Szukaj
Konto

Marcin Królik: Kurski samo zło

07.03.2020 13:00
Marcin Królik: Kurski samo zło
Źródło: Flickr
Komentarzy: 0
Tak, strasznie zły ten Kurski. Można było w niego skanalizować wszystkie swoje poukrywane pretensje, zadry, a w niektórych wypadkach chyba również i urażone zawodowe ambicje.
To, czy odwołanie Jacka Kurskiego z funkcji prezesa TVP było błędem, czy też najlepszym z możliwych posunięć, tak naprawdę okaże się dopiero po wyborze jego następcy. Bo ten, który przyjdzie po nim, może albo telewizję naprawić, albo też ją doszczętnie zarżnąć. Nie jest to przecież wykluczone. Jak to niektórzy mawiają, parafrazując znane powiedzonko: szanuj szefa swojego, bo możesz mieć gorszego. Owszem, to głupie, ale w tym przypadku chyba nieźle się sprawdza.

No, chyba że prawdziwe okażą się hulające w piątkowy wieczór po Twitterze spekulacje, że Kurski po okresie występowania jako p.o. prezesa wystartuje do konkursu i go po prostu wygra. Nie wiem, nie znam się. Wiem tylko tyle, że w miarę jak coraz jaśniejsze stawało się, że poleci, w komentarzach lało się coraz więcej jadu - i to nawet w wykonaniu ludzi na ogół dość rozsądnych - co we mnie wzbudziło przekorny odruch solidarności z kopanym.

Nie ma co, strasznie co poniektórym ten Kurski dopiekł. Ale w ten piątkowy wieczór poczuli krew i się rzucili. Tak, strasznie zły ten Kurski. Można było w niego skanalizować wszystkie swoje poukrywane pretensje, zadry, a w niektórych wypadkach - co najmniej jednym na bank - chyba również i urażone zawodowe ambicje. Tak, mam na myśli Witolda Gadowskiego, gdyby ktoś był ciekaw. Małe to było, bardzo małe. Chyba jedynym mądrym i wyważonym komentarzem, jaki przeczytałem, chociaż nie przeczę, że mogło ich paść więcej, był tweet Piotra Semki:

"PAD ws Kury podjął decyzję niezrozumiałą dla sporej części swego elektoratu, a nie uzyska nawet krztyny uznania w elektoracie opozycji."

Wpisujący się pod spodem elektorat oczywiście gremialnie zaprzeczał, zapewniając, że decyzję jak najbardziej rozumie, a nawet popiera, ale tak naprawdę kluczowa jest tutaj chyba druga część wpisu red. Semki: nie uzyska nawet krztyny uznania w elektoracie opozycji. Tak, tu chyba tkwi pogrzebany ów pies. Mam bowiem nieodparte wrażenie, że w wielu przypadkach u krytykujących Kurskiego osób z tzw. naszej strony występuje syndrom pragnienia bycia dopieszczonym. Czyli ujmując wprost: nie tyle Kurski jako Kurski im nie leży, co raczej odsądzając go od czci, chcą pokazać drugiej stronie, że nie są totalnie zamknięci w plemienności.

No rzeczywiście, jeśli tak jest, to próżny Państwa wysiłek. Druga strona nie doceni. A nie doceni, bo jest zbyt zajęta pławieniem się od wielu dni w powodzi hipokryzji i celowych kłamstw odnośnie tego, jak to miliardy dla TVP zabiją chorych na raka. Aż naprawdę wypada tu podziękować koronawirusowi, że raczył się wreszcie pojawić i skupić na sobie część uwagi.
No dobrze, ale co z tym Kurskim? Co w ogóle z TVP? Po kolei więc:

Otóż na tak zwany zdrowy chłopski rozum kogoś, kto obserwuje sprawę jedynie z perspektywy widza, wydaje mi się, że media publiczne to jednak mimo wszystko gra warta świeczki. Ci wszyscy, którzy tak psioczą, że tylko Zenek i Zenek - co swoją drogą staje się już groteskowe - zapominają choćby o TVP Kultura, która dla mnie osobiście stanowi najlepsze ucieleśnienie wypełniania publicznej misji, czy o sporcie - było nie było, dla wielu rodaków (choć nie dla mnie) ważnym.

