Szukaj
Konto

Listy od M.: Obiecałam sobie, że koniec z listami, a tu… koronawirus

12.03.2020 14:57
Komentarzy: 0
Listy miały być dla mnie niejako terapią, więc pisałam, żeby nerwicy nie dostać. Ponoć nie ma nic lepszego na zbicie ciśnienia, jak wysiłek fizyczny, ale jestem zbyt leniwa, żeby na przykład uprawiać sporty. Można też wykrzyczeć z siebie złe emocje, ale wtedy mogą uznać mnie za wariatkę, więc zostało mi pisanie.

Niestety okazało się, że z każdym listem, pisząc o dotykającej nas wszechobecnej głupocie, zamiast dać upust złości, narastała we mnie niemoc, która doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Zarzuciłam więc pisanie.

Aż, w związku z obecną pandemią, nie wytrzymałam! Wiem, jestem niekonsekwentna i nie potrafię sama sobie słowa dotrzymać. A wszystko przez koronawirusa…

Fake newsy o nim potęgują narastający niepokój wśród narodu, który zamiast uruchomić zdrowy rozsądek i dostosować się do zaleceń wirusologów, zaczyna powoli świrować. I to dla mnie jest niepojęte. Rozumiem strach, bo sama niepokoję się o własną rodzinę, ale są jakieś granice histerii i absurdu.

Koronawirus, w zdecydowanej większości przypadków, atakuje płuca, niestety niektórym rzucił się na mózg.

Dla przykładu. Żądamy zawieszenia mszy w kościołach - krzyczą lewaki. Moja odpowiedź: Organy sobie zawieście, bo jest ryzyko, że spłodzicie coś "ciekawego". Każdy, zdrowy na umyśle chrześcijanin, szerokim łukiem omijał będzie wszelakie zbiorowiska, które mogą stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia bliźniego. Zamknięcie kościołów wcale nie spowoduje, że zaczniemy nagle myśleć i będziemy odpowiedzialni.

A propos odpowiedzialności rozumianej inaczej. Mamy przecież geniusza, który wyjechał do Włoch, nawet lekarz. Po powrocie, zamiast posadzić dupę na 2 tygodnie w domu, brylował na salonach politycznych. Ignorant? Raczej inaczej bym go nazwała, ale boję się, że trzecia osoba w państwie proces mi wytoczy.

Inny przypadek. Jadąc do pracy, wstąpiłam do sklepu, by ser biały kupić. Mój uczeń, biedaczysko jest na wiecznym odchudzaniu, zdecydował, że skoro siedzi w domu, to będzie żywił się teraz twarożkiem, a nuż schudnie. Ja wszystko rozumiem, brak papieru toaletowego, mydła, żeli i innych środków czystości, ale żeby nabiału nie było? No nie było, ani masła, ani sera, ani mleka, a mleko UHT wywożone było z tego sklepu całymi kartonami. Po prostu zatkało mnie, potem obróciłam się na pięcie, mrucząc pod nosem coś o absurdalnej histerii, i wyszłam. Humor poprawiły mi dopiero dwa memy. Pierwszy o tym, że nie muszę robić zapasu papieru toaletowego, skoro nie zrobiłam zapasów żywności. Drugi, w którym wytłumaczono mi dlaczego nie ma papieru toaletowego? Ponieważ jeden kichnął, a stu zesrało się ze strachu…

No cóż, gdyby głupota zabijała, to bylibyśmy nacją na wymarciu! Amen.

Z ostatniej chwili. Drożdży też nie ma! Chyba coś pędzić będą, bo na Hugona im te wszystkie drożdże?

Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.03.2020 14:57