[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Profesjonalne ofiary hejtu
![[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Profesjonalne ofiary hejtu](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/fb63842e-4241-463b-bbce-a1453e0c20d5/caricature-4804609.jpg?p=article_hero_mobile)
Nie to żebym uważał, że zawsze mam rację. Nie mam oczywiście pojęcia czy to, czym trzęsę, jest drzewem prawdy, ale z całą pewnością czymś trzęsę, więc trzeba się przyzwyczaić do tego, że coś spada. Pośród różnych "wyrazów sympatii" - na które w większości staram się odpowiadać grzecznie, co ma również tę zaletę, że to dopiero doprowadza do furii - trafiają się również groźby i życzenia śmierci. Nigdy nie spotkałem żadnego z grożących, może to nieco stępiło mój "strach" przed powyższym. Szczerze mówiąc - z nielicznymi wyjątkami - jeśli już, to spotykam się z wyrazami autentycznej sympatii. No raz spotkałem mężczyznę, który odwrócił się, minąwszy mnie na chodniku. - My się znamy? - spytałem. - Pan mnie pewnie nie zna, ale obrażam pana na Twitterze - odpowiedział. - A ja pana też obrażam? - zapytałem. - A nie, nie. Pan jest bardzo grzeczny - odpowiedział. Po czym podaliśmy sobie ręce.
Nie toleruję dwóch rzeczy. Przypisywania mi przestępstw i gróźb wobec rodziny. A inna rzecz, której nie toleruję, to celebryci. Niestety przemysł, którego trybikami są celebryci, jest potężnym narzędziem wpływu i trzeba mieć tego świadomość. Najczęściej jednak poziom, jaki sobą reprezentują przy absolutnym przekonaniu o swojej wyższości, jest absolutnie nie do zaakceptowania. Być może czasem trafia się tam ktoś mądrzejszy, ale najwyraźniej dostosowuje się do większości, żeby się nie wyróżniać i nie podpaść trybikom wyższego rzędu.
Ostatnio wyjątkową odrazą napawają mnie celebrytki, które najpierw kogoś obrażą, a potem zostają "ikonami walki z hejtem", bo wybrawszy najostrzejsze komentarze, z jakimi ich hejt się spotkał, mogą się w nie przyoblec jako te czyste i białe jak "lelija" dziewice.
Najpierw wydzielają z siebie stek wyzwisk, albo nawyklinają rodzinne miasto, czasem trochę popłaczą ze względu na swoją "trudną sytuację", by ostatecznie otrząsnąć się z tego, co wypłynęło z ich otworów gębowych i przywdziać nieskazitelne szaty ofiar, a wręcz dodać sobie nową "funkcję" w postaci "eksperta od hejtu", który przecież jak nikt "poznał naturę zawistnych Polaków". Z jednej strony napawa mnie to odrazą, a z drugiej jakimś niezdrowym podziwem. Myślę, że przeciętny człowiek - w tym i ja - nie potrafiłby przejść takiej metamorfozy bez uszczerbku dla swojego zdrowia psychicznego czy choćby jakiegoś rodzaju moralnego dyskomfortu, a tutaj szast-prast i proszę.
I to trzeba, proszę ja Was, docenić. W tym sensie to są profesjonaliści. Znaczy profesjonalistki.
Onet opublikował wywiad z opiekunką pana Jerzego. Zapomniał o ważnej informacji

Politycy PiS ujawnilli informacje nt. fundacji prowadzącej "kampanię profrekwencyjną"

Z rzeki Bug wyłowiono ciało. Trwa ustalanie tożsamości zmarłego
Ujawniono dane jednego z największych hejterów. Burza w sieci

Jan Wróbel: Mowa nienawiści wdarła się do języka polityki


