Dworczyk uderza w MON po decyzji dotyczącej czołgów K2PL. „Czy naprawdę zwariowaliście?”

- Norweski kontrakt dla programu K2: Kongsberg dostarczy moduły uzbrojenia Protector RS4 do czołgów K2 oraz pojazdów wsparcia. Pierwsze dostawy do integracji zaplanowano na wiosnę 2027 r.
- Ostra krytyka Dworczyka: Polityk zarzuca kierownictwu MON pomijanie możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego i wskazuje na kompetencje krajowych przedsiębiorstw.
- Spór o pieniądze: Wartość zamówienia ma wynosić blisko 250 mln zł. Dworczyk kwestionuje zasadność wyboru zagranicznego dostawcy.
- Niewyjaśniony udział polskich firm: Z przedstawionych informacji nie wynika, czy i w jakim zakresie krajowe przedsiębiorstwa będą uczestniczyć w realizacji kontraktu.
Norweskie moduły uzbrojenia dla polskich czołgów
Sprawa dotyczy kontraktu na dostawę zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia Protector RS4, produkowanych przez norweski koncern Kongsberg. Systemy te mają zostać wykorzystane w czołgach K2PL oraz pojazdach wsparcia związanych z programem pozyskania południowokoreańskich czołgów dla Wojska Polskiego.
Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez portal MILMAG, norweski producent poinformował o zawarciu umowy dotyczącej dostaw systemów Protector RS4.
Decyzja wywołała ostrą reakcję Michała Dworczyka, który zakwestionował zasadność korzystania z zagranicznego dostawcy w sytuacji, gdy podobne rozwiązania mogą opracowywać i produkować polskie przedsiębiorstwa.
Czym jest Protector RS4?
Protector RS4 to zdalnie sterowany moduł uzbrojenia opracowany przez norweski Kongsberg. Pozwala załodze obsługiwać zamontowaną na pojeździe broń z wnętrza opancerzonego pojazdu, bez konieczności wychodzenia na zewnątrz. System wykorzystuje urządzenia obserwacyjne i celownicze, a jego konfiguracja może być dostosowywana do wymagań konkretnego użytkownika.
RS4 nie jest główną armatą czołgu K2PL, lecz dodatkowym systemem uzbrojenia.
„Czy Wy w kierownictwie MON naprawdę zwariowaliście?”
W swoim wpisie na platformie X Dworczyk zwrócił się bezpośrednio do kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej, oznaczając oficjalny profil resortu oraz Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką i Pawła Bejdę.
Ludzie! Czy Wy w kierownictwie MON naprawdę zwariowaliście?!
– napisał polityk.
Jego zdaniem zdalnie sterowany moduł uzbrojenia wyposażony w wielkokalibrowy karabin maszynowy kalibru 12,7 mm nie stanowi rozwiązania wykraczającego poza możliwości polskich zakładów zbrojeniowych.
Dworczyk wskazał między innymi Zakłady Mechaniczne Tarnów, Hutę Stalowa Wola oraz Grupę WB jako przedsiębiorstwa dysponujące odpowiednimi kompetencjami.
Czy nawet ten najprostszy komponent do K2 musi robić ktoś z zagranicy?
– pytał.
Kontrakt za blisko 250 mln zł. Dworczyk pyta o udział polskich firm
Jednym z najważniejszych zarzutów przedstawionych przez Dworczyka jest kwestia finansowa. Polityk twierdzi, że niemal 250 mln zł pochodzących z polskiego budżetu trafi do zagranicznych przedsiębiorstw, mimo że podobne zamówienie mogłoby wesprzeć krajowy sektor obronny.
Według niego zarówno państwowe, jak i prywatne firmy zbrojeniowe w Polsce mają doświadczenie w projektowaniu zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia, integrowaniu różnych rodzajów broni oraz rozwijaniu systemów obserwacyjnych.
Dworczyk zwrócił również uwagę na możliwość wykorzystania polskich rozwiązań w zakresie sensorów i systemów przeznaczonych do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych.
W jego ocenie zamówienie mogłoby więc nie tylko wesprzeć krajową produkcję, ale także przyczynić się do rozwoju polskich technologii wojskowych.
Kontrowersje wokół planowanej fabryki na Pomorzu
W swoim wpisie Dworczyk poruszył także kwestię planowanego zakładu norweskiego producenta na Pomorzu.
Zwrócił uwagę, że w komunikacie dotyczącym kontraktu nie znalazła się informacja o ewentualnej produkcji zamówionych modułów w Polsce.
Polityk zasugerował, że wybór zagranicznego dostawcy może wiązać się z planami inwestycyjnymi na Kaszubach. Są to jednak jego przypuszczenia, a nie potwierdzone ustalenia dotyczące motywów zawarcia umowy.
Dworczyk postawił pytanie, czy resort obrony ograniczył udział polskich przedsiębiorstw, czy też zamówienie może pośrednio wesprzeć rozwój zakładu zagranicznego konkurenta.
Czy polskie firmy mogły dostarczyć podobne rozwiązania?
Polski przemysł obronny rzeczywiście dysponuje doświadczeniem w opracowywaniu i produkcji zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia. Samo posiadanie takich kompetencji nie przesądza jednak, że konkretne krajowe rozwiązanie spełnia wszystkie wymagania techniczne, integracyjne i harmonogramowe programu K2PL.
W przypadku tego rodzaju zamówień znaczenie mają również kompatybilność z systemami pojazdu, wyniki badań i kwalifikacji, warunki serwisowania, koszty całego cyklu życia oraz terminy dostaw.
Dlatego ocena zasadności wyboru norweskiego systemu wymagałaby poznania szczegółowych kryteriów zamówienia i ustalenia, czy rozważano konkurencyjne oferty polskich producentów.
Pytania do Ministerstwa Obrony Narodowej
Spór wokół kontraktu na moduły Protector RS4 wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą udziału polskiego przemysłu zbrojeniowego w wielomiliardowych programach modernizacji Sił Zbrojnych RP.
W tym przypadku kluczowe pozostają pytania o to, czy krajowi producenci otrzymali możliwość przedstawienia swoich rozwiązań, jakie wymagania przesądziły o wyborze norweskiego dostawcy oraz czy kontrakt przewiduje jakikolwiek udział produkcyjny polskich przedsiębiorstw.
Wpis Michała Dworczyka stanowi ostrą krytykę polityki zakupowej MON, ale sam w sobie nie dowodzi, że polskie firmy zostały bezpodstawnie pominięte. Rozstrzygnięcie tej kwestii wymaga przedstawienia przez resort obrony szczegółów procesu wyboru dostawcy oraz warunków zawartej umowy.
Redakcja Tysol.pl zwróciła się do Ministerstwa Obrony Narodowej z pytaniami dotyczącymi kryteriów wyboru dostawcy modułów Protector RS4 oraz ewentualnego udziału polskich przedsiębiorstw w realizacji zamówienia. Odpowiedź resortu opublikujemy po jej otrzymaniu.
Komentarze
Kosiniak-Kamysz zwrócił się do żołnierzy. Padły słowa o bezpieczeństwie Polski

Kto stanie przed komisją wojskową w 2027 roku? MON wydało rozporządzenie

Kluczowe 48 godzin dla Polski i USA. Chodzi o stałą bazę wojskową

MON podjął decyzję po rosyjskich prowokacjach. Chodzi o ochronę polskiego nieba

Pałac Prezydencki domaga się dymisji w MON







