Gdzie powinni trafiać zdrajcy Polski?

Obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej otworzono w 1934 r. Publicysta Stanisław Cat-Mackiewicz tak scharakteryzował osobę związaną z Berezą – płk Wacława Kostka-Biernackiego: „W oddanym mu pod opiekę obozie koncentracyjnym z lubością wymyślał tortury, z prawdziwie degeneracką lubością nazywając je pieszczotliwymi nazwami: >>gimnastyką<<, >>regulaminem<<”.<, >>regulaminem<<”.
Mackiewicz nie był obiektywny
Problem w tym, że Mackiewicz nie był obiektywny – sam spędził w obozie trzy tygodnie i już ten fakt sprawiał, że za sanacją przepadać nie mógł. Ponadto, Kostek nigdy nie był komendantem obozu, jak często - całkowicie fałszywie - się go tytułuje. Jego „opieka” nad tym miejscem odosobnienia była jedynie tytularna - Bereza po prostu znajdowała się na terenie administrowanego przez niego województwa poleskiego. Nie był nawet inicjatorem umieszczenia w niej przeciwników politycznych, nie on napisał regulamin obozu. Leon Kozłowski, ówczesny premier, to pomysłodawca Berezy. Józef Piłsudski poparł inicjatywę. Wedle zapisu Wacława Jędrzejewicza, Marszałek miał powiedzieć: „Ja nic nie mam przeciw tej waszej czerezwyczajce, ja się na tę waszą czerezwyczajkę na rok zgodziłem”.
Jednak Cat-Mackiewicz wpisał się (wydaje się, że nieświadomie) w coś znacznie poważniejszego: w załganą propagandę komunistyczną. To ona uczyniła z Kostka-Biernackiego oprawcę obozu w Berezie Kartuskiej. Ten mit funkcjonuje do dziś, podobnie jak Bereza „wzorowana na hitlerowskich obozach koncentracyjnych”.
W Berezie z kilkuset komunistów umarło zaledwie kilku, w sowieckich łagrach z kilku tysięcy polskich komunistów przeżyło kilkudziesięciu – mówił mi przed laty historyk prof. Paweł Wieczorkiewicz. – Każde państwo ma podobne więzienia, Francja – Diabelską Wyspę, Anglia – Dartmoor. Żadnego ludobójstwa w Berezie nie było, była – często twarda - resocjalizacja.
Zamknięci w Berezie twierdzili, że wizyty Kostka powodowały zaostrzenie rygoru obozowego. Inspekcje wojewody to akurat prawda, ale w rzeczywistości w ich trakcie ograniczał się do sprawdzania, czy przestrzegany jest regulamin, czy panuje porządek w celach, kuchniach i sanitariatach. Kilka razy faktycznie opiniował wnioski o skierowanie do obozu, ale decydować nie mógł, gdyż Bereza Kartuska podlegała bezpośrednio ministrowi spraw wewnętrznych.
Kto trafiał do Berezy Kartuskiej?
Na koniec – co najistotniejsze - kto trafiał przed wojną do Berezy Kartuskiej? Zdrajcy Polski, przede wszystkim komuniści, Ukraińcy i przedstawiciele innych mniejszości narodowych. Jeśli chodzi o tych pierwszych – to bandyci typu Bolesław Bierut, Jakub Berman, Hilary Minc, Stanisław Radkiewicz, czy Władysław Gomułka. Siedzieli za komunizm, czyli antypolską, zbrodniczą ideologię, której celem była likwidacja II Rzeczypospolitej, oraz za wcielanie tej ideologii w życie – czyli zbrodnie i akty terroru. Ale często też za przestępstwa pospolite: gwałty, rozboje i kradzieże. Bo Polską lubelską, czyli moskiewską, rządziła bandycka recydywa. Niestety owi czerwoni towarzysze siedzieli zbyt krótko, a ostatecznie uwolnił ich wybuch wojny. Po 1944 roku tworzyli – z nadania i dzięki wsparciu Kremla - „polską elitę” przywódczą.
A jak jest dzisiaj? Kto rządzi Polską i czy ci, którzy niszczą naszą Ojczyznę, często w obcym interesie, powinni za to odpowiedzieć. Trafić do współczesnej Berezy Kartuskiej? Te pytania wracają w kontekście rzeczy bez precedensu w historii Polski po 1989 roku - siłowego przejmowania Trybunału Konstytucyjnego.
Komentarze
Zdegradować Rokossowskiego

Bitwa Warszawska - najważniejsza bitwa Europy XX wieku

90 lat temu zmarł Józef Piłsudski – ojciec polskiej niepodległości

Tadeusz Płużański: Piłsudczyk na celowniku UB



