[Tylko u nas] Kolory dla Tysol.pl: "Muzyka jest dla nas odskocznią i przyjemnością"
![[Tylko u nas] Kolory dla Tysol.pl: "Muzyka jest dla nas odskocznią i przyjemnością"](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/d2a41d93-8e87-4da7-9380-828cdb958b3c/30112.jpg?p=article_hero_mobile)
- Z jakim kolorem utożsamiacie waszą twórczość?
- Nasze kolory się zmieniają. Początek naszej przygody z muzyką, to były jasne kolory. Potem było trochę ciemniej. A teraz black&white (śmiech).
- Pochodzicie ze Śląska. Na przełomie XX i XXI wieku scena śląska bardzo mocno inspirowała się brzmieniami britpopowymi. Teraz jest wysyp zespołów ze Śląska, które prefurują klimaty artrock oraz muzykę z przedrostkiem indie.
- Jak najbardziej. Dużo jest takich zespołów. Na Śląsku jest bardzo dużo muzyki. Dużo pieniędzy jest przeznaczanych na muzykę. Dzieje się dużo dobrego.
- Dlaczego rock traci na znaczeniu?
- Mamy tego świadomość. To zawsze się zmieniało na przestrzeni lat. Teraz jest modna elektronika. Buntowniczy styl z rocka przeszedł na rap. Na szczęście muzyka gitarowa nadal istnieje. Nie staramy się odtwarzać tego, co było wcześniej.
- W waszej muzyce jest mocno eksponowana sekcja rytmiczna, co nie jest charakterystycznego dla waszej stylistyki…
- Tak czujemy muzykę. Gdyby nasz basista grał w tle, to by się wypisał z zespołu (śmiech).
- To dlaczego nie gracie muzyki, w której gitara basowa jest na pierwszym planie?
- Lubimy słuchać muzyki, gdzie bas gra pierwsze skrzypce.
- Uczestniczycie w inicjatywie "My name is new". Co to jest?
- Ta inicjatywa pomaga początkującym artystom, którymi jesteśmy. Chcemy pójść do góry w kierunku świateł reflektorów. Przedsięwzięcie jest organizowane przez wytwórnię Kayax. Ten projekt jest kuźnią młodych talentów.
- Nie chcieliście założyć własnej wytwórni?
- Na ten moment lepszą promocją będzie uczestniczenie w projekcie "My name is new". To jest bardzo dobry sposób, żeby się przebić. Wcześniej wydawaliśmy nasze utwory własnym sumptem. Sprzedawaliśmy płyty.
- I jak wam szło?
- Powoli raczkowało. Teraz mamy plan opublikować kila utworów w "My name is new". Ten projekt pomaga dotrzeć do większej liczby odbiorców przez serwisy streamingowe.
- Graliście na wielu festiwalach. Jaka jest różnica odbioru waszej muzyki w Polsce i poza Polską.
- Jak śpiewaliśmy po angielsku poza Polską, to się to sprzedało. Wszystkie nasze płyty, które wzięliśmy na zagraniczne festiwale, sprzedały się w mgnieniu oka.
- Chcecie docierać do wielu słuchaczy mieć grupkę wiernych fanów. Ilość czy jakość?
- Najlepiej byłoby to zbalansować. Wolelibyśmy mieć mniej fanów i być szczerymi sami ze sobą.
- Gdzie pracujecie na co dzień?
- Michał nasz perkusista jest lekarzem na dwóch etatach. Krystian nasz gitarzysta jest kierownikiem w firmie, która zajmuje się obróbką blachy, Sebastian nasz wokalista jest programistą, informatykiem i robotykiem. Igor nasz basista jest logistykiem.
- Dzięki temu czujecie się lżej, że macie jakiś stały budulec, w tym przypadku etatową pracę?
- Tak. Muzyka jest dla nas odskocznią i przyjemnością. Dzięki temu, że mamy normalną pracę nie musimy grać chałtur i możemy być szczerzy z własną muzyką.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak

Komentarze
Roksana Węgiel ogłosiła radosną nowinę. Lawina gratulacji w komentarzach
Komunikat dla mieszkańców Radomia
Nie żyje znana polska wokalistka
Magyar zapowiedział zawieszenie programów informacyjnych w państwowych mediach




