Zdrajca i czerwony kat Bierut, wciąż leży na Powązkach

- Bolesław Bierut był komunistą, zdrajcą i sowieckim kolaborantem, który pełnił po wojnie funkcję prezydenta PRL
- Jest odpowiedzialny za działania aparatu represji, w tym zatwierdzanie wyroków śmierci wobec przeciwników politycznych, takich jak Witold Pilecki czy Danuta Siedzikówna.
- Mimo to, Bierut nadal spoczywa na Cmentarzu Powązkowskim
W przedwojennej wolnej Polsce Bierut należał do Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), a także zdelegalizowanej Komunistycznej Partii Polski, która jawnie zwalczała niepodległość Polski i działała na rzecz Związku Sowieckiego. Po 17 września 1939 roku dobrowolnie przyjął obywatelstwo okupacyjnego państwa sowieckiego. W okresie powojennym należał do podległych Moskwie: PPR, a następnie PZPR.
Zdradził Polskę
W 2017 roku Społeczny Trybunał Narodowy uznał Bolesława Bieruta za infamisa (ktoś niegodziwy, bez czci, wykluczony ze społeczeństwa):
Bolesław Bierut w strukturach konspiracyjnej Komunistycznej Partii Polski w II Rzeczypospolitej, Polskiej Partii Robotniczej podczas okupacji niemieckiej i wreszcie Polskiej Partii Robotniczej i PZPR w Polsce Ludowej dopuścił się (...) zdrady stanu. To zbrodnia godząca w najbardziej żywotne interesy państwa, polegająca na udziale w działaniach innych organów przeciwko własnemu krajowi. Był funkcjonariuszem sowieckiej partii komunistycznej WKP(b) zmierzającej do pozbawienia Polski niepodległości i zagarnięcia jej terytorium. Zdrada stanu jest przestępstwem kryminalnym zagrożonym najwyższymi karami – mówił wnioskujący o infamię Bieruta zasiadający w Społecznym Trybunale Narodowym Leszek Żebrowski.
Bez łaski
Główne winy Bieruta polegają na szpiegostwie na rzecz Związku Sowieckiego i popełnieniu zbrodni sądowych w tzw. Polsce Ludowej. Od 1944 roku wchodził w skład najwyższych władz partyjnych i państwowych zsowietyzowanej Polski:
Jako <
Przypomniał, że Bierut odmawiając "prawa łaski" jest winny śmierci m.in. Danuty Siedzikówny "Inki", rtm. Witolda Pileckiego i kmdr. Stanisława Mieszkowskiego, który był dowódcą Floty Marynarki Wojennej.
Bierut „wybawca”
„Lata przywództwa Bieruta to przede wszystkim lata niebywałego postępu cywilizacyjnego, gospodarczego i społecznego” – tak Federacja Młodych Socjaldemokratów, młodzieżówka Nowej Lewicy, uczciła 75. rocznicę „wyboru” Bolesława Bieruta. Zdaniem młodych komsomolców towarzysz Tomasz to jedyna osoba, „której przywództwo mogło podołać odbudowie Polski po zniszczeniach doznanych w wyniku II wojny światowej”. Wymienione przez nich sukcesy tego „jedynego” to: koniec feudalizmu i pańszczyzny, likwidacja analfabetyzmu, elektryfikacja wsi.
Choć młodzi bierutowcy post usunęli, brzydki zapach pozostał. Nie pierwszy zresztą raz. Przypomnę, jak towarzyszka z Komunistycznej Młodzieży Polski i prokremlowskiej partii „Zmiana” niejaka Ludmiła Dobrzyniecka negowała zbrodnie Stalina: „Stalin był dobrym przywódcą, na pewno nie totalitarnym. Uratował Polskę po wojnie, choć wcale nie musiał. Przypisuje mu się różne błędy, ale nie można do nich zaliczyć «jakichś czystek», bo o tym nie wiedział. Był w końcu prostym człowiekiem, a ile miał na głowie (panowanie nad tyloma krajami)”.
Winny
Kilka lat temu obywatelski Społeczny Trybunał Narodowy uznał, że za działalność w latach 1918-1956 Bierut jest winny zdrady stanu, szpiegostwa na rzecz ZSRS i zbrodni sądowych na masową skalę (zatwierdził m.in. zamordowanie Danuty Siedzikówny "Inki" czy rtm. Witolda Pileckiego).
Ale Bierut nie mógłby mordować Polaków, gdyby nie inni komuniści, którzy takie kary orzekali. Jednym z nich był przysposobiony do zawodu sędziego przyrodni brat naczelnego „Wyborczej” – Stefan Michnik.
Czerwony kat
