzieją się rzeczy straszne
29.09.2024 20:58
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Krysztopy czytają „Opowieści z Narnii”
15.09.2024 21:45

Komentarzy: 0
Żyjemy w czasach, w których dzieci w jakiejś niemałej części nie wychowują rodzice. Wychowują je urządzenia, a ściślej rzecz biorąc, samozwańczy „wychowawcy”, którzy pod nieobecność rodziców chętnie nasze dzieci wychowają. Nic zatem dziwnego, że niektórzy rodzice ze zdziwieniem konstatują, że żyją pod jednym dachem z dziećmi, których wyborów nie rozumieją lub których w jakimś sensie nie znają.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 21:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
10.06.2024 01:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej

