[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Gdzieś TAM
02.06.2020 21:50
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Gdzieś TAM](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/dfdc1ecf-91e4-4310-9659-708cb543d3c8/48880.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Doskonale zdaję sobie sprawę, że trafi to do Was z niewybaczalnym opóźnieniem, ale nie mogę sobie odmówić pewnej, związanej właśnie z tą konkretną datą, refleksji.
Siedzę sobie właśnie nad świeczką, którą nie pierwszy raz zapalam w Dzień Matki i w rocznicę śmierci mojej Mamy. Wybrałem sobie taką ozdobną; sam takich nie lubię, ale myślę, że Mamie by się spodobała. Płomień ma to do siebie, że przyciągając uwagę, pozwala mi się oderwać na chwilę od bieżącej gonitwy myśli i skupić na tym, co dziś o niebo istotniejsze.
Wiecie, że chociaż Mama zmarła 31 lat temu, to ciągle budzi mnie jej poranne stukanie garnkami? Oczywiście nie zawsze, ale czasem. Śnię o tym, że słyszę to stukanie, ale jednocześnie wiem, że zmarła. We śnie przekonuję się jednak, że skoro ją słyszę, to przecież niemożliwe, że to na pewno był zły sen, to oczywiste. A Mama zaraz wejdzie i poprosi mnie o to, żebym poszedł do sklepu po chleb i mleko (do sklepu chodziło się wtedy głównie po chleb i mleko, bo i tak niewiele więcej w nich było, a nawet jeśli, to zaspany - zanim doszedłem do sklepu - pamiętałem tylko ten chleb i to mleko).
Przecież znacznie dłużej żyję już bez Mamy, niż żyłem z Mamą. Dawno przyłapałem się na tym, że nie pamiętam, jak brzmiał Jej głos. Chociaż długo nie wyrzucaliśmy Jej ubrań i miałem więcej czasu, żeby go zapamiętać, wywietrzał też ze mnie Jej zapach. Nie chciałem tego, broniłem się przed tym, ale tak się właśnie stało. Wydaje mi się, że ta pachnąca różowa świeczka ten zapach przypomina, ale pojęcia nie mam, czy tak jest w istocie, czy tylko jestem bardzo przekonujący w samooszukiwaniu?
Zmarli, którzy byli nam bliscy, w jakimś sensie są z nami nadal, dopóki ich pamiętamy. Jednak, czy chcemy tego czy nie, z czasem ta obecność blednie i staje się coraz bardziej eteryczna, nici pamięci, które nas z nimi łączą, stają się zetlałe, coraz cieńsze, aż w końcu znikają. Nasza doczesna niedoskonałość nie potrafi utrzymać tego, co uznaje za tak ważne. Przegrywamy z nią tę bitwę z każdym dniem dotkliwiej, aż w końcu nie pamiętamy, o co walczyliśmy.
W dodatku ja jestem wyjątkowym przypadkiem. Jeszcze w podstawówce zdarzało mi się wychodzić do szkoły w kapciach i stawiać okrągły chleb razem z talerzami na suszarce. Dziś wylatują mi z głowy słowa, całe frazy czy historie z książek, które czytałem sto razy. Nie pamiętam, co miałem zrobić za godzinę czy nawet za dziesięć minut. Ten stan niestety ma tendencję do pogłębiania się.
A jednak ciągle budzi mnie stukanie garnków i ta piękna chwila, kiedy we śnie przestaję wierzyć w to, że Mama nie żyje, i sam się przekonuję, że to był tylko zły sen. Tak, jakby oprócz tych niedoskonałych doczesnych łączyły mnie z Nią o wiele trwalsze nici. Ciągle.
Niech więc nikt mi nie mówi, że TAM niczego nie ma. Skoro TAM jest moja Mama, to przecież coś TAM być musi.
Wiecie, że chociaż Mama zmarła 31 lat temu, to ciągle budzi mnie jej poranne stukanie garnkami? Oczywiście nie zawsze, ale czasem. Śnię o tym, że słyszę to stukanie, ale jednocześnie wiem, że zmarła. We śnie przekonuję się jednak, że skoro ją słyszę, to przecież niemożliwe, że to na pewno był zły sen, to oczywiste. A Mama zaraz wejdzie i poprosi mnie o to, żebym poszedł do sklepu po chleb i mleko (do sklepu chodziło się wtedy głównie po chleb i mleko, bo i tak niewiele więcej w nich było, a nawet jeśli, to zaspany - zanim doszedłem do sklepu - pamiętałem tylko ten chleb i to mleko).
Przecież znacznie dłużej żyję już bez Mamy, niż żyłem z Mamą. Dawno przyłapałem się na tym, że nie pamiętam, jak brzmiał Jej głos. Chociaż długo nie wyrzucaliśmy Jej ubrań i miałem więcej czasu, żeby go zapamiętać, wywietrzał też ze mnie Jej zapach. Nie chciałem tego, broniłem się przed tym, ale tak się właśnie stało. Wydaje mi się, że ta pachnąca różowa świeczka ten zapach przypomina, ale pojęcia nie mam, czy tak jest w istocie, czy tylko jestem bardzo przekonujący w samooszukiwaniu?
Zmarli, którzy byli nam bliscy, w jakimś sensie są z nami nadal, dopóki ich pamiętamy. Jednak, czy chcemy tego czy nie, z czasem ta obecność blednie i staje się coraz bardziej eteryczna, nici pamięci, które nas z nimi łączą, stają się zetlałe, coraz cieńsze, aż w końcu znikają. Nasza doczesna niedoskonałość nie potrafi utrzymać tego, co uznaje za tak ważne. Przegrywamy z nią tę bitwę z każdym dniem dotkliwiej, aż w końcu nie pamiętamy, o co walczyliśmy.
W dodatku ja jestem wyjątkowym przypadkiem. Jeszcze w podstawówce zdarzało mi się wychodzić do szkoły w kapciach i stawiać okrągły chleb razem z talerzami na suszarce. Dziś wylatują mi z głowy słowa, całe frazy czy historie z książek, które czytałem sto razy. Nie pamiętam, co miałem zrobić za godzinę czy nawet za dziesięć minut. Ten stan niestety ma tendencję do pogłębiania się.
A jednak ciągle budzi mnie stukanie garnków i ta piękna chwila, kiedy we śnie przestaję wierzyć w to, że Mama nie żyje, i sam się przekonuję, że to był tylko zły sen. Tak, jakby oprócz tych niedoskonałych doczesnych łączyły mnie z Nią o wiele trwalsze nici. Ciągle.
Niech więc nikt mi nie mówi, że TAM niczego nie ma. Skoro TAM jest moja Mama, to przecież coś TAM być musi.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.06.2020 21:50
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał
02.06.2024 22:32

Komentarzy: 0
Jest przedmiotem mojego nieustannego zadziwienia teza, którą słyszę już od trzydziestu paru lat, że „programy nauczania są przeładowane i trzeba je okrajać”. Jakoś nie tylko ja przeżyłem te „przeładowane programy nauczania”, ale też wielu moich kolegów, którzy byli później niezwykle cenionymi pracownikami na całym świecie. Cenionymi również ze względu na jakość wykształcenia ogólnego.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Ależ mam mądrego Syna…
26.05.2024 19:31
