"Oddaje TS całe serce". Tomasz Gutry kończy 80 lat

Zdjęcia i opowieści
Trudno mi wyobrazić sobie naszą redakcję bez niego. Dla wielu z nas jest jej nieodłączną częścią – kimś, kto był tu od zawsze i kto współtworzy jej codzienny rytm. Ale jeśli ktoś miałby wskazać najbardziej aktywnego reportera w naszym gronie, wybór również padnie na niego. Tomek sam niedawno wspomniał mi, że tylko od końca 2023 roku był na około pięciuset manifestacjach. Na początku wydało mi się to niemożliwe, ale gdy przejrzałam jego zdjęcia, wyszło na to, że nie ma w tym cienia przesady.
Jest niemal codziennie w redakcji – nie tylko po to, by porządkować i selekcjonować wykonane wcześniej fotografie. Równie ważne są jego opowieści: o spotkanych ludziach, o własnej rodzinie, o wydarzeniach, które często umykają innym. Potrafi alarmować o sprawach istotnych, wymagających uwagi i reakcji.
Własna droga
Tomek jest prawdziwą kopalnią wiedzy – zarówno o samym tygodniku, jak i o historii Solidarności oraz współczesnych wydarzeniach w Polsce. W czasach tzw. dziennikarstwa obywatelskiego, gdy niemal każdy publikuje, a przestrzeń publiczna pełna jest opinii i samozwańczych ekspertów, on konsekwentnie wybiera własną drogę. Drogę cichego świadka wydarzeń. Potrafi dostrzec to, co dla innych bywa niewidoczne lub wydaje się nieistotne. I właśnie za tę uważność oraz pokorę wobec rzeczywistości bardzo go cenię.
Wszyscy pamiętamy, jak drżeliśmy o niego podczas Marszu Niepodległości w 2021 roku, kiedy został trafiony gumową kulą w twarz. Wtedy wiele osób interesowało się jego losem, był w centrum uwagi. Jednak my, w redakcji, jesteśmy także świadkami tego, co przyszło później – jego wytrwałej walki o zdrowie i o sprawiedliwość. Bo dla nas Tomek to nie tylko reporter. To ktoś, kto współtworzy to miejsce każdego dnia – swoją obecnością, doświadczeniem i jedynym w swoim rodzaju spojrzeniem na świat.
Niech się Pan nie zmienia, Panie Tomku!
Znam Tomka niemal połowę własnego życia. Towarzyszył mi w wielu najważniejszych momentach, zarówno na mojej drodze zawodowej, jak i prywatnej. Wiele razy ratował sytuacje, które wydawały się bez wyjścia. Ale dał mi jeszcze coś więcej. Myślę, że łączy nas to, że traktujemy naszą pracę nie tylko jako sposób zarabiania pieniędzy, że chodzi nam o pokazanie perspektywy tych, którzy nie zawsze są słyszani, którym dzięki naszej pracy może być choć trochę lepiej, że to swego rodzaju misja. Przez lata właśnie tej wrażliwości na drugiego człowieka uczyłam się od Tomka, choć oboje zupełnie różnie tę troskę wyrażamy.
Tomek oddał Tygodnikowi całe serce. Ale co równie ważne – oddał je również nam, swoim współpracownikom. I mam głębokie poczucie, że powinniśmy mu się za to odwdzięczyć – nie tylko słowami, ale także obecnością, życzliwością i pamięcią.
Panie Tomku, pamiętam, że od pierwszych chwil w Tygodniku był mi Pan życzliwy. Po ludzku po prostu się polubiliśmy. Przez kolejne lata wiele się zmieniało, każdy z nas podejmował nowe zadania, ale Pan pozostał niezmienny – wierny swoim wartościom, swojej pracy i ludziom wokół. Z okazji osiemdziesiątych urodzin życzę tylko jednego - żeby Pan broń Boże tego w sobie nie zmieniał.
Basia