Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Paweł Zagańczyk dla Tysol.pl: "Gdyby Bach żył, to komponowałby na akordeon"

03.04.2019 21:50
[Tylko u nas] Paweł Zagańczyk dla Tysol.pl: "Gdyby Bach żył, to komponowałby na akordeon"
Źródło: Materiały prasowe
Komentarzy: 0
Wiele osób mówi mi po koncercie, że grało na akordeonie i żałują, że nie dokończyli edukacji na tym instrumencie. Cześć osób mówi, że ich rodzina ma w domu akordeon. Kiedyś każdy robotnik mógł w stanie kupić sobie akordeon. Dlatego wstyd, ciąża, syntezator marszczony, prosiak, świnia. Żadne określenie nie jest w stanie mnie zdziwić. Akordeon obecnie nie przeżywa renesansu, on go już przeżył. W programie dobrej filharmonii masz już akordeon.Dwóch rektorów Akademii Muzycznych w Polsce to są akordeoniści. – mówi Paweł Zagańczyk muzyk, akordeonista, wykładowca akademicki w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
- Do kogo kierujesz swoją najnowszą płytę?
- Moja płyta jest białym krukiem. Ona nie ma konkretnego kierunku. To nie będzie produkt, który się będzie sprzedawał. Jednak akordeon ciągle szturmuje rynek w różnych wydaniach. Jest wielu takich jak ja. Robimy coś podobnego. Mój krążek nie jest od poniedziałku do piątku, ale tam emocje zagrały. Tam jest brygada kompozytorów i akordeonistów.


- Obrażasz się jak ktoś porówna cię do Marcina Wyrostka czy Czesława Mozila?
- To będzie plus. Ale jak się Czesław pojawia, to już nie bo on reprezentuje inny gatunek muzyczny


- Dlaczego?
-Jemu akordeon dodaje barwy. Czesław to jest głos i sposób bycia. Akordeon jest tylko dodatkiem. Za porównanie do Wyrostka się nie obrażę. Mieliśmy przekonanie, że jak Marcin trafił do głównego obiegu, to ustawią się kolejki dzieci do szkół muzycznych.


- Nie ustawiły się?
- Nie.




- Dlaczego kiedyś akordeon był określany jako "wstyd"?
- To jest instrument biesiadny. Wiele osób mówi mi po koncercie, że grało na akordeonie i żałują, że nie dokończyli edukacji na tym instrumencie. Cześć osób mówi, że ich rodzina ma w domu akordeon. Kiedyś każdy robotnik mógł w stanie kupić sobie akordeon. Dlatego wstyd, ciąża, syntezator marszczony, prosiak, świnia. Żadne określenie nie jest w stanie mnie zdziwić. Akordeon obecnie nie przeżywa renesansu, on go już przeżył. W programie dobrej filharmonii masz już akordeon. A wracając do Marcina Wyrostka on wnosi dużo dobrego do muzyki. Motion Trio robi dobre rzeczy. Podziwiam ich za to, że systematycznie wypuszczają nowe projekty.


- To jest ciekawe, że mówisz miłe rzeczy o konkurencji.
- A jakbyś mówił o ludziach, których spotykałeś na konkursach akordeonowych, z którymi wypiłeś pierwszy kieliszek. Miałem wrażenie, że wszyscy byliśmy wówczas w worku zwanym "wstyd" i ciężko pracowaliśmy na dzisiejszą pozycję akordeonu. Dwóch rektorów Akademii Muzycznych w Polsce to są akordeoniści. Gdyby Bach żył i znał akordeon, to miałby w nosie klawesyn i ograny. Tylko komponowałby na akordeon.



- Jesteś wykładowcą?
- Tak na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Staram się dbać o studentów, po to żeby coś ciekawego się narodziło na rynku muzycznym. Mam nadzieję, że któryś z moich uczniów przyjdzie do ciebie z lepsza płytą od mojej.


- Ile kosztuje dobry akordeon koncertowy?
- W granicach 50-100 tysięcy złotych. Musimy wyłożyć te pieniądze. Nie mamy wyjścia. Dziecięcy model kosztuje 16 tysięcy złotych.


- Dlaczego akordeony są takie drogie?
- Tam jest drewno, metal, stroiki i bardzo dokładna robota. Zbudowanie dobrego instrumentu trwa 6 miesięcy.




- Czujesz oddech konkurencji na plecach?
- Prowadzę ogólnopolski akordeonowy portal - Notes. Mówimy dobrze o akordeonistach. Cieszę się, że poziom gry ciągle rośnie.


- Muzycy z Pomorza zawsze mieli szerokie horyzonty. Jak to jest w twoim przypadku?
- Jazz na Pomorzu ma się znakomicie. Mamy ten oddech, którego brakuje w Warszawie.


- Takiej muzyce, którą ty wykonujesz, potrzebny jest mecenat?
- To jest potrzebna moja najnowsza płyta kosztowała 30 tysięcy złotych. Województwo Pomorskie i miasto Gdańsk lubią wspierać takie rzeczy. Nie ważne kto rządzi.


- To jest muzyka na dni miast?
- Nie. Chociaż zaryzykowałbym i jakby ktoś miał życzenie, mógłbym wystąpić na takim wydarzeniu. Jednak musiałbym przebudować formę. "Globulus" tytuł mojej najnowszej płyty oznacza guzik, a dokładniej akordeonowy guzik. Ta płyta nie trafi do mas. Nie ma takiego zadania. To jest dźwięk, który opisuje, co się dzieje w środowisku akordeonowym.

Rozmawiał: Bartosz Boruciak

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.04.2019 21:50