Szukaj
Konto

Paweł Janowski: Lubelski samorząd hamulcowy?

02.08.2018 20:00
Paweł Janowski: Lubelski samorząd hamulcowy?
Źródło: Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, screen YT
Komentarzy: 0
Smakuj życie. Podobno Lubelskie, to właśnie takie smakowanie. Tylko, co mają powiedzieć ciężko chorzy w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej? Czego oni mogą posmakować? Niekompetencji? Celowego hamowania rozwoju szpitala? To Centrum stało się generatorem nierozwiązanych problemów dotykających wszystkich zakresów jego funkcjonowania. Problemy nie jeżdżą na wakacje, zaniechania nie mają urlopów. Rosną i utrudniają życie.
Najważniejszym zadaniem Centrum, jego zadaniem statutowym i misją jest świadczenie wielospecjalistycznej, pełnoprofilowej opieki nad chorymi onkologicznie. To chyba oczywiste. A jednak nie dla wszystkich. Okazuje się, że działania osób zarządzających szpitalem w Lublinie ograniczają chorym możliwości otrzymania tak dobrze rozumianej opieki. Bo jak odczytać decyzję dyrekcji o zamknięciu poradni niezbędnych do leczenia chorób towarzyszących chorobie nowotworowej i jej terapii (poradni kardiologicznej, diabetologicznej i dermatologicznej)? Jak rozumieć brak przedłużenia umów na część konsultacji specjalistycznych (np. konsultacji specjalisty chorób zakaźnych) i zaniechanie udostępniania pacjentom wody pitnej poprzez likwidację dystrybutorów?

Jak rozumieć zastąpienie centrali telefonicznej rejestracją w poradni? Czyli jest przyjaźnie, nowocześnie i po gospodarsku, nieprawdaż? Żeby było jeszcze bardziej przyjaźnie, to zmniejszono liczbę miejsc parkingowych, zlikwidowano możliwości korzystania z usług instytucji finansowych na terenie COZL. Brawo, Szanowna Dyrekcjo, brawo.

Zakładowa Solidarność widzi to wszystko i nie śpi, dlatego alarmuje: "Nie do oszacowania są koszty społeczne, jakie zostały poniesione z powodu zatrzymania na 2 lata rozbudowy Centrum. Oddział radioterapii i onkologii klinicznej funkcjonują z niepełną ilością łóżek, bo miały stanąć w nieoddanych do użytku pomieszczeniach, inne zaplanowane oddziały w ogóle nie zostały otwarte, ponieważ w całości miały mieścić się w nieoddanej do użytku części budowy".

Jakby tego było mało, to w ostatnim czasie władze szpitala podjęły działania zmierzające do zmiany projektu inwestycji, mimo jego akceptacji na szczeblu ministerialnym. To może skutkować koniecznością zwrotu funduszy celowych przyznanych na rozbudowę COZL. Ale to publiczne pieniądze, więc kto by się przejmował.

I co na to zarządcy? Nic. Zainstalowany w niewykończonych budynkach sprzęt niszczeje, rosną straty poniesione w wyniku zastoju, a wykonawca, czyli firma Budimex, żąda zwiększenia planu finansowego o ok. 70 mln, czyli ponad dwukrotnie więcej niż oczekiwała firma BLOCK, poprzedni wykonawca inwestycji. A przecież podobno z powodu przekroczenia planu finansowego rozbudowy COZL o 20 mln władze samorządowe zadecydowały o dyscyplinarnym zwolnieniu ówczesnej dyrektor COZL prof. Elżbiety Starosławskiej. Tymczasem podpisanie przez obecne władze COZL umowy z nowym wykonawcą, mimo że wymagało podjęcia zobowiązania znacznie przekraczającego plan finansowy, zostało ogłoszone jako spektakularny sukces.

A żeby sukces był jeszcze większy, to obniżono pensję w sposób uznaniowy, bez wartościowania stanowisk, stworzenia nowej siatki płac i regulaminu wynagrodzeń, prawie 40 procentom pracowników. Efektem jest kilkadziesiąt spraw sądowych. Ale władze szpitala jadą po bandzie. Jest przecież sukces.

Bez szybkiej i stanowczej reakcji proces postępującego upadku może być nieodwracalny. A co na to marszałek i jego współpracownicy? Smakuje życie? A może celowo hamuje?

Paweł Janowski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (31/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.08.2018 20:00