Felieton "TS". Cezary Krysztopa: Ćwierkacze, wiertacze i kosiarze
24.07.2018 22:29

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Kłopotów ze snem nabawiłem się, mieszkając w bloku z wielkiej płyty. A mieszkałem w nim coś ze 20 lat z okładem. Budownictwo wielkopłytowe miało wiele mankamentów, a jednym z nich były okna tak zwane zespolone; same w sobie marnej jakości, w dodatku osadzone w cienkiej ścianie, miały mniejszą ochronę przez wpływem czynników atmosferycznych, elementy drewniane butwiały, a metalowe rdzewiały.
W efekcie okno w moim pokoju zwyczajnie potrafiło wypadać z otworu w ścianie. Czasem wypadało w całości, a czasem szyba z ramy. Wykształciłem więc umiejętność słuchania przez sen jego skrzypienia i natychmiastowej reakcji na niepokojący ton. Reakcja polegała na natychmiastowym zerwaniu się z tapczanu i łapaniu wypadającego okna.
Ta przydatna umiejętność miała jednak pewne konsekwencje. W zasadzie nigdy już nie potrafiłem głęboko zasnąć, a szczególnie wyczulony byłem podczas wietrznych nocy, podczas których prawdopodobieństwo wypadnięcia okna znacząco wzrastało. Co więcej, nie zmieniło się to również wtedy, kiedy w bloku z wielkiej płyty już nie mieszkałem. W zasadzie nawet mam tak do dzisiaj.
Najgorsze są letnie noce. Najgorsze, bo najkrótsze. Naprawdę bardzo staram się zasnąć. Fakt, że jestem nocnym Markiem; nie mam wyjścia, pracuję w domu, coś napisać mogę najczęściej wtedy, kiedy wszyscy pójdą spać, ale kiedy już grubo po północy pójdę spać, to się staram. Niestety, szczególnie latem czasu na to staranie się nie mam zbyt wiele. Dlatego, choć przez jakiś czas się tak postaram, to potem zaczynają już ćwierkać cholerne ćwierkacze i wiem, że za chwilę wstanie słońce, a wtedy żadne starania już nie pomogą. I weź tu, człowieku, zaśnij pod taką presją.
No i od jakiegoś tygodnia, gdzieś w bloku, jakiś majsterklepka zaczyna wiercić około ósmej rano. Wyobrażacie sobie? Nawet kiedy przetrzymam ćwierkanie ćwierkaczy i wbrew święcącemu przez żaluzje w oczy słońcu nawet zasnę nad ranem, ten zaczyna wiercić. Nie to, że wywierci dziurę i spokój. Wierci kilkusekundowymi seriami, a ja to wiertło czuję w kręgosłupie za każdym razem, kiedy wyrwie mnie z desperackiej drzemki. Tak, próbowałem go zlokalizować, ale ten dźwięk niesie się jakoś ścianami i stropami i nie jest to żaden z sąsiadów, których potrafię odnaleźć.
A kiedy ten przestaje wiercić, koło tarasu koleś dbający o osiedlowy trawnik zaczyna kosić trawę. Temu to nawet głupio uwagę zwracać. O dziewiątej czy dziesiątej gość po prostu jest w pracy. Nie ma obowiązku zdawać sobie sprawy, do jakiego stopnia marnotrawi mój wielogodzinny tytaniczny wysiłek.
Po co więc to wszystko piszę? Ano mam nadzieję, że któryś przeczyta i się zlituje. Jak będzie trzeba, obrazek jeszcze do tego dorobię. Jestem naprawdę zdesperowany. A człowiek bez snu może nawet popaść w obłęd i zrobić coś głupiego.
Czy ćwierkacze, wiertacze i kosiarze mnie słyszą?
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (30/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Ta przydatna umiejętność miała jednak pewne konsekwencje. W zasadzie nigdy już nie potrafiłem głęboko zasnąć, a szczególnie wyczulony byłem podczas wietrznych nocy, podczas których prawdopodobieństwo wypadnięcia okna znacząco wzrastało. Co więcej, nie zmieniło się to również wtedy, kiedy w bloku z wielkiej płyty już nie mieszkałem. W zasadzie nawet mam tak do dzisiaj.
Najgorsze są letnie noce. Najgorsze, bo najkrótsze. Naprawdę bardzo staram się zasnąć. Fakt, że jestem nocnym Markiem; nie mam wyjścia, pracuję w domu, coś napisać mogę najczęściej wtedy, kiedy wszyscy pójdą spać, ale kiedy już grubo po północy pójdę spać, to się staram. Niestety, szczególnie latem czasu na to staranie się nie mam zbyt wiele. Dlatego, choć przez jakiś czas się tak postaram, to potem zaczynają już ćwierkać cholerne ćwierkacze i wiem, że za chwilę wstanie słońce, a wtedy żadne starania już nie pomogą. I weź tu, człowieku, zaśnij pod taką presją.
No i od jakiegoś tygodnia, gdzieś w bloku, jakiś majsterklepka zaczyna wiercić około ósmej rano. Wyobrażacie sobie? Nawet kiedy przetrzymam ćwierkanie ćwierkaczy i wbrew święcącemu przez żaluzje w oczy słońcu nawet zasnę nad ranem, ten zaczyna wiercić. Nie to, że wywierci dziurę i spokój. Wierci kilkusekundowymi seriami, a ja to wiertło czuję w kręgosłupie za każdym razem, kiedy wyrwie mnie z desperackiej drzemki. Tak, próbowałem go zlokalizować, ale ten dźwięk niesie się jakoś ścianami i stropami i nie jest to żaden z sąsiadów, których potrafię odnaleźć.
A kiedy ten przestaje wiercić, koło tarasu koleś dbający o osiedlowy trawnik zaczyna kosić trawę. Temu to nawet głupio uwagę zwracać. O dziewiątej czy dziesiątej gość po prostu jest w pracy. Nie ma obowiązku zdawać sobie sprawy, do jakiego stopnia marnotrawi mój wielogodzinny tytaniczny wysiłek.
Po co więc to wszystko piszę? Ano mam nadzieję, że któryś przeczyta i się zlituje. Jak będzie trzeba, obrazek jeszcze do tego dorobię. Jestem naprawdę zdesperowany. A człowiek bez snu może nawet popaść w obłęd i zrobić coś głupiego.
Czy ćwierkacze, wiertacze i kosiarze mnie słyszą?
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (30/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.07.2018 22:29
Komentarze
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał
02.06.2024 22:32

Komentarzy: 0
Jest przedmiotem mojego nieustannego zadziwienia teza, którą słyszę już od trzydziestu paru lat, że „programy nauczania są przeładowane i trzeba je okrajać”. Jakoś nie tylko ja przeżyłem te „przeładowane programy nauczania”, ale też wielu moich kolegów, którzy byli później niezwykle cenionymi pracownikami na całym świecie. Cenionymi również ze względu na jakość wykształcenia ogólnego.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Ależ mam mądrego Syna…
26.05.2024 19:31
