Paweł Janowski: Choroba wściekłych globalistów

Grecja zalana migrantami. Italia po wyborach podnosi się po nokaucie. Hiszpania na łopatkach poddaje się bez walki. Francja, Niemcy i ich satelickie państewka milczą kłamliwie o skutkach polityki multikulti. Zachód oślepiony ideologią zniszczenia państw narodowych, Zachód bezwolny i bezsilny. A garnitury od Armaniego dyskutują w ONZ-ecie o dobrodziejstwach zniszczenia Zachodu.
Porozumienie Global Compact na rzecz bezpiecznej, szytej na miarę, uregulowanej przez Sorosa, inwazji migrantów na państwa narodowe zostało wypracowane na forum ONZ i w gabinetach Bilderbergu. Jest to pierwszy, już oficjalnie bezczelny i bezprawny, dokument kompleksowo narzucający ideologię multikulti słabym i bezbronnym państwom. Będzie młotem na czarownice i taranem na niepokornych.
A jak wygląda sytuacja na froncie? Do Hiszpanii przybyło w tym roku ponad 20 tys. migrantów. Według ONZ-owskiej Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji (IOM) jest to dwa razy więcej, niż w tym samym czasie w poprzednim roku. Do Włoch dopłynęło w tym roku nieco ponad 17 tys. osób, a do Grecji - 14,5 tys. Słaba, lewacka Hiszpania jest ostatnim korytarzem dla inwazji. Hiszpania chwieje się w posadach. W sierpniu 2018 r., na prośbę J.K. Junckera, udał się tam unijny komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos. Juncker wysłał również list do premiera Hiszpanii, w którym zapewnia o unijnej solidarności w dziele zniszczenia tego państwa. Pojechał urzędnik, poklepał urzędnik urzędnika, założył smutny krawat, szczerze kiwając się za pulpitem. A Hiszpania wciąż jest podbijana. Bez jednego wystrzału.
Europa Południowa już odczuła dobrodziejstwa zalewu sponsorowanymi migrantami. Węgry postawiły szlaban, więc kierunek bałkański już nie jest modny wśród dowództwa floty inwazyjnej i grup przestępczych. Miliony euro płyną, imigranci po miliony też płyną, a Juncker odpłynął tak dokumentnie, że buty pogubił. I tak płynie historia upadającej Unii.
Wszystkiemu winna gąbczasta encefalopatia, potocznie zwana chorobą wściekłych urzędników lub znudzonych krawatów. Jest to choroba zakaźna wywoływana przez nadmiar wolnego czasu i kumoterstwo. Objawia się świerzbieniem urzędniczym i biegunką paktowo-ustawową. Chorobę stwierdzono po raz pierwszy w czasach narodzenia się kasty urzędniczej. Od tego czasu epidemie choroby wściekłych globalistów występują regularnie w spasionych społeczeństwach. Jej zanik następuje dopiero, gdy pada moloch biurokracji i całe stada globalno-lokalnych urzędników muszą szukać sensownej pracy.
Okres inkubacji jest długi i może wynosić nawet kilkanaście lat. Objawy nasilają się powoli, są niewyraźne i zawsze prowadzą do śmierci systemu. Niektórzy globaliści mogą wykazywać: przyspieszony oddech, konieczność katalogowania i punktowania każdej, wykonanej czynności, wrażliwość na hałas, potrzebę prostowania bananów, strach przed zwolnieniem, kompulsywne marzenie o awansie, agresję wobec podwładnych, zgrzytanie zębami, oblizywanie się i świąd okołowypłatowy.
Na szczęście Polska, Stany Zjednoczone, Italia, Australia, Austria, Węgry, Izrael, Słowacja, Łotwa i Czechy nie podpiszą ONZ-owskich bredni. Choroba wściekłych globalistów szerzy się na Zachodzie, ale jakoś nie chce iść na Wschód. Urzędnicy z Brukseli mają kłopot. Kogo awansuje Berlin za taką nieskuteczność? Tusk już jest zużyty, więc kto następny? Może jakiś lekarz, weterynarz? A jeszcze lepiej szaman. Tak, szaman w miejsce Tuska będzie jeszcze lepszy. Wciągnie kreskę, zapali kadzidełka, nałoży koszulkę z Konstytucją na klacie i wszyscy będą odlatywać do Afryki i z powrotem. Sponsorem tej nominacji będzie Lufthansa.
Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
A jak wygląda sytuacja na froncie? Do Hiszpanii przybyło w tym roku ponad 20 tys. migrantów. Według ONZ-owskiej Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji (IOM) jest to dwa razy więcej, niż w tym samym czasie w poprzednim roku. Do Włoch dopłynęło w tym roku nieco ponad 17 tys. osób, a do Grecji - 14,5 tys. Słaba, lewacka Hiszpania jest ostatnim korytarzem dla inwazji. Hiszpania chwieje się w posadach. W sierpniu 2018 r., na prośbę J.K. Junckera, udał się tam unijny komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos. Juncker wysłał również list do premiera Hiszpanii, w którym zapewnia o unijnej solidarności w dziele zniszczenia tego państwa. Pojechał urzędnik, poklepał urzędnik urzędnika, założył smutny krawat, szczerze kiwając się za pulpitem. A Hiszpania wciąż jest podbijana. Bez jednego wystrzału.
Europa Południowa już odczuła dobrodziejstwa zalewu sponsorowanymi migrantami. Węgry postawiły szlaban, więc kierunek bałkański już nie jest modny wśród dowództwa floty inwazyjnej i grup przestępczych. Miliony euro płyną, imigranci po miliony też płyną, a Juncker odpłynął tak dokumentnie, że buty pogubił. I tak płynie historia upadającej Unii.
Wszystkiemu winna gąbczasta encefalopatia, potocznie zwana chorobą wściekłych urzędników lub znudzonych krawatów. Jest to choroba zakaźna wywoływana przez nadmiar wolnego czasu i kumoterstwo. Objawia się świerzbieniem urzędniczym i biegunką paktowo-ustawową. Chorobę stwierdzono po raz pierwszy w czasach narodzenia się kasty urzędniczej. Od tego czasu epidemie choroby wściekłych globalistów występują regularnie w spasionych społeczeństwach. Jej zanik następuje dopiero, gdy pada moloch biurokracji i całe stada globalno-lokalnych urzędników muszą szukać sensownej pracy.
Okres inkubacji jest długi i może wynosić nawet kilkanaście lat. Objawy nasilają się powoli, są niewyraźne i zawsze prowadzą do śmierci systemu. Niektórzy globaliści mogą wykazywać: przyspieszony oddech, konieczność katalogowania i punktowania każdej, wykonanej czynności, wrażliwość na hałas, potrzebę prostowania bananów, strach przed zwolnieniem, kompulsywne marzenie o awansie, agresję wobec podwładnych, zgrzytanie zębami, oblizywanie się i świąd okołowypłatowy.
Na szczęście Polska, Stany Zjednoczone, Italia, Australia, Austria, Węgry, Izrael, Słowacja, Łotwa i Czechy nie podpiszą ONZ-owskich bredni. Choroba wściekłych globalistów szerzy się na Zachodzie, ale jakoś nie chce iść na Wschód. Urzędnicy z Brukseli mają kłopot. Kogo awansuje Berlin za taką nieskuteczność? Tusk już jest zużyty, więc kto następny? Może jakiś lekarz, weterynarz? A jeszcze lepiej szaman. Tak, szaman w miejsce Tuska będzie jeszcze lepszy. Wciągnie kreskę, zapali kadzidełka, nałoży koszulkę z Konstytucją na klacie i wszyscy będą odlatywać do Afryki i z powrotem. Sponsorem tej nominacji będzie Lufthansa.
Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 12.12.2018 17:31
Komentarze
Polski gen wolności. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
22.06.2026 21:37

