Szukaj
Konto

„Łupaszka”, „Olech”, „Ponury”, „Kotwicz”, „Niemen”. Poczobut nie pozwala zapomnieć

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka". Zdjęcie MBP
Źródło: Wikipedia | Autor: Nieznany | Licencja: domena publiczna | Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"
Andrzej Poczobut, odbierając Order Orła Białego, przypomniał nazwiska legendarnych dowódców polskiego podziemia niepodległościowego. „Łupaszka”, „Olech”, „Ponury”, „Kotwicz” i „Niemen” to bohaterowie walki z niemieckim i sowieckim okupantem, których losy do dziś budzą emocje i pozostają symbolem oporu przeciw totalitaryzmom.
Co musisz wiedzieć:
  • Andrzej Poczobut podczas odbioru Orderu Orła Białego przypomniał nazwiska dowódców polskiego podziemia niepodległościowego walczących z Niemcami i Sowietami
  • Wśród wymienionych bohaterów znaleźli się m.in. „Łupaszka”, „Ponury”, „Kotwicz”, „Olech” i „Niemen”
  • Artykuł przypomina ich działalność w Armii Krajowej oraz losy po zakończeniu II wojny światowej, w tym walkę z komunistycznym aparatem represji

 

Mjr. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, ppor. Anatol Radziwonik „Olech”, ppłk. Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”, mjr. Jan Piwnik „Ponury” i ppor. Mieczysław Niedziński „Niemen”. Tych polskich bohaterów, o których dobre imię walczył, wymienił Andrzej Poczobut, odbierając z rąk prezydenta Karola Nawrockiego Order Orła Białego.

 

„Łupaszka”

Do dziś niszczony przez (post)komunę major Zygmunt Szendzielarz urodził się w 1910 r. w Stryju (potem rodzina przeniosła się do Wilna). Wojaczki uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, a później w Szkole Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, po ukończeniu której trafił do 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Po przegranej wojnie obronnej, w której brał udział, a następnie nieudanej próbie przedostania się na Zachód, pozostał na Wileńszczyźnie. W 1943 r., przybierając pseudonim „Łupaszka”, objął dowództwo działającego tu oddziału partyzanckiego, który przekształcił się w 5. Wileńską Brygadę Armii Krajowej, najliczniejszą i najsilniejszą na tych terenach.

W czasie okupacji sowieckiej odtworzył 5., a następnie 6. Wileńską Brygadę AK. Walczył na terenach od Podlasia, przez Białostocczyznę, Warmię i Mazury do Pomorza. Szacuje się, że w latach 1945-1948 oddziały "Łupaszki" rozbiły ok. 60 posterunków MO, kilka placówek UBP i posterunków SOK, a także kilkanaście placówek Armii Czerwonej. Zabito ok. 200 funkcjonariuszy i oficerów NKWD, UBP, MO i Armii Czerwonej.

W czerwcu 1948 r. w ramach operacji X UB rozpracował i ostatecznie rozbił Wileński Okręg AK. "Łupaszkę" aresztowano 30 czerwca w Osielcu pod Zakopanem i natychmiast przewieziono do aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Po ciężkim śledztwie krzywoprzysiężny sąd skazał majora Szendzielarza na osiemnastokrotną karę śmierci. 8 lutego 1951 r. kula dosięgła "Łupaszkę" o godz. 20.15. Strzelał kat Mokotowa, Aleksander Drej.

 

„Olech”

Teraz ostatni komendant kresowy - podporucznik WP Anatol Radziwonik, ps. "Olech". Jego ojciec był polskim kolejarzem w Wołkowysku, matka pochodziła z prawosławnej rodziny. Po ukończeniu Państwowego Męskiego Seminarium Nauczycielskiego w Słonimiu pracował w szkole wiejskiej w Iszczołnianach koło Szczuczyna na Nowogródczyźnie.
Po likwidacji przez Sowietów ostatnich polskich komendantów kresowych – ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera" (3 grudnia 1944 r.) i kpt. Jana Borysewicza "Krysi" (21 stycznia 1945 r.) przejął dowodzenie nad liczącym ok. 800 ludzi wojskiem.

Był niezwykle skuteczny - przez ponad cztery lata nie dał się złapać, przeprowadzając szereg akcji przeciwko NKWD i czerwonym konfidentom w obronie polskich wsi. "Olech" poległ 12 maja 1949 r. nad rzeczką Niewisza, niedaleko wsi Raczkowszczyzna, podczas próby przebicia się przez kolejny pierścień sowieckiej obławy. Do dziś nie ma grobu, gdyż jego szczątków nie udało się odnaleźć.

 

„Ponury”

Teraz cichociemni – specjalnie przeszkoleni oficerowie do zadań specjalnych. Jednym z pierwszych, zrzuconym do kraju na początku listopada 1941 r., był – wówczas w stopniu porucznika - Jan Piwnik „Ponury”. „Działamy po cichu, stosujemy podstęp z przemocą, bez użycia broni” – powiedział przed atakiem na pińską katownię Gestapo - 18 stycznia 1943 r. I rzeczywiście, rozbicie więzienia w Pińsku powinno być uważane za jedną z najlepiej przygotowanych akcji polskiego podziemia, wzorcową. Żołnierze zrealizowali zadanie w 100 procentach, bez strat własnych, dodatkowo w miejscu naszpikowanym różnymi formacjami niemieckimi. Najpierw zdobyli więzienie, następnie odbili jeńców, równie skutecznie odskoczyli i w końcu przekroczyli granicę Generalnego Gubernatorstwa.