Po śmierci w 1956 roku Bolesław Bierut spoczął na stołecznych Powązkach Wojskowych. Ten w II RP cmentarz chwały polskiego oręża, już od 1945 roku był zanieczyszczany przez komunistów, który swoich zmarłych kładli obok Polaków, którzy walczyli o wolność i niepodległość. Kaci obok ofiar. Rodzimi bolszewicy zarezerwowali dla siebie także Aleję Zasłużonych, gdzie do dziś straszą mauzolea takich degeneratów, jak Władysław Gomułka, Karol Świerczewski czy właśnie Bolesław Bierut.
I właśnie ten ostatni - towarzysz Tomasz - nie miał 1 sierpnia 2016 roku szczęścia. Na jego monumentalnym pomniku ktoś namalował czerwoną gwiazdę i napisał "kat". A czyż nie był on czerwonym katem? Ten zbrodniarz, który podpisał wyrok śmierci na rtm. Witolda Pileckiego i tysiące polskich patriotów, nie wiedzieć czemu jest wciąż uznawany przez niektórych za legalnego prezydenta Polski.
Doprawdy trudno pojąć, jak w 2016 roku można było otaczać szacunkiem i chronić agenta sowieckiego NKWD. A jednak znaleźli się tacy. I to nie żadni spadkobiercy komuny, przedstawiciele SLD czy KOD. To stróże prawa, funkcjonariusze policji państwowej.
Wynieść komunistów z Powązek
I tak 1 sierpnia 2016 roku w godzinach popołudniowych nasza kochana policja zatrzymała autorów prawdziwej przecież informacji, że Bierut był katem. Dziewczyna i chłopak zostali przewiezieni na komisariat i... aresztowani na 48 godzin. Potraktowani jak przestępcy w sytuacji, kiedy za prawdziwego, groźnego przestępcę państwo polskie powinno uznać Bieruta, tak jak jego bolszewickich kumpli i wyznawców. Tymczasem w świetle obowiązujących przepisów taki "atak" na stalinowskiego funka mógł być najwyżej uznany za wykroczenie i ukarany mandatem.
Szczęśliwie następnego dnia do sprawy włączył się prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który zażądał zwolnienia z izby zatrzymań dwójki "przestępców". Ziobro oświadczył, że zatrzymanie odbyło się bez wiedzy i udziału prokuratury i było "niezasadne".
Co należy zrobić, aby do takich "ekscesów", takiego "szargania autorytetów" nie dochodziło? Wynieść wszystkich komunistycznych niegodziwców nie tylko z Alei Zasłużonych, ale z całych Powązek Wojskowych. Najlepiej na cmentarz Armii Radzieckiej. Swój do swego. Może być dostojnie, przy dźwiękach Międzynarodówki. Przede wszystkich należy wynieść największego powojennego mordercę Polaków – sowieckiego agenta Bolesława Bieruta.
[Tadeusz Płużański jest polskim dziennikarzem, historykiem i publicystą, autorek książek z serii "Bestie"]
[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego to dzisiaj ważne" i niektóre śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego to dzisiaj ważne
- Spór o miejsce pochówku Bolesław Bierut na Cmentarz Wojskowy na Powązkach dotyczy tego, kogo państwo i społeczeństwo uznają za godnego upamiętnienia, a kogo należy rozliczać historycznie.
- Obecność postaci związanych z systemem komunistycznym w przestrzeni symbolicznej obok bohaterów walki o niepodległość wpływa na kształtowanie świadomości historycznej Polaków, szczególnie młodszych pokoleń.
- Dyskusja wokół takich postaci przekłada się na szerszy problem: jak państwo powinno prowadzić politykę pamięci i czy powinno aktywnie porządkować dziedzictwo po okresie PRL.
Propaganda sukcesu - 70 lat temu przeprowadzono wybory do Sejmu PRL pierwszej kadencji

Jarosława Kaczyńskiego zapytano, dlaczego państwo pozwala chować na Powązkach „przestępców mających krew na rękach”. Oto, co odpowiedział

Urban ma być pochowany… na Powązkach
"Niebywały postęp cywilizacyjny". Młodzieżówka Lewicy napisała laurkę zbrodniarzowi Bierutowi

[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Jak polscy komuniści współpracowali z gestapo