Finansować je jakoś trzeba. Czy abonament jest najlepszym rozwiązaniem? Nie wiem i nawet się nie zamierzam tutaj w tej kwestii mądrzyć. Może po prostu w obecnej sytuacji jest jedynym optymalnym. Może warto pomyśleć nad jakimś usprawnieniem go. Liczę, że w najbliższych latach usłyszymy jakieś warte rozważenia propozycje.

Nie ulega dla mnie natomiast wątpliwości - i tu rzeczywiście chyba można wrzucić kamień do ogródka Kurskiego - że pion informacyjny TVP jest rzeczywiście do gruntownego przepracowania. Tutaj nie ma się co czarować: pracownikom TAI informacja zdecydowanie zbyt często myli się z agitacją czy zwykłą propagandą. Ja oczywiście wiem, że nasza opozycja nie zasługuje na zbyt wiele ciepłych słów, ale gdy zaczynają się "Wiadomości", puszczają wszelkie hamulce. To jest niestety gorzka i bolesna prawda. Nie istnieje nic takiego jak dziennikarski obiektywizm, ale rzetelność i wyczucie smaku już tak.

Natomiast, biorąc oczywiście poprawkę na to, co napisałem powyżej, zgadzam się z argumentem, którego często w obronie TVP używa zarówno sam Kurski, jak i wielu jego podwładnych. TVP taka, jaka jest obecnie, rzeczywiście złamała medialny monopol. A że przy okazji przegięła miejscami w drugą stronę, to już odrębna kwestia. Kwestia, którą - mam nadzieję - da się jeszcze naprawić, bo tego wymaga.

Co tam jeszcze? Ach, Zenek! Oczywiście, bo jakżeby inaczej. Zenek jako symbol wprowadzonego przez Kurskiego obciachu i prymitywnego ludyzmu.

Cóż, tu akurat mogę rzec tylko jedno: ludzie są, jacy są. Ludzie takie rzeczy lubią. Intelektualiści mogą się zżymać, sarkać, demonstracyjnie wydymać policzki i pisać zjadliwe posty o plebsie kupowanym za pincet, ale faktów nie zmienią. I żeby było jasne - z mojej strony to nie jest ocena masowych gustów, zwłaszcza ocena piętnująca, a jedynie stwierdzenie. Kurski znalazł do tych ludzi klucz i pewnie tego mu niektórzy nie mogą wybaczyć. Zresztą akurat jeśli idzie o disco polo, to… a zresztą, nie będę rzucał nazwiskami.

Powiem tylko tyle, że z tym całym zenkowym interesem jest trochę jak z kazusem słynnego "Mydełka Fa" w wykonaniu - przypomnijmy - Marka Kondrata i Marleny Drozdowskiej. Zrobili tę piosenkę dla jaj, żeby sobie zakpić z ludowych upodobań. A tu nagle lud wziął to poważnie - olał intencje twórców i żart wywindował do rangi hiciora. Nadmienię, że w czasach, gdy to się działo, ja sam do tego plebsu należałem. Wniosek? Nie zadzieraj z ludem.

Kurski to zrozumiał. I tego też chyba niektórzy nie mogą mu darować. Że na szeroko pojętej opozycji, to jeszcze rozumiem - bo oni w ogóle nie za bardzo kumają, co w sercu ludu gra - ale że prawica, co to się tak oddychaniem wspólnym z ludem chełpi, to już jest dla mnie cokolwiek niepojęte. A poza tym zawsze można sięgnąć po pilota i załatwione. Tak jak nie istnieje prezydent wszystkich Polaków, tak i nie ma mediów publicznych, które każdemu dogodzą.

Kołderka zawsze z któregoś rogu będzie za krótka. Co zaś tyczy się potencjalnych sukcesorów pana Jacka, to… no cóż, obyśmy jeszcze za nim nie zatęsknili. Oby jeszcze nie przyszedł taki czas, że nowe wysokie standardy w TVP zaczną nam bokiem wychodzić. Oby.

Marcin Królik
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.03.2020 13:00