Konfederacja Kobiet: Bohaterstwo czy puszczanie?
13.07.2017 21:46

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Pewna feministka postanowiła zrobić sobie zdjęcie w pobliżu siedziby Radia Maryja. Wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają, chociaż w tym wypadku działa to tylko w jedną stronę.
Pani na zdjęciu trzyma w ręku coś, co nazywa sztandarem. Na sztandarze widnieje obrazek jej autorstwa, który przedstawia kobiety, wiszące na drabinkach (jak na placu zabaw dla dzieci) oraz napis "Puszczamy się kiedy chcemy". Wg autorki to taka zabawna gra słów. I tu można by postawić kropkę, gdyby nie wyjaśnienia, udzielone przez twórczynię i publikowane przez portal natemat.pl.
Chodzi o to, że jedyne co może zrobić współczesna kobieta na taką złą konotacje słów jak "puszczamy się" to obrócić to na swoją korzyść, żartować z tego - mówi feministka. - Mężczyzna, który często uprawia seks, ma wiele partnerek jest postrzegany jako "zdobywca" i "bohater". Natomiast kobieta w podobnej sytuacji jest często obrażana i odbiera jej się cześć i chwałę.
Odbiera się cześć? Chwałę?? Jaką chwałę??? No, chyba, że feministki czują faktycznie jakąś dumę z powodu liczby partnerów seksualnych. Wśród ludzi, którzy w kwestiach obyczajowych mają poglądy konserwatywne, mężczyzna, który ma wiele partnerek, nie jest postrzegany jako "zdobywca" ani "bohater". To raczej człowiek nieodpowiedzialny, którym nie warto sobie zawracać głowy. Co nie zmienia faktu, że tacy się zdarzają. Podobnie jak zdarzają się kobiety, z upodobaniem zmieniające partnerów. Tylko że tutaj nikt nie nazywa ich "szmatami" ani "dziwkami", jak sugeruje autorka rysunku. Raczej się im współczuje, ewentualnie proponuje pomoc. Gdzie zatem owa feministka zasłyszała takie - niewątpliwie poniżające - określenia względem kobiet? Cóż, najwyraźniej w swoim własnym otoczeniu, wśród samych zwolenniczek i zwolenników (sic!) rozwiązłego trybu życia. Wszak tylko oni mogą w rozwiązłości seksualnej dopatrywać się bohaterstwa. Zatem w lewicowo-liberalnych środowiskach w dokładnie takiej samej sytuacji mężczyzna to "bohater", zaś kobieta to "dziwka". Ewidentnie nierówne traktowanie. Tylko co ma do tego Radio Maryja?
Małgorzata Owczarska
Chodzi o to, że jedyne co może zrobić współczesna kobieta na taką złą konotacje słów jak "puszczamy się" to obrócić to na swoją korzyść, żartować z tego - mówi feministka. - Mężczyzna, który często uprawia seks, ma wiele partnerek jest postrzegany jako "zdobywca" i "bohater". Natomiast kobieta w podobnej sytuacji jest często obrażana i odbiera jej się cześć i chwałę.
Odbiera się cześć? Chwałę?? Jaką chwałę??? No, chyba, że feministki czują faktycznie jakąś dumę z powodu liczby partnerów seksualnych. Wśród ludzi, którzy w kwestiach obyczajowych mają poglądy konserwatywne, mężczyzna, który ma wiele partnerek, nie jest postrzegany jako "zdobywca" ani "bohater". To raczej człowiek nieodpowiedzialny, którym nie warto sobie zawracać głowy. Co nie zmienia faktu, że tacy się zdarzają. Podobnie jak zdarzają się kobiety, z upodobaniem zmieniające partnerów. Tylko że tutaj nikt nie nazywa ich "szmatami" ani "dziwkami", jak sugeruje autorka rysunku. Raczej się im współczuje, ewentualnie proponuje pomoc. Gdzie zatem owa feministka zasłyszała takie - niewątpliwie poniżające - określenia względem kobiet? Cóż, najwyraźniej w swoim własnym otoczeniu, wśród samych zwolenniczek i zwolenników (sic!) rozwiązłego trybu życia. Wszak tylko oni mogą w rozwiązłości seksualnej dopatrywać się bohaterstwa. Zatem w lewicowo-liberalnych środowiskach w dokładnie takiej samej sytuacji mężczyzna to "bohater", zaś kobieta to "dziwka". Ewidentnie nierówne traktowanie. Tylko co ma do tego Radio Maryja?
Małgorzata Owczarska

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.07.2017 21:46