"Kazałam mu mówić do siebie Edyta". Rafalala opowiada, co miał robić z Fabijańskim

Sprawa zaczęła się od publikacji filmiku przez transseksualnego skandalistę o pseudonimie Rafalala, który pokazał wspólną jazdę samochodem z aktorem. Wówczas Fabjański twierdził, że spotkał się z Rafalalą, by promować film "Inni ludzie", w którym gra. Następnie jednak przyznał, że nie skonsultował pomysłu na niecodzienną promocję z twórcami produkcji. Od czasu ujawnienia projektu słuch o nim zaginął.
Następnie Fabijański skarżył się na to, że jest szantażowany i zastraszany. Potem "spowiedź" dla plotkarskiego portalu "Pudelek" i plotki na temat tego co zaszło między nim a "Rafalalą", co nie służy ani stosunkom z matką jego dziecka, byłą już dziewczyną, ani scenicznemu wizerunkowi "twardziela".
CZYTAJ WIĘCEJ: Znany aktor wydaje oświadczenie: "Byłem i jestem zastraszany". Chodzi o projekt z Rafalalą
W rozmowie z portalem o2.pl transeksualista opowiadał, że pamiętnego wieczoru dużo z Sebastianem "żartowali". Rafalala miał mówić do niego "Dominik".
- Ciężko mi powiedzieć dlaczego, pewnie jakieś głupie żarty. On też kiedyś mówił do mnie "Edyta" w żartach - powiedział transseksualista, a kiedy dziennikarka o2.pl dopytała, dlaczego Edyta, odparł: - A bo tak mu kazałam mówić. Uważam, że to jest fajne, seksowne imię.
Poza tym mieli z Fabijańskim dużo "rozmawiać o sztuce".
- Mamy w sobie bardzo podobną wrażliwość, podobne gusta filmowe, mamy taką wiedzę, że możemy porozmawiać na temat teatru - oznajmił skandalista.
Skandal w Niemczech. Potężne klimatystyczne lobby manipulowało badaniami klimatu

Karol Gac: Skandal związany z KPO ma potencjał na upadek rządu
Izraelskie media: Skandal na stadionie w Debreczynie to wina Polaków

"Tak się komuś ręce trzęsły". Błąd w komunikacie na stronie KPO


