Zbigniew Kuźmiuk: Wielka Brytania gra va banque - głosowanie w sprawie Brexitu dopiero 12 marca
25.02.2019 09:12

Komentarzy: 0
Udostępnij:
W mediach pojawiły się informacje, że rząd premier May chce, aby kolejne głosowanie w sprawie umowy brexitowej odbyło się w Izbie gmin dopiero 12 marca, czyli zaledwie na 2 tygodnie przed wyjściem W. Brytanii z Unii Europejskiej.
Aż takie odsunięcie głosowania terminu głosowania przez rząd może sugerować, że Brytyjczycy już zdecydowali, że wychodzą z UE bez żadnego porozumienia (tzw. twardy Brexit) albo, że ciągle rozważają czy nie poprosić 27 krajów członkowskich o zgodę na przesunięcie terminu wyjścia przynajmniej o kilka miesięcy.
Niezależnie jednak od tego, jaki ostatecznie wariant wybiorą, widać, że grają va banque i sprawdzają odporność establishmentu brukselskiego i przywódców głównych krajów członkowskich na stres.
Sygnał, że brukselskim elitom puszczają nerwy, dał sam przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker, który kilka dni temu przemawiając w Stuttgarcie, stwierdził, "że jeżeli W. Brytania poprosi o opóźnienie swojego wyjścia z Unii Europejskiej, to żaden z krajów Wspólnoty nie stanie temu na przeszkodzie".
To było zaskakujące stwierdzenie szczególnie w sytuacji, kiedy kilka dni wcześniej Izba Gmin odrzuciła i to wyraźną większością głosów (258 głosów- za, 303 głosów- przeciw) projekt uchwały w sprawie poparcia dla rządowego stanowiska w sprawie Brexitu.
Im bardziej niejasne jest stanowisko rządu W. Brytanii w sprawie wyjścia tego kraju UE i w związku z tym coraz bardziej bliski jest tzw. twardy Brexit, tym bardziej skłonne do kompromisu są instytucje unijne (Komisja i Rada), choć wcześniej wydawały się być w tej sprawie nieprzejednane.
Przypomnijmy, że wyjście W. Brytanii z UE nastąpi w nocy 29 marca na 30 marca i w obecnym stanie rzeczy byłoby to wyjście bez żadnej umowy w sposób nieuporządkowany, nazywany w publicystyce "twardym" Brexitem.
Należy także przypomnieć, że premier May nie ma raczej szans na uzyskanie zgody 27 krajów członkowskich na ponowne otwarcie negocjacji przygotowanej liczącej blisko 600 stron umowy o wyjściu W. Brytanii UE (nie ma zresztą na to czasu), ale może zaproponować zmiany w kilkustronicowej tzw. deklaracji politycznej, która jej towarzyszy.
Być może na przykład zmiany zapisów dotyczące tzw. irlandzkiego backstopu, (czyli zobowiązania UE, że w przyszłości Irlandia Północna nie zostanie odcięta od Republiki Irlandii granicą celną), a także zobowiązanie się przez UE-27 do szybkiego zawarcia porozumień handlowych z W. Brytanią nie później niż do końca tzw. okresu przejściowego tj. do końca 2020 roku, mogłyby spowodować, zmianę oceny wynegocjowanego porozumienia przez przynajmniej część posłów w Izbie Gmin.
Jeżeli jednak premier May takiej oferty nie przedstawi, to wydaje się, że tzw. twardy Brexit jest coraz bardziej prawdopodobny, bo trudno sobie wyobrazić, żeby szefowa brytyjskiego rządu zdecydowała wycofać wniosek o wyjście tego kraju z UE (dziwnym zbiegiem okoliczności niezawisły TSUE wydał niedawno rozstrzygnięcie, że takie wycofanie wniosku jest możliwe).
Przypomnijmy także, że W. Brytania zgodziła się do tej pory między innymi na zagwarantowanie wszystkich praw obywatelom krajów UE-27 mieszkającym na jej terytorium (w tym Polakom), jakie mieli, kiedy była ona członkiem Unii Europejskiej.
Zgodziła się także zapłacić składkę nie tylko do 2020 roku, ale także przypadającą na nią część zobowiązań wynikających ze stosowania zasady n+3 w wykorzystywaniu środków z Funduszu Spójności, co oznacza, że mimo opuszczenia UE, będzie musiała zapłacić szacunkowo około 60 mld euro.
Nie zgodziła się jednak, aby Irlandia Północna została w unii celnej przez określony w porozumieniu czas (chodzi o to, że takie rozwiązanie nie stwarzałoby konieczności natychmiastowego stworzenia granicy pomiędzy Republiką Irlandii i Irlandią Północną), podczas gdy pozostała część Zjednoczonego Królestwa będzie już poza UE.
Właśnie, dlatego przyjęto tzw. rozwiązanie awaryjne, a więc pozostawanie Zjednoczonego Królestwa w unii celnej po okresie przejściowym (po 2020 roku albo, jeżeli zostanie on przedłużony po 2021) i to to właśnie był jeden z powodów odrzucenia umowy w Izbie Gmin.
A to przecież oznacza, że pod względem przepływów handlowych W. Brytania pozostawałaby w UE i nie mogła w pełni samodzielnie prowadzić polityki handlowej, czyli zawierać umów handlowych z krajami trzecimi.
