Tȟašúŋke Witkó: Niech Putin zachowa się… jak Putin!

- Autor analizuje fiasko wcześniejszych rozmów pokojowych i wskazuje, dlaczego żądania Władimira Putina mogły przekreślić szanse na porozumienie.
- W ocenie autora planowane negocjacje w Abu Zabi mogą postawić Wołodymyra Zełenskiego w wyjątkowo trudnej sytuacji.
- Autor przekonuje, że zakończenie wojny na Ukrainie może przynieść Polsce nieoczekiwane zagrożenia, w tym wzrost przestępczości i rosyjskiej dywersji.
Nieokrzesana „rosyjska dusza”
Rozmowy w Ankarze na nic się zdały, pomimo tego, że trwały one z przerwami do końca listopada roku 2025 oraz faktu, iż administrację Recepa Tayyipa Erdoğana wsparł specjalny wysłannik Waszyngtonu do spraw Ukrainy, generał Keith Kellogg. Obydwie walczące strony wykazały się nieugiętą postawą, zaś żądania terytorialne Putina, czyli oddanie Rosji terenu całego Donbasu, w tym tej części, na której jeszcze nie było wojsk ze wstęgą świętego Jerzego na uniformach, a także wymuszanie na Białym Domu, by oficjalnie uznał aneksję Krymu i Donbasu, były całkowicie nierealne już w samym momencie ich wygłaszania.
Dodam, że w nie mogło być mowy o jakiejkolwiek przypadkowości podczas komponowania takiego stanowiska Kremla, gdyż nikomu w Rosji nie zależało na wygaszeniu konfliktu z Ukrainą. Mało tego, rozmowy amerykańsko-rosyjskie w alaskańskim Anchorage z sierpnia roku 2025, gdzie Trump rozłożył przed Putinem powitalnych czerwony dywan, utwierdziły otoczenie satrapy z Moskwy, że ma on w ręku komplet asów i może zażądać wszystkiego, nie dając nic w zamian. Na to zaś – czemu trudno się dziwić – nie chciała przystać strona ukraińska, pomimo nacisków znad Potomaku. Wołodymyr Zełenski miał prawo obawiać się także o swój osobisty dalszy los, gdyż Rosjanie chcieli, by Ukraina dokonała rozbrojenia i redukcji liczebnej własnej armii, zaś taki krok byłby niczym innym, jak zaproszeniem do kolejnego ataku na Kijów, obalenia dotychczasowych władz i posadowienia na prezydenckim fotelu marionetkowego osobnika, całkowicie uzależnionego od głosu płynącego w Kremla.
Na szczęście dla wszystkich – w tym głównie dla Polski – starania turecko-amerykańskie spełzły na niczym, głównie dzięki nieokrzesaniu słynnej „rosyjskiej duszy”, żądającej dla siebie wciąż więcej i więcej.
Czekamy na podejście drugie, tym razem w Abu Zabi
23 października 2026 roku, wyraźnie zaniepokojony prezydent Wołodymyr Zełenski zaanonsował, że stolica Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Zabi, stanie się areną kolejnej odsłony trójstronnych rozmów pokojowych, w których mają uczestniczyć przedstawiciele Ukrainy, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Władyka z Kijowa dodał, że, co prawda, spotkania zaplanowane są na listopad, ale jego kraj jest gotów zasiąść do stołu negocjacyjnego jak najszybciej. Każdy, kto choć trochę zna się na dyplomacji po tych słowach wie, że już na samym starcie Ukraińcy – poprzez wyrażenie zbytniej gorliwości do wejścia w paktowanie – stawiają siebie w roli klienta uwieszonego pańskiej klamki. I nie jest to przypadkowe.
Zmiękczenia nieprzejednanego dotąd Zełenskiego dokonała wieść, że na początku października roku 2026, podczas rozmowy telefonicznej Putina z Trumpem, ten pierwszy miał zaproponować odbycie trójstronnych rozmów przywódców Chin, Rosji i USA – bez udziału Ukrainy – o zakończeniu wojny Moskwy z Kijowem. Osobiście nie jestem w stanie ocenić, czy owa informacja jest prawdziwa, jednak zawarte amerykańsko-rosyjskie „porozumienie dieselowskie” nadaje jej rangę bardzo wysokiego prawdopodobieństwa. Dlatego trudno się dziwić, że wystraszony Zełenski popełnił tak kardynalny błąd. On bowiem będzie pierwszą ofiarą pokoju, gdyż we własnym kraju jest oceniany bardzo surowo, a po zdjęciu z niego waszyngtońsko-londyńskiego „klosza ochronnego” może skończyć w jakimś kamczackim baraku.
Nadzieja dla Polski
Jeśli wielcy tego świata zasiądą do rozmów, wtedy jest nadzieja, że Putin powtórzy zagrywkę sprzed roku i wysunie nierealne żądania. Dlaczego jest to dla nas dobre? Dlatego, że wojska rosyjskie ugrzęzły na swoich pozycjach już drugi miesiąc, zaś zbliżająca się zima nie sprzyja nacierającym, więc ekskagiebista – chcąc przykryć niepowodzenie militarne i okazać swą siłę – może zalicytować wysoko, co rozdrażni bufonowatego Trumpa i ponownie doprowadzi do zamrożenia rozmów. Dodajmy, że są już pierwsze zwiastuny takiego obrotu sprawy, bowiem brytyjska prasa donosi, że Kreml ma zażądać wycofania wojsk NATO z Polski i krajów bałtyckich.
Ustanie walk jest dla Polski złe, bowiem wtedy do naszego kraju przybędą weterani obydwu stron i założą grupy przestępcze na takim poziomie, że nasze organa porządkowe nie będą wstanie w żaden sposób z nimi walczyć. Ponadto, zostaną uwolnione wszystkie zasoby rosyjskie, co spowoduje natężenie pożarów ważnych obiektów w Polsce oraz wiele innych dziwnych zdarzeń o charakterze dywersyjnym.
Czekajmy cierpliwie, czy spotkanie w Abu Zabi dojdzie do skutku i trzymajmy kciuki, by Putin zachował się jak… Putin!
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 30 października 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]
Komentarze
Spotkanie Zełenskiego z Putinem? Padła konkretna deklaracja

Trump rozmawiał przez telefon z Putinem. Padła deklaracja w sprawie Europy

Ławrow: Rosja zaostrzy metody niszczenia zachodniego wsparcia dla Ukrainy
Nowe informacje ws. zakończenia wojny. Ukraina przekazała propozycje Amerykanom
Putin może przetestować NATO? Nowe ustalenia amerykańskiego wywiadu




