Cezary Krysztopa: Uważam, że to kluczowa decyzja Nawrockiego, ale z innych powodów niż się niektórym wydaje

- Autor ocenia decyzję Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego jako ważny sygnał zmiany w polskiej polityce wobec Ukrainy.
- Zdaniem autora Polska powinna kierować się przede wszystkim własnym interesem państwowym, a nie emocjami czy bezwarunkowym wsparciem dla partnerów.
- Artykuł wskazuje, że spór wokół upamiętniania UPA może stać się testem dla przyszłych relacji polsko-ukraińskich oraz sposobu prowadzenia polityki historycznej przez oba państwa.
Uważam, że jest to decyzja dobra. Wręcz kluczowa. Ale, być może, z innych powodów niż część z Was się spodziewa. Otóż ta decyzja odwraca reaktywny model polskiej polityki wobec Ukrainy. Po raz pierwszy od lat, inicjatywa należy do Polski, a władze Ukrainy są zmuszone do reakcji. I to jest model pragmatycznej polityki wobec Ukrainy, której bym sobie życzył i który wydaje mi się, z punktu widzenia polskiej racji stanu, skuteczny.
Co było słuszne, a co nie
W moim najgłębszym przekonaniu Polska w 2022 roku podjęła słuszną decyzję o pomocy Ukrainie. W naszym interesie było utrzymanie Ukrainy jako bufora pomiędzy Polską, a agresywną Rosją. Przypomnę, że to była inna Rosja niż ta obecna, zmęczona dwoma latami wojny. To byłą Rosja grożąca i stawiająca warunki Zachowi, Rosja, wsparta potęgą Chin. Tak więc, jeśli polska pomoc pomogła się utrzymać Ukrainie, to było to w polskim interesie. Osobną kwestią były miliony ludzkich odruchów Polaków wobec ukraińskich uchodźców wojennych. My również przyjmowaliśmy uciekające Ukrainki w mieszkaniu po Babci. A ja z Synami, jeździliśmy po dworcach rozdając jedzenie uciekinierkom i ich dzieciom.
Poważnym błędem polskiej polityki wobec Ukrainy, było nieżądanie pokwitowań za pomoc wartą miliardy. O ile na początku można to było złożyć na karb "nadzwyczajnych okoliczności" i pośpiechu, o tyle potem przestało być zrozumiałe. Pierwszymi sygnałami efektów takiego działania było "przyznanie" Polsce "strefy odbudowy" w pozostającym pod rosyjską okupacją Donbasie i przede wszystkim wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego w ONZ, który po bardzo proukraińskim wystąpieniu Andrzeja Dudy, zmieszał Polskę z błotem, zarzucił jej rosyjskie inspiracje i zgłosił postulat obecności Niemiec w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Niestety i wtedy niczego to rządu Prawa i Sprawiedliwości, nie nauczyło.
Zełenski nie działa w interesie Ukraińców
Z drugiej strony, uważam, że proniemiecka i "polskosceptyczna" polityka Wołodymyra Zełenskiego, nie jest prowadzona w interesie narodu ukraińskiego. Ukraińcy na tym stracą. Zniechęcając do siebie Polskę i stawiając całą pulę na Niemcy, Zełenski doprowadzi do sytuacji, w której Niemcy, kiedy tylko poukładają się na nowo z Rosją, znowu sprzedadzą jej Ukrainę za przysłowiową "czapkę śliwek". I tyle będą warte obecne niemieckie obietnice, którymi Niemcy wobec Ukrainy szafują. Ukraina nie będzie liderem regionu kosztem Polski. Armia nie wystarczy, Ukraina musi najpierw zbudować sobie sprawne i nieprzeżarte korupcją państwo i funkcjonalną gospodarkę. Jestem przekonany, że Zełenski działa tu w interesie ukraińskich oligarchów, którzy mogą liczyć na realne zyski ze współpracy z niemiecką gospodarką. Jednak, ani mamy na to wpływ, ani to nasz problem. My mamy z tego wyciągnąć wnioski.
Interesy, nie emocje
A teraz, dochodząc do sedna. Nie uważam żeby odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, miało być swego rodzaju "zemstą" na Ukraińcach. W ogóle uważam, że opieranie decyzji państwa na furiackiej nienawiści, jest tak samo głupie jak opieranie jej na euforycznym entuzjazmie. To w ogóle nie są kategorie, którymi poważne państwo powinno się kierować. Powiem więcej, poważni obywatele, którzy oczywiście mają pełne prawo do emocji, w tym emocji dotyczących ukraińskiego lekceważenia dla stu tysięcy ofiar Rzezi Wołyńskiej, decyzje również powinni podejmować racjonalnie.
Nie chodzi o to żeby miotać się od emocjonalnej ściany, do emocjonalnej ściany. Chodzi o to żeby pilnować własnego interesu. A w naszym interesie jest jak najbardziej istnienie Ukrainy, ale również takie sąsiedzkie współistnienie, w którym nie jesteśmy traktowani pasożytniczo i za bezdurno. Naszą sprawą jest nasz dom, nasz kraj, nasza Ojczyzna. I dopóki nam w tym dziele z Ukraińcami po drodze, to dobrze. A jeśli Ukraińcy upierają się przy tym żeby nam nie było po drodze, to musimy wyciągać z tego wnioski, za aksjomat przyjmując bezwzględną wyższość interesu Polski nad interesem Ukrainy.
Jest nadzieja
Nie poradzimy nic na to, że Ukraińcy znowu dali sobie nawinąć Niemcom makaron na uszy. Poniosą tego konsekwencje. Mam jednak nadzieję, że nauka z ostatnich lat, choć bardzo kosztowna, okaże się skuteczna. I jeśli decyzja Karola Nawrockiego, który przecież nie jest premierem i ma ograniczone możliwości i narzędzia, potrafiła poruszyć świat, a skutki głupiej decyzji Zełenskiego wybuchły mu w rękach, to znaczy, że (na szczęście!) mamy męża stanu, który wie, że czasem wystarczy przyłożyć palec we właściwym miejscu, żeby obalić mur. A może i Ukraińcy czegoś się nauczą.
To daje nadzieję na przyszłość.
Komentarze
Ultimatum dla Zełenskiego. Pałac Prezydencki dał Ukrainie kilka dni

Prezydent Nawrocki spotkał się z liderem Republikanów w Senacie

Nawrocki pilnie spotka się z Kosiniakiem-Kamyszem po powrocie. Co ustalono w Waszyngtonie?

TVN24: Rozmowy Nawrocki–Trump były dwie

„Bandera był rzeźnikiem”. Niemiecka prasa ostro o decyzji Zełenskiego