Okazuje się jednak, że im bliżej tzw. twardego Brexitu, tym bardziej skłonne do ustępstw są instytucje unijne, a nie W. Brytania, a propozycja szefa KE Junckera o możliwości przedłużenia okresu wyjścia tego kraju UE i przeniesienie głosowania w Izbie Gmin na 12 marca, są tego najlepszym dowodem.
Zbigniew Kuźmiuk
Niezależnie jednak od tego, jaki ostatecznie wariant wybiorą, widać, że grają va banque i sprawdzają odporność establishmentu brukselskiego i przywódców głównych krajów członkowskich na stres.
Sygnał, że brukselskim elitom puszczają nerwy, dał sam przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker, który kilka dni temu przemawiając w Stuttgarcie, stwierdził, "że jeżeli W. Brytania poprosi o opóźnienie swojego wyjścia z Unii Europejskiej, to żaden z krajów Wspólnoty nie stanie temu na przeszkodzie".
To było zaskakujące stwierdzenie szczególnie w sytuacji, kiedy kilka dni wcześniej Izba Gmin odrzuciła i to wyraźną większością głosów (258 głosów- za, 303 głosów- przeciw) projekt uchwały w sprawie poparcia dla rządowego stanowiska w sprawie Brexitu.
Im bardziej niejasne jest stanowisko rządu W. Brytanii w sprawie wyjścia tego kraju UE i w związku z tym coraz bardziej bliski jest tzw. twardy Brexit, tym bardziej skłonne do kompromisu są instytucje unijne (Komisja i Rada), choć wcześniej wydawały się być w tej sprawie nieprzejednane.
Przypomnijmy, że wyjście W. Brytanii z UE nastąpi w nocy 29 marca na 30 marca i w obecnym stanie rzeczy byłoby to wyjście bez żadnej umowy w sposób nieuporządkowany, nazywany w publicystyce "twardym" Brexitem.
Należy także przypomnieć, że premier May nie ma raczej szans na uzyskanie zgody 27 krajów członkowskich na ponowne otwarcie negocjacji przygotowanej liczącej blisko 600 stron umowy o wyjściu W. Brytanii UE (nie ma zresztą na to czasu), ale może zaproponować zmiany w kilkustronicowej tzw. deklaracji politycznej, która jej towarzyszy.
Być może na przykład zmiany zapisów dotyczące tzw. irlandzkiego backstopu, (czyli zobowiązania UE, że w przyszłości Irlandia Północna nie zostanie odcięta od Republiki Irlandii granicą celną), a także zobowiązanie się przez UE-27 do szybkiego zawarcia porozumień handlowych z W. Brytanią nie później niż do końca tzw. okresu przejściowego tj. do końca 2020 roku, mogłyby spowodować, zmianę oceny wynegocjowanego porozumienia przez przynajmniej część posłów w Izbie Gmin.
Jeżeli jednak premier May takiej oferty nie przedstawi, to wydaje się, że tzw. twardy Brexit jest coraz bardziej prawdopodobny, bo trudno sobie wyobrazić, żeby szefowa brytyjskiego rządu zdecydowała wycofać wniosek o wyjście tego kraju z UE (dziwnym zbiegiem okoliczności niezawisły TSUE wydał niedawno rozstrzygnięcie, że takie wycofanie wniosku jest możliwe).
Przypomnijmy także, że W. Brytania zgodziła się do tej pory między innymi na zagwarantowanie wszystkich praw obywatelom krajów UE-27 mieszkającym na jej terytorium (w tym Polakom), jakie mieli, kiedy była ona członkiem Unii Europejskiej.
Zgodziła się także zapłacić składkę nie tylko do 2020 roku, ale także przypadającą na nią część zobowiązań wynikających ze stosowania zasady n+3 w wykorzystywaniu środków z Funduszu Spójności, co oznacza, że mimo opuszczenia UE, będzie musiała zapłacić szacunkowo około 60 mld euro.
Nie zgodziła się jednak, aby Irlandia Północna została w unii celnej przez określony w porozumieniu czas (chodzi o to, że takie rozwiązanie nie stwarzałoby konieczności natychmiastowego stworzenia granicy pomiędzy Republiką Irlandii i Irlandią Północną), podczas gdy pozostała część Zjednoczonego Królestwa będzie już poza UE.
Właśnie, dlatego przyjęto tzw. rozwiązanie awaryjne, a więc pozostawanie Zjednoczonego Królestwa w unii celnej po okresie przejściowym (po 2020 roku albo, jeżeli zostanie on przedłużony po 2021) i to to właśnie był jeden z powodów odrzucenia umowy w Izbie Gmin.
A to przecież oznacza, że pod względem przepływów handlowych W. Brytania pozostawałaby w UE i nie mogła w pełni samodzielnie prowadzić polityki handlowej, czyli zawierać umów handlowych z krajami trzecimi.
Okazuje się jednak, że im bliżej tzw. twardego Brexitu, tym bardziej skłonne do ustępstw są instytucje unijne, a nie W. Brytania, a propozycja szefa KE Junckera o możliwości przedłużenia okresu wyjścia tego kraju UE i przeniesienie głosowania w Izbie Gmin na 12 marca, są tego najlepszym dowodem.
Zbigniew Kuźmiuk

