[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Boje o „Inkę”
![[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Boje o „Inkę”](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/51f3d82d-803b-4c79-98d8-ead251f8cbf5/165964866874901cb7aafa77bfa3e90a.jpg?p=article_hero_mobile)
W 2019 r. "Inka" przegrała z wymiarem sprawiedliwości we Wschowie. Wcześniej stowarzyszenie "Patriotyczny Głogów" brało udział w uroczystościach nadania Szkole Podstawowej w Starych Drzewcach imienia Danuty Siedzikówny, a ks. Jarosław Wąsowicz podarował szkole pamiątkową tablicę ze srebrnym sercem "Inki". Pod opisem wydarzenia na portalu informacyjnym elka.pl znalazły się komentarze: "Ta Inka była sanitariuszką w bandzie i zamiast ratować, to zabijała". "To ma być przykład? Przecież ona brała udział w zabijaniu Polaków".
Stowarzyszenie złożyło w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Młodzi patrioci mieli nadzieję na wygraną, choć składany rok wcześniej podobny wniosek w sprawie mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. "Zapora", prokuratura odrzuciła. Tym razem "Patriotyczny Głogów" był uzbrojony w opinie ekspertów. Wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk napisał, że walka "Inki" "o wolność Polski stanowi jeden z najpiękniejszych przykładów poświęcenia Ojczyźnie". "Brała udział w wielu akcjach oddziału, zadziwiając swoją ofiarnością i poświęceniem (opatrywała zarówno partyzantów, jak i rannych żołnierzy i milicjantów") - podkreślił prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego. A zdaniem Jacka Pawłowicza, dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, "takie kłamliwe informacje może rozpowszechniać tylko osoba, która nie zna prawdy i historii, ale karmi się nienawiścią". Opinie autorytetów nie pomogły - prokuratura umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawców.
Była jeszcze Puszcza Białowieska. W 2017 r. odsłonięto tu pomnik "Inki". W miejscu szczególnym - na terenie dawnej leśniczówki Guszczewina, gdzie Danuta Siedzikówna urodziła się i wychowała. Tymczasem patronem szkoły w pobliskiej Narewce pozostawał Aleksander Wołkowycki, który w czasie okupacji niemieckiej miał zadenuncjować mamę "Inki" - Eugenię Siedzik. Za współpracę z Armią Krajową kobieta została w 1943 r. rozstrzelana przez Niemców w lesie pod Białymstokiem. Białorusin Wołkowycki - nauczyciel szkoły w Narewce - został następnie konfidentem sowieckim, a w grudniu 1944 r. wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej. 17 kwietnia 1945 r. zastrzelił go oddział mjr. Zygmunta Szendzielarza, ps. "Łupaszka". Trwająca wiele lat walka o to, aby Wołkowycki nie był patronem szkoły w Narewce (komunistę broniła liczna na tych terenach ludność białoruska), ostatecznie zakończyła się sukcesem. "Inka" wygrała. Oby tak stało się również w Wołominie.
Tagi
Prokuratura Europejska wszczęła śledztwo ws. afery KPO

Skandal w Krokowej. Tablica pamiątkowa dla oficerów Wehrmachtu
Polski miliarder buduje w Polsce najwyższy w Europie pomnik Matki Boskiej

Magazyn Anity Gargas: Skazał na śmierć polskiego żołnierza i nie poniósł żadnych konsekwencji

"Sława UPA" i banderowskie flagi - zdewastowano pomnik „Rzeź Wołyńska” w Domostawie

