Szukaj
Konto

Ryszard Czarnecki: Komornik Balzaka, gęś Brahmsa i ślub Stalina i Hitlera

18.04.2020 16:20
Ryszard Czarnecki: Komornik Balzaka, gęś Brahmsa i ślub Stalina i Hitlera
Źródło: Flickr/eurane_plus
Komentarzy: 0
Francuski mistrz pióra był człowiekiem rozrzutnym, stąd spotykały go i takie przygody: „Chcę mówić z panem Balzakiem!” – woła komornik dobijając się do zamkniętego mieszkania. Przez drzwi słyszy głos służącego: „Pana Balzaca nie ma w domu”. Na co komornik: „To niemożliwe, przecież widziałem go z ulicy w oknie!”. Na co służący: „Ale on Pana także widział”.

Nasza rodaczka Ewelina Hańska (primo voto), de domo Rzewuska, secundo voto Balzac była gwiazdą Paryża XIX wieku: płynnie władała siedmioma językami, grała na fortepianie i genialnie tańczyła. Wydano ją za mąż, gdy miała 19 lat, za 41-letniego bogacza Wacława Hańskiego, ale serce jej i tak skradł francuski pisarz Honore de Balzac. Ale ja nie o niej, ja o nim właśnie. Francuski mistrz pióra był człowiekiem rozrzutnym, stąd spotykały go i takie przygody: "Chcę mówić z panem Balzakiem!" - woła komornik dobijając się do zamkniętego mieszkania. Przez drzwi słyszy głos służącego: "Pana Balzaca nie ma w domu". Na co komornik: "To niemożliwe, przecież widziałem go z ulicy w oknie!". Na co służący: "Ale on Pana także widział".

Uwielbiam Szopena, bo jest w nim ta polska rzewność, nadwiślański romantyzm, a i momentami sarmacka swada, ale odczuwam głęboką solidarność z niemieckim kompozytorem Johannesem Brahmsem: on onegdaj, ja obecnie, obaj będziemy na Sądzie Ostatecznym zaliczeni do smakoszy, żeby nie powiedzieć: żarłoków. Stad nie dziwi następująca anegdota o tymże Brahmsie, którego na ulicy zaczepia przyjaciel: "Dokąd Ci tak śpieszno?". Słyszy odpowiedź muzyka: "Do domu! Mam gęś na kolację…". Znajomy kompozytora: "Oby tylko nie było zbyt wielu biesiadników". I słyszy odpowiedź: "Nie ma obawy! Bedzie nas tylko dwoje: gęś i ja…".

Czas zarazy jest dla mnie ekstraordynaryjny: siłą rzeczy człowiek więcej otacza się książkami niż znajomymi.
Właśnie pochyliłem się nad albumem Brytyjczyka Marka Bryanta: "World War II in Cartoons". Pomysł, aby w jednym tomie umieścić "II wojnę światową w karykaturze" był przedni.

Moją uwagę zwróciły karykatury z niemieckich pism wydawanych jeszcze przed 1939 rokiem. Na okładce "Die Brennessel" jest Stalin w gabinecie z kominkiem i wiele portretów na ścianie. Tytuł "Ojczulek w swoim gabinecie: sen w moskiewskim domku myśliwskim". Owe portrety to facjaty wrogów Dżugaszwilego, których skrócił o głowę w latach 1930-ch. W kominku palą się ich kości...

Trzy dni po uderzeniu Sowietów na Polskę w brytyjskim "Evening standard" ukazał się rysunek Davida Lova zatytułowany "Randes-Vous", gdzie Hitler uchyla czapkę przed Stalinem, mówiąc" "Najgorsza kanalia, jak przypuszczam?". Na co Stalin: "Krwawy morderca robotników, jak mniemam?". Brytyjski dziennik przebiła amerykańska gazeta "Washington Star" z października 1939: Clifford Berryman pokazuje Hitlera z paroma swastykami, ale też i z … sierpem i młotem pod szyją, uroczyście ubranego, jak to na ślubie/ z panną młodą z welonem czyli … Stalinem, który z kolei pod szyją, nie tak daleko od sumiastego wąsa ,ma kilka swastyk.

Wcześniej w brytyjskim "Punchu" Bernard Partridge pokazuje dwóch boa-dusicieli. Jeden ma pysk Hitlera i napis na brzuchu: "Austria, Czechoslovakia, Poland" , drugi większy i groźniejszy z facjatą Stalina oraz z sierpami i młotami na skórze ma napis :"Latvia, Lithuania, Estonia, Poland".
Cóż, #zostań w domu i czytaj książki...

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (08.04.2020)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.04.2020 16:20