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.02.2019 09:12
Urzędnik Trumpa: Brytyjskie ofiary wolności słowa powinny ubiegać się o azyl w USA
08.02.2026 16:52
Szokujące praktyki w Wielkiej Brytanii: „Obchodzili islamskie święto Eid, gwałcąc młode białe dziewczyny”
08.02.2026 15:38
Skazany za terroryzm islamista startuje w wyborach w Wielkiej Brytanii
31.01.2026 11:36

Komentarzy: 0
Jak poinformował portal hungarianconservative.com, Wielka Brytania po raz kolejny przekroczyła granice tego, co uważa się za demokrację funkcjonalną. W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia medialne twierdzące, że Shahid Butt, skazany terrorysta uwięziony za udział w zbrojnym spisku islamistycznym, ubiega się obecnie o wybór do Rady Miasta Birmingham.
Czytaj więcej
Zwróciła się do transseksualisty per pan. Pielęgniarka zawieszona po incydencie w szpitalu
22.01.2026 22:04

Komentarzy: 0
Na Wyspach swój koniec znajduje właśnie absurdalna historia! Pielęgniarka, która została zaatakowana przez pedofila transseksualistę, ma szansę wywalczyć dla siebie sprawiedliwość. Kobieta padła ofiarą przestępcy za to, że zwróciła się do niego… per pan.
Czytaj więcej
Ogromny wzrost sprzedaży Biblii w Wielkiej Brytanii
13.01.2026 19:00

Komentarzy: 0
Choć na Wyspach Brytyjskich liczba osób uczestniczących w niedzielnej Mszy św. wciąż nie powróciła do tych sprzed pandemii, gwałtownie wzrosła tam sprzedaż Biblii. Rośnie też odsetek osób zadających sobie pytania o wiarę i doświadczających „głębokiego zachwytu lub zadziwienia wszechświatem” – prym wiodą wśród nich ludzie młodzi, w wieku 18-34 lat.
Czytaj więcej