Potem, w Górach Świętokrzyskich Piwnik dokonał szeregu akcji dywersyjnych, w tym na niemieckie pociągi, likwidował konfidentów i szpicli, ubezpieczał zrzuty broni, ludzi i zaopatrzenia z Anglii. W gruncie rzeczy „Ponury” miał „szczęście” – poległ na polu walki od niemieckiej kuli (16 czerwca 1944 r. w Jewłaszach nad Niemnem), a nie w wyniku komunistycznych tortur. Trzy tygodnie później Nowogródczyznę zajęła Armia Czerwona.

 

„Kotwicz”

Pomysłodawcą wykorzystywania w celach dywersyjnych świetnie wyszkolonych skoczków spadochronowych – cichociemnych był podpułkownik Maciej Kalenkiewicz ps. "Kotwicz". To polski inżynier, żołnierz Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr Henryka Dobrzańskiego, „Hubala”, dowódca partyzancki w Okręgu Nowogródek Armii Krajowej, który sam jako cichociemny został zrzucony do Polski.

21 sierpnia 1944 r., pod Surkontami na Grodzieńszczyźnie, oddział AK Macieja Kalenkiewicza stoczył bitwę z batalionem NKWD. Było to pierwsze starcie Wojska Polskiego z sowietami od czasu ich agresji na Rzeczpospolitą we wrześniu 1939 r. Sowieci otoczyli wieś, ale niespodziewanie zostali ostrzelani przez Polaków w trakcie pokonywania podmokłych terenów otaczających Surkonty. Ostrzał zmusił ich do ucieczki, przegrupowania sił i oczekiwania na nadejście posiłków. Ppłk. "Kotwicz" pozostał we wsi z ciężko rannymi towarzyszami broni. Pozostali akowcy wycofali się na bezpieczne pozycje.
Jednak po kilku godzinach sowieci ponowili atak, tym razem wsparty nalotem bombowym. Szybko zdobyli wieś, którą następnie spalili i zabili pozostałych przy życiu Polaków. Prócz ppłk. Macieja Kalenkiewicza po polskiej stronie poległo 36 żołnierzy i kilkunastu cywilów. Po stronie sowieckiej zginęło prawdopodobnie kilkadziesiąt osób.

 

„Niemen”

W końcu ostatni, wymieniony przez Andrzeja Poczobuta, najmniej znany, a właściwie niemal zapomniany: podporucznik Mieczysław Niedziński, „Niemen”. Urodzony w 1917 r. w Druskienikach, we wrześniu 1939 r. brał udział w obronie Lwowa, żołnierz Armii Krajowej, dowódca partyzantki w Inspektoracie Grodzieńskim i Nowogródzkim, uczestnik powstania wileńskiego (operacja Ostra Brama), po którym uniknął rozbrojenia przez Sowietów. Stworzył organizację zbrojną Obwód nr 10, której został dowódcą.

Zginął w wyniku donosu, otoczony przez sowietów, wraz z kilkunastoma swoimi żołnierzami, 8 maja 1948 r. w miejscowości Kulbaki – dziś przedmieścia Grodna. Jeden z trzech ocalałych partyzantów tak opisał traiczne wydarzenia: „W ciepły piękny dzień majowy niebo było całkiem jasne, gdy pod Grodnem koło Kulbak otoczyli naszych krasne. Wszędzie pola, lasu nie ma, a żołnierzy ruskich wiele, wszystkim chłopcom serca drżały w naszym małym tym oddziele. Naszych garstka, ruskich mrowie, nacierają z każdej strony, gdzie nie spojrzysz, wszędzie pola, wszędzie pola i zagony. [...] I jak kosą ścięte zboże, na zagonach chłopcy padli, kulki z wroga broni strasznej, młode życie ichnie skradli. Zginął tam Niemen, Fala, zginął Śmiały i Morowy, zginął Społem i Kalina, i kilku innych dało głowy. Zginął Czortek i Żelazo, zginął także i Wesoły, bo sowieckie kule tamaj, tak latały niby pszczoły. Jeszcze żywcem trzech tam wzięto, trzech uciekło stamtąd zdrowo, wszystkich było tam piętnastu, gdy nacierał wróg bojowo”.

[Tadeusz Płużański jest polskim dziennikarzem, historykiem i publicystą, autorem książek z serii "Bestie"]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego to dzisiaj ważne" i niektóre śródtytuły od Redakcji]

 

Dlaczego to ważne dzisiaj

  • Postacie Żołnierzy Wyklętych od lat pozostają jednym z najważniejszych symboli polskiej pamięci historycznej i współczesnego patriotyzmu. Dla wielu Polaków „Łupaszka”, „Ponury” czy „Kotwicz” są symbolem walki o niepodległość także po zakończeniu II wojny światowej — w czasie, gdy Polska znalazła się pod dominacją Związku Sowieckiego. Ich losy wpływają dziś na sposób myślenia o suwerenności państwa, odpowiedzialności za narodową pamięć i gotowości do obrony własnej tożsamości.
  • Szczególne znaczenie ma również fakt, że nazwiska tych bohaterów przypomniał Andrzej Poczobut — polski dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, od lat prześladowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Jako więzień polityczny i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci walczących o prawa Polaków na Wschodzie, Poczobut dla wielu środowisk posiada silny autorytet moralny i symboliczny.
  • Wspomnienie Żołnierzy Wyklętych w takim kontekście pokazuje, że spór o historię nie dotyczy wyłącznie przeszłości. To także debata o współczesnej wolności, pamięci narodowej i miejscu Polski w Europie Środkowo-Wschodniej.
Komentarzy: 1
Data publikacji: 09.05.2026 12:53
Źródło: Tysol.pl