Szukaj
Konto

Tadeusz Płużański: Jacy z nich oprawcy

19.12.2024 18:31
Tadeusz Płużański
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Podczas masakry robotników w 1970 r. na Wybrzeżu (do dziś nazywanej karykaturalnie wydarzeniami grudniowymi) zginęły 44 osoby, a ok. 1200 było rannych. W 1995 r. o kierowanie zbrodnią zabójstwa prokuratura oskarżyła 12 osób.

W 2001 r. napisałem o tym tekst, który zaczynał się tak: "Po pięciu latach śledztwa i kolejnych pięciu procesu dziś można już właściwie stwierdzić, że gen. Wojciech Jaruzelski nigdy nie odpowie za «sprawstwo kierownicze» strzelania do robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Przy długiej liście świadków (1100 osób) i jeszcze większej liczbie zeznań do odczytania (2400), wyrok - jeśli w ogóle zapadnie - to za kilka, a najpewniej za kilkanaście lat, ale wtedy nie będą już żyć ani oskarżeni, ani ich ofiary".

Sprawcy nie ponieśli żadnej kary

Jak wiadomo, wyrok w sprawie odpowiedzialności Jaruzelskiego za Grudzień ’70, a także inne jego zbrodnie, nigdy nie zapadł. Dlatego w świetle prawa zbrodniarzem nie jest. Są nawet tacy, którzy uważają go za bohatera.

Ale pozostali winni masakry na Wybrzeżu też w pookrągłostołowej Polsce nie ponieśli żadnej kary. Potem Temida Najjaśniejszej uniewinniła Stanisława Kociołka. Kociołek piastował wysokie funkcje partyjne. Był I sekretarzem warszawskiego PZPR-u, I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. W końcu wicepremierem, później ambasadorem w różnych krajach - mniej lub bardziej egzotycznych. Najważniejszą chyba funkcję ambasadorską pełnił w Związku Sowieckim.

"Frakcja betonowa"

Kociołek - jak śpiewano w kultowej już "Balladzie o Janku Wiśniewskim" (naprawdę Zbyszku Godlewskim, 18-letnim chłopaku zamordowanym 17 grudnia 1970 r. w Gdyni) - to kat Trójmiasta. Ale w świetle prawa Kociołek katem nie jest, bo nie został skazany. Są nawet tacy, którzy uważają go za bohatera. Ci mogliby zmienić tekst: "Stanisław Kociołek to bohater Trójmiasta. Przez niego żyją dzieci, niewiasty".

Dlaczego Kociołek zatwierdził strzelanie do robotników w grudniu 1970 r.? Chyba najkrócej określić to można tak: reprezentował w PZPR "frakcję betonową", która dążyła do krwawej rozprawy z Solidarnością.

A Jaruzelski? Już wiele lat przed śmiercią przekonał sąd, że choroba nie pozwala mu przychodzić więcej na rozprawy. Przekonał również zaprzyjaźnioną "Gazetę Wyborczą", w tym dziennikarza Adama Leszczyńskiego, który recenzując kiedyś moją książkę, nie mógł się nadziwić, że jeden z biogramów "Listy oprawców" poświęciłem właśnie Jaruzelskiemu. Bo jaki z niego oprawca? - pytał Leszczyński. Bo przecież, tak jak Cyrankiewicz, "nikogo nie skazał ani nie torturował". To samo dotyczy Kociołka. Tylko czy te same standardy żurnaliści postępu stosują wobec drugiego morderczego totalitaryzmu - niemieckiego nazizmu? Bo czy Hitler kogoś osobiście zabił? Goering czy Goebbels z tych samych powodów nie mogliby się znaleźć nie tylko na mojej, ale na żadnej liście oprawców. To samo zresztą dotyczyłoby Stalina.

A Jaruzelski, Kociołek i inni odpowiedzialni za masakrę robotników - Gomułka, Cyrankiewicz, Spychalski, Kliszko, Pietrzak - spoczywają dziś na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Jak długo jeszcze?

CZYTAJ TAKŻE:

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.12.2024 18:31
Źródło: Tygodnik Solidarność 51/2024