Szukaj
Konto

Ożenić się czy umrzeć, czyli "Dalej jazda 2"

06.02.2026 20:24
Jan Wróbel
Źródło: Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska
Komentarzy: 0
Nieporozumieniem roku (krótkiego, na razie) nazwałbym przygotowany przez producenta opis filmu „Dalej jazda 2”. Otóż: „Józek i Ela, czyli stare dobre małżeństwo, powracają w drugiej części, aby wziąć ślub. Przygotowania do uroczystości przeradzają się w serię niespodziewanych i zabawnych wydarzeń”. W porządku, od komedii mamy prawo oczekiwać, że pokaże serię zabawnych wydarzeń. Nie starczyło komuś odwagi, by w tym mikrospoilerze, którymi są zwykle opisy producenckie, napisać, że Józek jest umierający, a Ela ma Alzhaimera...
Co musisz wiedzieć
  • "Dalej jazda 2" łączy komedię z refleksją nad śmiercią i chorobami, pokazując, że życie i miłość toczą się mimo przemijania.
  • Ukryty morał filmu zachęca do samodzielności, dbania o bliskich i życia pełnią, licząc przede wszystkim na siebie i najbliższych.

 

Dyskusyjny urok śmierci

Naprawdę wiele scen jest śmiesznych w tym filmie, ale właśnie całość dzieła jest wielobarwna. Osią "niespodziewanych i zabawnych" wydarzeń jest walka kilku par o miłość. Temu miłość ucieka, bo jest stary, tamtemu, bo i stary, i nieśmiały, tamtym, bo się zgubili w codziennych perypetiach, a najmłodszym to trochę nie wiadomo dlaczego (à propos, Bartłomiej Firlet dostał najmniej rozbudowaną rolę, a zagrał najlepiej; ostatni będą pierwszymi...). I cóż, nad całą tą pogonią unosi się dyskusyjny urok śmierci czekającej na każdego.

Może więc nie warto w ogóle gonić? Nie chcę już nadmiarowo opisywać treści filmu - po prostu zapewnię Państwa, że właśnie warto - w każdym razie tak człowiek myśli dłuższą chwilę po obejrzeniu "Dalej jazda 2". Konwencja pogodnej komedii rodzinnej zestawiona z chorobami i kostuchą oraz, by tak oględnie rzec, jazdami różnych bohaterów oraz czasem głupkowatymi scenkami oraz szpitalnym łóżkiem daje zaskakujący efekt moralitetu.

Licz na siebie

A już poza dziedziną filmoznawczą - prawdę mówiąc, wcale nie moją - inna refleksja. Wszyscy bohaterowie radzą sobie, jak umieją, z wyzwaniami przemijania (i życia, i uczuć) niejako prywatnie. Owszem - w rodzinie, czyli nie sami, albo w przyjaźni, czyli również nie sami. Natomiast, co pewnie zmartwi Rafała Wosia o własnych, rodzinnych siłach, nie uczestniczą w programie Narodowego Funduszu Zdrowia "Stary, stara, ale jary, jara" albo w państwowym, finansowanym z funduszu Unii Europejskiej projekcie "Równościowa regionalna rehabilitacja holistyczna". Są, jak to w Polsce, zosią samosią. Są zaradni, zamożni. Wydarzeniem miesiąca nie są odwiedziny listonosza z emeryturą - w ogóle wygląda raczej na to, że nawet najstarsi bohaterowie mają po prostu e-konto. Inna rzecz, że nie bardzo wiem, jak wpleść w fabułę komedii państwową pomoc dla osób starszych, żeby nie było to zbyt śmieszne.

Jeżeli są jakieś morały uboczne, to właśnie takie: w odpowiednim momencie popracuj, weź kredyt, pojedź za granicę (lub z niej wróć). Dbaj o swoją rodzinę, nie bój się przyjaźni. Nie obrażaj się na Polskę, ale na wszelki wypadek licz na siebie, dzieci, przyjaciół bardziej niż na państwo, nawet gdyby ciągle było w nim coraz lepiej.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.02.2026 20:24
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 5/2026