Szukaj
Konto

Rosja atakuje statki na Morzu Czarnym. Dlaczego Turcja unika konfrontacji z Moskwą?

Morze Czarne. Wschód słońca. Statek Eforie Nord
Źródło: Wikipedia | Autor: Alexandru Panoiu | Licencja: CC BY 2,0 zdjęcie kadrowane | Morze Czarne. Wschód słońca. Statek Eforie Nord
Doniesienia o kolejnych atakach na statki handlowe na Morzu Czarnym stawiają Turcję w trudnej sytuacji. Ankara jest członkiem NATO i wspiera Ukrainę, ale jednocześnie utrzymuje rozległe relacje gospodarcze i dyplomatyczne z Rosją. Dlaczego prezydent Recep Tayyip Erdoğan unika otwartej konfrontacji z Moskwą? Odpowiedź kryje się w interesach energetycznych, handlu i ambicjach Turcji jako pośrednika w rozmowach o zakończeniu wojny.
Co musisz wiedzieć:
  • Na Morzu Czarnym dochodzi, według doniesień przywołanych w artykule, do ataków na statki handlowe, w tym jednostki związane z tureckimi armatorami. Autor wskazuje na Rosję jako sprawcę i zwraca uwagę na ostrożne reakcje Ankary.

  • Turcja utrzymuje bliskie relacje gospodarcze z Rosją mimo członkostwa w NATO. Współpraca obejmuje m.in. dostawy gazu, budowę elektrowni jądrowej Akkuyu, handel i turystykę.

  • Ankara chce zachować rolę mediatora między Rosją a Ukrainą. Zdaniem autora otwarta konfrontacja z Moskwą mogłaby zagrozić tureckim interesom i zwiększyć ryzyko eskalacji konfliktu na Morzu Czarnym.

 

We wtorek doszło do kolejnych ataków rosyjskich dronów na statki handlowe na Morzu Czarnym. Kolejna zatopiona jednostka, kolejne ofiary. NATO się odgraża, ale niewiele może zrobić. Jedynym graczem w regionie, który mógłby zatrzymać eskalację Moskwy środkami militarnymi i dyplomatycznymi jest Ankara. Dlaczego tego nie robi, mimo że Rosjanie atakują także statki związane z Turcją?

 

Rosyjskie ataki na tureckie statki 

Poniedziałek, 5 października. Należący do tureckiego właściciela statek Royad Mammadov, pływający pod banderą Saint Kitts i Nevis, przewożący kukurydzę z ukraińskiego portu Izmaił do Włoch, zostaje trafiony przez rosyjskiego drona. Wybucha pożar, jednostka tonie w rumuńskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Nie żyje dwóch członków załogi. Wtorek, 6 października. Drony morskie i powietrzne atakują dwa kolejne statki należące do Turcji – tym razem w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Statek Alfa Watan, pływający pod banderą Togo, ale należący do tureckiego armatora, tonie z 10 członkami załogi na pokładzie. Pożar wybucha też na pokładzie Able pływającego pod banderą Palau – kolejnego statku należącego do Turcji, przewożącego ukraińską pszenicę. Zresztą atakowane są też inne statki, choćby we wtorek 13 października. Tonie trafiony statek towarowy HS Dignity, pływający pod banderą Gwinei Bissau. Chelsea 3, pod banderą Malty, należący do ukraińskiego armatora, też jest trafiony trzema dronami.

Ukraina, Rumunia i Bułgaria nie mają wątpliwości. To ataki Rosji. Tymczasem Turcja zachowuje ostrożność w swoich publicznych wypowiedziach. Minister spraw zagranicznych Hakan Fidan mówi, że zarówno Rosja, jak i Ukraina nasilają swoje operacje wojskowe na Morzu Czarnym przed nadejściem zimy, nie wskazując jednak konkretnie na Moskwę. Z kolei prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan podkreśla w środę 7 października podczas rozmowy telefonicznej z Putinem znaczenie działań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi na Morzu Czarnym, jak wynika z tureckiego komunikatu dotyczącego tej rozmowy.

 

Realpolitik Turcji

Z czego wynika turecka wstrzemięźliwość i niechęć do oskarżania Moskwy, choć winowajca ataków jest oczywisty? Z czystego pragmatyzm. Gospodarczego i politycznego. Cóż tam kilka statków należących do Turcji, skoro stawka jest dużo wyższa? Stawka na tyle wysoka, by nie ryzykować poważnego kryzysu w stosunkach.

