Szukaj
Konto

Paweł Jędrzejewski: Nie zgadzam się z Tomaszem Terlikowskim ws. kary śmierci

Szubienica
Źródło: Pixabay | Autor: Dennis Funch | Szubienica - zdjęcie ilustracyjne
W ostatnich tygodniach Tomasz Terlikowski powrócił w swoich wypowiedziach do tematu kary śmierci. Jest jej przeciwnikiem. Pisze: "Kara śmierci nie przywraca życia ofierze, nie oddaje bliskim jej życia, niczego w istocie nie naprawia, a rodzi nowe zło, jakim jest kolejna śmierć."
Co musisz wiedzieć:
  • Autor polemizuje z Tomaszem Terlikowskim, przekonując, że kara śmierci za świadome morderstwo może być moralnie uzasadniona.
  • Publicysta przywołuje fragmenty Biblii, które jego zdaniem stoją w sprzeczności z obecnym stanowiskiem Kościoła katolickiego.
  • Autor stawia pytanie, czy całkowite odrzucenie kary śmierci oznacza ochronę godności nawet największych ludobójców.

Świat bez morderców jest lepszy

Nie zgadzam się. Kara śmierci nie "rodzi zła". Kara śmierci - pod absolutnym warunkiem, że jest stosowana wyłącznie wobec morderców, którzy mordowali świadomie, oraz w przypadkach ich bezdyskusyjnej winy - może przyczyniać się do dobra. Dobrem jest bowiem eliminowanie morderców. Świat bez nich jest lepszy. Żeby nie być gołosłownym podaję przykład: Anders Breivik. Nikt nie ma wątpliwości, że z pełną świadomością zamordował 77 niewinnych ludzi. Barbarzyński sąd norweski skazał go na - pogardliwe wobec jego ofiar - 21 lat więzienia.

Zamordowanie jest największą krzywdą, jaką można wyrządzić człowiekowi. Zarazem jest jedyną całkowicie nienaprawialną, nie dającą się załagodzić, pomniejszyć, zrekompensować, ani uzyskać za nią przebaczenia od skrzywdzonego, bo on przecież nie żyje.

Morderstwo jest złem - największym złem. Zabicie mordercy jest więc dobrem, bo eliminuje tego, kto popełnił największe zło. Ponadto jest sprawiedliwością.

Terlikowski przywołuje autorytet Kościoła. Odpowiem słowami Biblii

Słuszność stosowania kary śmierci da się uzasadnić argumentami niereligijnymi, jednak gdy Terlikowski przywołuje autorytet Kościoła Katolickiego, odwołam się do Najwyższego Autorytetu, czyli sięgnę po słowa Boga, zapisane w Biblii. Wolałbym argumentować bez nawiązania do religii, ale akurat wobec stanowiska Terlikowskiego jest to konieczne.

Tomasz Terlikowski powołuje się na sprzeciw Kościoła wobec tej kary, pisząc: "Stanowisko Kościoła jest więc w tej sprawie jasne i nie ma żadnych powodów, by wierzący katolicy głosili odmienne poglądy".

Czyżby? A nie jest powodem dla wierzących katolików fakt, że Bóg ma całkiem odmienny pogląd na karę śmierci niż ostatnio zaczął głosić Kościół? Co jest ważniejsze dla chrześcijanina? To co mówi Kościół, czy to co - według Biblii - mówi Bóg?

Kościół istnieje, chrześcijaństwo istnieje, tylko dlatego, że powołują się na zapisane w Biblii (Stary i Nowy Testament) słowa Boga. To jest przecież Konstytucja chrześcijaństwa. Dlatego Kościół nie może nie uwzględniać tych słów.

Bóg nakazuje stosowanie kary śmierci

Oto co mówi Bóg na temat kary śmierci (wszystkie cytaty według katolickiej Biblii Tysiąclecia):

"[Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga." (Rodz. 9:6)

Powyższe słowa Bóg - według Biblii - kieruje nie wyłącznie do Izraelitów, ale - co bardzo ważne! - do całej ludzkości. Ten nakaz ma obowiązywać wszystkich.

