Zbigniew "Zebe" Kula: Gdy słabość przestaje być tajemnicą
07.09.2016 13:13

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Właśnie co sprawdza się stara prawda, że siłę formacji politycznych można ocenić tylko wtedy, gdy znajdują się one w opozycji do rządzących. Na tle rządzącego obecnie PIS-u Platforma Obywatelska wypada kompromitująco słabo. Dotyczy to zresztą także drugiej partii z tej samej neoliberalnej stajni, której – umówmy się – przewodzi Ryszard Petru.
Wydawało się jeszcze do niedawna, że PIS popełni ten sam błąd co przed ośmioma laty, gdy w sytuacji kruchej koalicji dokonano zbyt szybko zmian, nie do przyjęcia nawet przez koalicjanta. Skończyło się utratą władzy, co w tamtych okolicznościach było do przewidzenia.
Dziś jednak sytuacja wygląda zgoła inaczej. Uderzający jest rozmach i skala pomysłów zaprezentowanych przez partię Kaczyńskiego po niespełna roku rządzenia.
Ambitne plany zapewne nie zostaną zrealizowane w stu procentach, ale wydaje się, że obrana strategia jest wyjątkowa w samym zamyśle i do tego stopnia innowacyjna, że opozycja weszła w miesiąc wrzesień kompletnie rozbita tak pod względem merytorycznego przygotowania, jak i narracji medialnej kompromitującej jej liderów.
Dziś już nawet przychylne wzmiankowanej opozycji media nie są w stanie zaprzeczyć rosnącej roli Polski w Europie, co przekłada się na podejście do Polski czołowych europejskich polityków. Angela Merkel jest tu najlepszym przykładem. Wczorajszy panel w Krynicy z udziałem Kaczyńskiego i Orbana dał wyraźny sygnał Europie w temacie naszego głosu i stanowiska w praktycznie wszystkich kwestiach wstrząsających obecnie Starym Kontynentem. To głos nieodosobniony i już dziś nie do zbagatelizowania.
Zabiegi opozycji czynione w Brukseli, a związane z dyscyplinowaniem Polski z pozycji siły, tracą więc relatywnie na znaczeniu. Europa komisarzy przechodzi kryzys tak personalny jak i instytucjonalny.
W tym sztucznym i tendencyjnym konflikcie nieinstytucjonalnym wbrew pozorom, Polska zyskała sojuszników. Tak więc jakiekolwiek sankcje w stosunku do naszego kraju stają się irracjonalne, by nie napisać, że śmieszne, nie mówiąc już o ich zastosowaniu.
Jednakże słabość opozycji bardziej demaskują jej poczynania w samej Polsce.
Stworzony na okoliczność destrukcji państwa KOD właśnie co się "zwija", by użyć kolokwializmu. Konflikt z Trybunałem Konstytucyjnym znalazł swoje apogeum na niedawnym "kongresie", gdzie nie zachowano już nawet pozorów apolityczności. Wśród frazesów i odmienianych we wszystkich przypadkach słowach demokracja, praworządność, niezawisłość, konstytucja nie obyło się jednak bez słów charakteryzujących całe przybyłe na ten zlot towarzystwo.
Wszyscy zapamiętamy słowa sędziny NSA Ireny Kamińskiej (…) "całe życie broniłam sędziów. Uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi i myślę, proszę państwa, że damy radę" (…).
To ta kasta miedzy innym wyrywa kartki z polskiej Konstytucji czyniąc z niej twór ułomny, targany interpretacjami i prywatą.
Cóż więc ta parlamentarna opozycja ma do zaproponowania Polsce ?
Propozycja jest prosta. Ma być wszystko tak jak było. Żadnych zmian, a "doskonalenie" państwa, które niebezpiecznie przechyla się w kierunku oligarchiczno- partyjnym, ma być kontynuowane.
Brak pomysłów na gospodarkę, słabość kadr, walka o władzę - to dziś charakteryzuje dwie największe partie opozycyjne. W zamian zaś obserwujemy wzrost poziomu agresji słownej. Dziś już same frazesy nie poparte konkretami, propozycjami ustaw, które mogłyby się w Parlamencie obronić nie są dla społeczeństwa jakąkolwiek atrakcją. Po prostu większość nie ma ochoty na żarty.
Dziś jednak sytuacja wygląda zgoła inaczej. Uderzający jest rozmach i skala pomysłów zaprezentowanych przez partię Kaczyńskiego po niespełna roku rządzenia.
Ambitne plany zapewne nie zostaną zrealizowane w stu procentach, ale wydaje się, że obrana strategia jest wyjątkowa w samym zamyśle i do tego stopnia innowacyjna, że opozycja weszła w miesiąc wrzesień kompletnie rozbita tak pod względem merytorycznego przygotowania, jak i narracji medialnej kompromitującej jej liderów.
Dziś już nawet przychylne wzmiankowanej opozycji media nie są w stanie zaprzeczyć rosnącej roli Polski w Europie, co przekłada się na podejście do Polski czołowych europejskich polityków. Angela Merkel jest tu najlepszym przykładem. Wczorajszy panel w Krynicy z udziałem Kaczyńskiego i Orbana dał wyraźny sygnał Europie w temacie naszego głosu i stanowiska w praktycznie wszystkich kwestiach wstrząsających obecnie Starym Kontynentem. To głos nieodosobniony i już dziś nie do zbagatelizowania.
Zabiegi opozycji czynione w Brukseli, a związane z dyscyplinowaniem Polski z pozycji siły, tracą więc relatywnie na znaczeniu. Europa komisarzy przechodzi kryzys tak personalny jak i instytucjonalny.
W tym sztucznym i tendencyjnym konflikcie nieinstytucjonalnym wbrew pozorom, Polska zyskała sojuszników. Tak więc jakiekolwiek sankcje w stosunku do naszego kraju stają się irracjonalne, by nie napisać, że śmieszne, nie mówiąc już o ich zastosowaniu.
Jednakże słabość opozycji bardziej demaskują jej poczynania w samej Polsce.
Stworzony na okoliczność destrukcji państwa KOD właśnie co się "zwija", by użyć kolokwializmu. Konflikt z Trybunałem Konstytucyjnym znalazł swoje apogeum na niedawnym "kongresie", gdzie nie zachowano już nawet pozorów apolityczności. Wśród frazesów i odmienianych we wszystkich przypadkach słowach demokracja, praworządność, niezawisłość, konstytucja nie obyło się jednak bez słów charakteryzujących całe przybyłe na ten zlot towarzystwo.
Wszyscy zapamiętamy słowa sędziny NSA Ireny Kamińskiej (…) "całe życie broniłam sędziów. Uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi i myślę, proszę państwa, że damy radę" (…).
To ta kasta miedzy innym wyrywa kartki z polskiej Konstytucji czyniąc z niej twór ułomny, targany interpretacjami i prywatą.
Cóż więc ta parlamentarna opozycja ma do zaproponowania Polsce ?
Propozycja jest prosta. Ma być wszystko tak jak było. Żadnych zmian, a "doskonalenie" państwa, które niebezpiecznie przechyla się w kierunku oligarchiczno- partyjnym, ma być kontynuowane.
Brak pomysłów na gospodarkę, słabość kadr, walka o władzę - to dziś charakteryzuje dwie największe partie opozycyjne. W zamian zaś obserwujemy wzrost poziomu agresji słownej. Dziś już same frazesy nie poparte konkretami, propozycjami ustaw, które mogłyby się w Parlamencie obronić nie są dla społeczeństwa jakąkolwiek atrakcją. Po prostu większość nie ma ochoty na żarty.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.09.2016 13:13