Ks. Janusz Chyła: Miłość stała się ciałem

Miłość stała się ciałem i zamieszkała między nami. To parafraza słów z Ewangelii, w której św. Jan, mówi o Wcieleniu Słowa. Bóg przez Słowo, czyli przez Jezusa Chrystusa wypowiada siebie. Mówi także o nas, i to nieskończenie więcej, niż jakiekolwiek ludzkie słowa zdołają wyrazić. W życiu, słowach i całym dziele Jezusa Chrystusa, który stał się jednym z nas, otrzymujemy odpowiedź na pytania o Boga, życie, miłość, wiarę, nadzieję i wreszcie na pytanie o nas samych.
Bóg się rodzi moc truchleje
Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie blask ciemniejeMa granice Nieskończony
Kolęda ta, jest próbą wyrażenia niewyrażalnego, przez zestawienie rzekomych sprzeczności. Zdumiewa misterium Boga, któremu spodobało się zostać człowiekiem, a nawet pójść jeszcze dalej - pozostając dla nas w znakach eucharystycznych - Chleba i Wina. Zachwyt ogarnia umysł i serce. Bóg jest tak wielki, że może stać się Niemowlęciem. To jeden z wielu paradoksów wiary. Maleńki, a potężny, że cały świat w sobie mieści.
Bóg w swojej wielkości, oczekuje współpracy z człowiekiem, by tworzyć historię zbawienia. Historia i zbawienie są wzajemnie zależne. Jedno bez drugiego traci sens, staje się czymś wręcz nieludzkim. Historia bez Boga, to bezduszne następstwo faktów. Ciąg tragicznych wydarzeń. Nawet pozytywne i radosne doświadczenia, są przecież nietrwałe. Gdy Boga wyłącza się z dziejów świata, rację trzeba przyznać filozofowi, że człowiek to byt skierowany ku śmierci. Natomiast zbawienie, zarówno człowieka jak i świata, bez historii to mrzonki. Zdarzały się w przeszłości, pomysły ucieczki od realnego świata, by odnaleźć jakąś namiastkę zbawienia. Ta pokusa ucieczki, zdarza się i dzisiaj. Przesadne marzycielstwo, magia, wróżby odrywają człowieka od realnych spraw, a wiążą z iluzją ubóstwienia samego siebie. Boga, nie sprowadza się na ziemię, zaklęciami czy tajemną wiedzą. On przychodzi sam, w konkretnym czasie, do konkretnego człowieka, z konkretnym zbawieniem. Przychodzi do człowieka, przez realnego człowieka.
To, co słabe w oczach świata, zostaje wybrane na tło, i podstawę objawienia się mocy Bożej. Mamy tu kolejne paradoksy. Wybrana zostaje prosta izraelska Dziewczyna, ze słabego zniewolonego, zewnętrznie i wewnętrznie narodu. Nazaret i Betlejem, to prowincjonalne, dalekie od centrów świata miejscowości. Grota Narodzenia, to miejsce niegodne narodzin jakiegokolwiek człowieka, a cóż dopiero Boga. A jednak Bóg całą swą miarę, mianowicie miłość, stawia przeciw ludzkim miarom wielkości. Daje w ten sposób dowód, że naprawdę wznosi się ten, kto się właśnie uniża. Bóg czyni siebie maleńkim, by wyniosłemu człowiekowi, przywrócić właściwą miarę - jak pisał kard. Ratzinger.
Nic nie dzieje się tu przypadkowo. Tworzywem do tkania więzi Bosko-ludzkiej, mogą być nawet decyzje Cezara, jak np. spis ludności. Przez tę decyzję spełniło się proroctwo; Mesjasz narodził się w Betlejem. Historia i zbawienie to dwa nurty istnienia, które przenikają się i łączą w Chrystusie, a trwają w Kościele, który pielgrzymując w czasie sięga wieczności. Wcielenie, Narodzenie, życie Chrystusa, nauczanie, cuda, Pascha, to ciąg wydarzeń wzajemnie powiązanych, jednym nierozerwalnym węzłem - miłością. Jezus Chrystus - Ewangelia, to wyznanie miłości Boga do człowieka. Wyznanie, które wypływa z głębi Bożego istnienia. Ogarnia każdego, i całego człowieka. Morze miłości. Niebo dotyka ziemi. Sam Bóg jest samoudzielającym się darem. Nie daje nam "czegoś" co mu zbywa. Bóg daje wszystko, daje siebie.
Kto rozpoznał w Małym Dziecku Boga? Prości pasterze i uczeni Mędrcy. Pasterze dzięki prostocie serca, dostrzegli i posłyszeli anioła. Mędrcy zaś, wznosząc się ponad banał przeciętności, pochylili się nad źródłem mądrości. Cały "środek" społeczności, większość, była poza tym doświadczeniem. W swojej pysze, a zarazem ignorancji, ludzie zajmowali się swoimi małymi sprawami, uważając siebie za centrum kosmosu. Nie rozpoznali Tego, który zamieszkał z nimi.
Tyle już lat minęło od Betlejemskiej Nocy, gdy światłość prawdziwa rozjaśniła mroki, a tajemnica Emmanuela - Boga z nami, nie przestaje fascynować. Wciąż oczekuje przyjęcia. Jej blask trwa z niezmienną intensywnością. Paradoks cudu. Dar sakramentu. Szansa dla każdego.
Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie blask ciemniejeMa granice Nieskończony
Kolęda ta, jest próbą wyrażenia niewyrażalnego, przez zestawienie rzekomych sprzeczności. Zdumiewa misterium Boga, któremu spodobało się zostać człowiekiem, a nawet pójść jeszcze dalej - pozostając dla nas w znakach eucharystycznych - Chleba i Wina. Zachwyt ogarnia umysł i serce. Bóg jest tak wielki, że może stać się Niemowlęciem. To jeden z wielu paradoksów wiary. Maleńki, a potężny, że cały świat w sobie mieści.
Bóg w swojej wielkości, oczekuje współpracy z człowiekiem, by tworzyć historię zbawienia. Historia i zbawienie są wzajemnie zależne. Jedno bez drugiego traci sens, staje się czymś wręcz nieludzkim. Historia bez Boga, to bezduszne następstwo faktów. Ciąg tragicznych wydarzeń. Nawet pozytywne i radosne doświadczenia, są przecież nietrwałe. Gdy Boga wyłącza się z dziejów świata, rację trzeba przyznać filozofowi, że człowiek to byt skierowany ku śmierci. Natomiast zbawienie, zarówno człowieka jak i świata, bez historii to mrzonki. Zdarzały się w przeszłości, pomysły ucieczki od realnego świata, by odnaleźć jakąś namiastkę zbawienia. Ta pokusa ucieczki, zdarza się i dzisiaj. Przesadne marzycielstwo, magia, wróżby odrywają człowieka od realnych spraw, a wiążą z iluzją ubóstwienia samego siebie. Boga, nie sprowadza się na ziemię, zaklęciami czy tajemną wiedzą. On przychodzi sam, w konkretnym czasie, do konkretnego człowieka, z konkretnym zbawieniem. Przychodzi do człowieka, przez realnego człowieka.
To, co słabe w oczach świata, zostaje wybrane na tło, i podstawę objawienia się mocy Bożej. Mamy tu kolejne paradoksy. Wybrana zostaje prosta izraelska Dziewczyna, ze słabego zniewolonego, zewnętrznie i wewnętrznie narodu. Nazaret i Betlejem, to prowincjonalne, dalekie od centrów świata miejscowości. Grota Narodzenia, to miejsce niegodne narodzin jakiegokolwiek człowieka, a cóż dopiero Boga. A jednak Bóg całą swą miarę, mianowicie miłość, stawia przeciw ludzkim miarom wielkości. Daje w ten sposób dowód, że naprawdę wznosi się ten, kto się właśnie uniża. Bóg czyni siebie maleńkim, by wyniosłemu człowiekowi, przywrócić właściwą miarę - jak pisał kard. Ratzinger.
Nic nie dzieje się tu przypadkowo. Tworzywem do tkania więzi Bosko-ludzkiej, mogą być nawet decyzje Cezara, jak np. spis ludności. Przez tę decyzję spełniło się proroctwo; Mesjasz narodził się w Betlejem. Historia i zbawienie to dwa nurty istnienia, które przenikają się i łączą w Chrystusie, a trwają w Kościele, który pielgrzymując w czasie sięga wieczności. Wcielenie, Narodzenie, życie Chrystusa, nauczanie, cuda, Pascha, to ciąg wydarzeń wzajemnie powiązanych, jednym nierozerwalnym węzłem - miłością. Jezus Chrystus - Ewangelia, to wyznanie miłości Boga do człowieka. Wyznanie, które wypływa z głębi Bożego istnienia. Ogarnia każdego, i całego człowieka. Morze miłości. Niebo dotyka ziemi. Sam Bóg jest samoudzielającym się darem. Nie daje nam "czegoś" co mu zbywa. Bóg daje wszystko, daje siebie.
Kto rozpoznał w Małym Dziecku Boga? Prości pasterze i uczeni Mędrcy. Pasterze dzięki prostocie serca, dostrzegli i posłyszeli anioła. Mędrcy zaś, wznosząc się ponad banał przeciętności, pochylili się nad źródłem mądrości. Cały "środek" społeczności, większość, była poza tym doświadczeniem. W swojej pysze, a zarazem ignorancji, ludzie zajmowali się swoimi małymi sprawami, uważając siebie za centrum kosmosu. Nie rozpoznali Tego, który zamieszkał z nimi.
Tyle już lat minęło od Betlejemskiej Nocy, gdy światłość prawdziwa rozjaśniła mroki, a tajemnica Emmanuela - Boga z nami, nie przestaje fascynować. Wciąż oczekuje przyjęcia. Jej blask trwa z niezmienną intensywnością. Paradoks cudu. Dar sakramentu. Szansa dla każdego.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 24.12.2018 02:15
Komentarze
Wszystkim naszym prawosławnym Czytelnikom życzymy Błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego
06.01.2026 20:31
"Nie pouczaj mnie". Anna Lewandowska zaskoczyła internautów
28.12.2025 22:33
Ewangelia na Niedzielę Świętej Rodziny z komentarzem [video]
28.12.2025 16:54
Tragedia w Boże Narodzenie. Śmiertelnie ugodził partnerkę
26.12.2025 20:01
[wywiad] Kard. Burke: wiara nie może być sprowadzona do programu politycznego lub ruchu społecznego
26.12.2025 19:00

Komentarzy: 0
O wyzwaniach współczesności, naznaczonej niekiedy doktrynalnym zamętem, napięciami wewnątrzkościelnymi i niestabilnością kulturową, roli chrześcijan w polityce, mówi w wywiadzie dla angielskiego tygodnika "The Catholic Herald" emerytowany prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej kardynał Raymond Leo Burke. Pochodzący z USA purpurat mówi też o tajemnicy Bożego Narodzenia, swoich doświadczeniach z konklawe, nadziejach związanych z Kościołem oraz o zaskakującym powrocie młodych katolików do religijnego konserwatyzmu.
Czytaj więcej