Kolejne stwierdzenia są skierowane do Ludu Izraela, od którego Bóg wymaga więcej, ale potwierdzają ogromną wagę, jaką Bóg przykłada do etycznego znaczenia kary śmierci za morderstwo: 

"Jeśli zaś ktoś posunąłby się do tego, że bliźniego zabiłby podstępnie, oderwiesz go nawet od mego ołtarza, aby ukarać śmiercią." (Wyjścia 21:14)

"Nie możecie przyjmować żadnego okupu za życie zabójcy, który winien jest śmierci. Musi zostać zabity." (Liczb 35:31)

Te słowa są jednoznaczne

Wprost i jasno powiedziane. Wyraźniej się nie da. Biblia stwierdza, że to mówi Bóg. Biblia jest ostateczną instancją. Słowa są stanowcze i precyzyjne. Nie ma tu żadnego miejsca na wykręcanie i zmienianie ich sensu.

Jednak od 2018 roku w Katechizmie KK znajduje się - szokujące w kontekście tych oświadczeń Boga - stwierdzenie: "Kościół w świetle Ewangelii naucza, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby, i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie". (2267).

Jeżeli to nie jest jaskrawym zaprzeczeniem słów Boga, ich totalnym zlekceważeniem, czyli odrzuceniem Biblii, to nic nim nie jest. Zwrot w stosunku do kary śmierci wynika zapewne z emocji, którą jest litość wobec mordercy. Jednak emocje nie powinny rządzić etyką, bo uniemożliwiają odróżnienie dobra od zła.

Czy Stary Testament jest nieaktualny?

A może Kościół odrzucił te księgi razem ze słowami Boga w nich zapisanymi? Może Ewangelia zastąpiła Pięcioksiąg Mojżeszowy?

Nie. Kościół zdecydowanie temu zaprzecza! Stwierdza przecież w Katechizmie "Stary Testament jest nieodłączną częścią Pisma Świętego. Jego księgi są natchnione przez Boga i zachowują trwałą wartość, ponieważ Stare Przymierze nigdy nie zostało odwołane" (KKK 121) oraz "Chrześcijanie czczą Stary Testament jako prawdziwe słowo Boże. Kościół zawsze z mocą przeciwstawiał się idei odrzucenia Starego Testamentu pod pretekstem, że Nowy Testament doprowadził do jego przedawnienia" (KKK 123).

Wniosek: Kościół ma w kwestii kary śmierci ogromny problem z własną etyką. Z rozumieniem Świętej Księgi i słów, które sam od początku istnienia uznawał za słowa Boga. Neguje ich moralny sens: że społeczeństwa, które pozostawiają wszystkich morderców przy życiu (tendencja dominująca współcześnie), uważają morderstwo za czyn mniejszej wagi niż te społeczeństwa, które pozbawiają mordercę życia. Czyli obniżają wartość ludzkiego życia. A nawet jeszcze gorzej: de facto cenią życie mordercy wyżej niż życie jego ofiary. Ofiary przecież nie ochroniły. Sprawcę chronią.

Nawet ludobójcy mają "nienaruszalną godność"?

Kościół odrzuca karę śmierci całkowicie - nawet wtedy, gdy nie ma żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości o winie mordercy, gdy śmierć zadana jest ze szczególnym okrucieństwem, gdy mamy do czynienia ze świadomym i zaplanowanym ludobójstwem.
Skoro kara śmierci nie dotyczy nikogo, to znaczy, że nie zasłużyliby na nią nawet najwięksi - niemieccy, nazistowscy i sowieccy, komunistyczni - ludobójcy. Dziś Kościół chroniłby ich "nienaruszalną godność". "Godność" morderców z Auschwitz i Katynia. Czy przeciwnicy kary śmierci, wśrod nich Tomasz Terlikowski, mają tego świadomość?

Czy Tomasz Terlikowski udaje, że tego wszystkiego nie dostrzega, że o tym nie wie, albo zapomniał, a może nawet, że to wszystko nie istnieje?

Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.10.2026 21:26
Źródło: tysol.pl