Komentarzy: 0
Nowy numer „Tygodnika Solidarność” podejmuje temat polskiej tradycji wolności, pokazując jej historyczne korzenie w robotniczych zrywach oraz współczesne odbicia w sporach o pracę, godność i demokrację. W numerze analizowane są także skutki polityki klimatycznej UE dla polskiej gospodarki, kulisy sporów na prawicy oraz napięcia wokół relacji polsko-ukraińskich.
Czytaj więcej
Fotoreporter „Tygodnika Solidarność” postrzelony na Marszu Niepodległości. Ruszył proces
17.06.2026 20:46
Gdy praca wyczerpuje. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
15.06.2026 18:00

Komentarzy: 0
Praca coraz częściej nie kończy się po wyjściu z biura, a jej psychiczne koszty ponoszą miliony pracowników. W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” przyglądamy się zjawisku przeciążenia zawodowego – od transportu i edukacji po zawody, których problemy rzadko przebijają się do debaty publicznej. Ponadto analizujemy najgorętsze spory polityczne ostatnich tygodni, w tym debatę wokół aneksu do raportu WSI i działania obecnego rządu. Nie zabraknie również tematów gospodarczych, tekstów historycznych, felietonów oraz relacji z najważniejszych wydarzeń z życia NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Prawdziwe kłopoty ze sztuczną inteligencją. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
08.06.2026 19:38

Komentarzy: 0
Najnowszy numer „Tygodnika Solidarność” koncentruje się na sztucznej inteligencji jako jednym z kluczowych czynników współczesnej zmiany technologicznej. Autorzy przyglądają się możliwościom, jakie niesie rozwój AI, dylematom, które ten proces wywołuje w debacie publicznej, a także mitom, jakimi obrasta. Ważnym punktem odniesienia pozostaje tu perspektywa NSZZ „Solidarność”, akcentująca znaczenie bezpieczeństwa pracowników i jakości pracy w warunkach cyfrowej transformacji.
Czytaj więcej
Greenexit? To da się zrobić! Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
01.06.2026 13:07

Komentarzy: 0
Najnowszy numer „Tygodnika Solidarność” wychodzi w momencie, gdy europejska debata o Zielonym Ładzie coraz wyraźniej przestaje być dyskusją ekspercką, a staje się sporem o koszty życia, system wartości i przyszły model demokracji. W wielu krajach rosną społeczne napięcia wokół tempa i kosztów transformacji energetycznej, które coraz mocniej odczuwają gospodarstwa domowe i przemysł.
Czytaj więcej
