Rewolucja - i gra - w Strasburgu
W przyszłym tygodniu na sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu dojdzie do głosowania rewolucji w Traktatach Europejskich, jakie stanowi ponad 260 poprawek na 120 stronach, przegłosowanych przez Komisje Spraw Konstytucyjnych PE. Federalistyczny walec przetoczy się w siedzibie europarlamentu w stolicy Alzacji, o której architekturze się ironicznie, że jest realizacją "snu pijanego architekta". To głosowanie będzie egzaminem dla europosłów z Polski. Wiadomo, że naszej suwerenności będą bronić europosłowie PiS, a za rewolucją zagłosuje Lewica. Mogę się domyślać, że trójka europosłów PSL wstrzyma się od głosu. Co zrobią przedstawiciele PO? Czy potwierdzą to, co wielokrotnie o nich mówiono, że grają z Berlinem czy wręcz są "pasem transmisyjnym" Niemiec? A może tak, jak przypięli sobie biało-czerwone serduszka, a na ich manifestacjach pojawiły się biało- czerwone flagi i Mazurek Dąbrowskiego- tak teraz nie poprą tych zmian, wiedząc przecież, że i tak przejdą? Z PE traktatowa rewolucja trafi do Rady Europejskiej. Spodziewam się, że przed ostateczną decyzją będzie powołany Konwent, który dopracuje tekst zmian.
Może zadba o pozory "kompromisu" tak, aby w Polsce i innych krajach niektóre partie mogły odtrąbić, że na ich "żądanie" treść nowych traktatów została "mocno" skorygowana...
*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (15.11.2023)