Dla Turcji Rosja pozostaje ważnym partnerem gospodarczym. Według oficjalnych danych opublikowanych w styczniu 2026 r. wartość handlu dwustronnego wyniosła w 2025 r. około 49,1 mld dolarów. Rosja pozostaje jednym z największych dostawców gazu ziemnego do Turcji, a Rosatom buduje pierwszą turecką elektrownię jądrową w Akkuyu. Turystyka to kolejny ważny element łączący oba kraje. Rosjanie pozostawali największą grupą zagranicznych turystów odwiedzających Turcję w 2025 r. – tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy odnotowano 5,53 mln rosyjskich turystów, co dało im przewagę nad Niemcami i Wielką Brytanią.

Dla Rosji Turcja, będąca członkiem NATO, stanowi ważną ekonomiczną i dyplomatyczną deskę ratunku w obliczu rosnącej izolacji ze strony Zachodu. Ankara udzieliła Ukrainie wsparcia wojskowego, w tym dronów i innego sprzętu obronnego, a po inwazji Kremla na Ukrainę w 2022 r. zamknęła cieśniny tureckie dla rosyjskich okrętów wojennych płynących na Morze Czarne. Odmówiła jednak przyłączenia się do sankcji wobec Moskwy wprowadzanych pod przewodnictwem Zachodu.

 

Rola mediatora

Poza kwestiami gospodarczymi na podejście Ankary wpływa również dążenie do utrzymania roli nieodzownego mediatora między Kremlem a Zachodem. Nadrzędnym celem Turcji jest zapobieżenie temu, by Morze Czarne stało się kolejnym areną bezpośredniej konfrontacji między NATO a Rosją, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości współpracy zarówno z Moskwą, jak i Kijowem. Próby militarnego angażowania się NATO w ochronę żeglugi handlowej to ryzyko z punktu widzenia Ankary.

Turcy wolą grać rolę mediatora. W latach 2022–2025 Ankara była gospodarzem kilku rund rozmów między Rosją a Ukrainą i pomogła w wynegocjowaniu porozumień dotyczących eksportu zboża z Morza Czarnego oraz wymiany więźniów. Ankara stara się obecnie rozbudować tę rolę. W zeszłym miesiącu przesłała obu krajom projekt propozycji wstrzymania ataków na statki cywilne na Morzu Czarnym i oczekuje na ich odpowiedzi.

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego Turcja ma tak duże znaczenie na Morzu Czarnym?", "Dlaczego NATO nie reaguje militarnie na ataki na Morzu Czarnym?", oraz śródtytuły od Redakcji]

 

Dlaczego Turcja ma tak duże znaczenie na Morzu Czarnym?

Turcja kontroluje cieśniny Bosfor i Dardanele, łączące Morze Czarne z Morzem Śródziemnym. Zasady przepływu okrętów wojennych określa konwencja z Montreux z 1936 roku. Po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Ankara zastosowała jej postanowienia, ograniczając przejście okrętów wojennych państw uczestniczących w konflikcie, z przewidzianymi w konwencji wyjątkami. Daje to Turcji istotny wpływ na sytuację militarną w regionie, ale nie oznacza, że może ona bezpośrednio kontrolować wszystkie operacje wojskowe na Morzu Czarnym.

 

Dlaczego NATO nie reaguje militarnie na ataki na Morzu Czarnym?

Kluczowe znaczenie ma miejsce ataku. Wyłączna strefa ekonomiczna państwa NATO nie jest jego terytorium – państwo ma tam określone prawa gospodarcze, ale nie pełną suwerenność. Dlatego atak na statek w rumuńskiej czy bułgarskiej strefie ekonomicznej nie oznacza automatycznie ataku na Rumunię lub Bułgarię. Artykuł 5 NATO nie uruchamia się automatycznie – wymaga ustalenia, czy doszło do zbrojnej napaści objętej traktatem, oraz decyzji sojuszników. NATO może jednak reagować poprzez konsultacje, zwiększenie obecności wojskowej i działania na rzecz bezpieczeństwa żeglugi.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2026 20:58
Źródło: Brytyjskie MSZ/ Oficjalne dane o handlu Turcji z Rosją/ Konwencja z Montreux (1936)