Szukaj
Konto

Andrzej Domański - rekordzista długu przyjechał do zadłużonego Krakowa

Andrzej Domański wciągany przez dziurę budżetową
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT. Ilustracja wygenerowana przez AI | Licencja: ChatGPT | Andrzej Domański wciągany przez dziurę budżetową
Gdy do miasta, które samo bije rekordy zadłużenia, przyjeżdża minister bijący rekordy zadłużania państwa, nie jest to wizyta kontrolna. To raczej zjazd ludzi, którzy mówią tym samym językiem: długiem. Mieszkańcy Krakowa mogli to zobaczyć na własne oczy. W niedzielę rozstrzyga się nie tylko to, kto będzie rządził miastem, ale też komu powierzyć kasę, która i tak jest już mocno nadszarpnięta.
Co musisz wiedzieć:
  • Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański włączył się w kampanię Moniki Piątkowskiej przed II turą wyborów prezydenta Krakowa. Politycy wspólnie rozdawali ulotki wyborcze na Rondzie Grzegórzeckim.

  • Samuel Pereira zestawia wizytę ministra z rosnącym zadłużeniem państwa oraz trudną sytuacją finansową Krakowa. W felietonie krytycznie ocenia zarówno politykę fiskalną rządu, jak i poparcie Domańskiego dla kandydatki KO.

  • Rosną również koszty obsługi długu państwa. Autor wskazuje, że z 61,7 mld zł wzrosły one do 72,8 mld zł, tegoroczny limit sięga 90 mld zł, a projekt na 2027 r. przewiduje już 107 mld zł.

 

Andrzej Domański - rekordzista zadłużenia

Andrzej Domański stanął na podium największych przyrostów długu Skarbu Państwa od początku III RP. 283 mld zł w 2024 r., 323 mld zł w roku następnym, prognoza ministerstwa na ten rok to kolejne 320–350 mld zł. Dwa, a z prognozą trzy największe roczne skoki. Koszt obsługi tego długu też nie stoi w miejscu. Gdy Donald Tusk w kampanii mówił o „kosmosie”, obsługa wynosiła 61,7 mld zł. Potem było 65,8 mld, 72,8 mld, limit na ten rok sięga 90 mld, a projekt na 2027 r. zakłada już 107 mld zł. Kosmos okazał się punktem startowym.

W kampanii brzmiało to inaczej. Tusk ostrzegał przed rekordowym zadłużeniem, wysokim oprocentowaniem papierów i rachunkiem, który zapłacą wszyscy. Domański mówił o przejęciu władzy i zmianie kursu. Po wyborach te słowa zostały w archiwum, a liczby poszły w drugą stronę. Obietnica okazała się zapowiedzią: to, przed czym straszyli, sami zrealizowali w większej skali. Pytanie, które wraca teraz do Krakowa, jest proste. Czy Polacy dadzą się oszukać drugi raz, tym razem w skali miasta, czy jednak wyciągnęli wnioski?

 

Zadłużony Kraków

Rządzony przez tę samą ekipę Kraków do tej ligi pasuje. W planie na 2026 r. relacja długu do dochodów ma wynieść 81,4 proc. przy 8,9 mld zł zadłużenia. Średnia miast wojewódzkich to 43,8 proc. Nawet Monika Piątkowska mówi wprost, że miasto jest najbardziej zadłużone w Polsce, że obsługa długu jest wysoka i że płynność może być zagrożona. Ma trzyletni plan: zatrzymać przyrost, skonsolidować kredyty, rolować zobowiązania. Brzmi rozsądnie. Tyle że wiarygodność, od której – jak sam Tusk kiedyś tłumaczył – zależy cena długu, trudno odbudować tym samym składem, który dług tak szybko powiększał.

Nawet z własnej koalicji padły uwagi, że minister finansów w czasie prac nad budżetem, który Rada Fiskalna oceniła krytycznie, rozdaje ulotki w Krakowie. Na rozmowę o finansach państwa czasu brakowało, na wsparcie kandydatki – nie. Swój do swojej po swoje. Obywatele w niedzielę zdecydują, czy ten układ im odpowiada.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.10.2026 22:01
Źródło: Tysol.pl