Grzegorz Gołębiewski: Retrospekcja `44. Ku przyszłości

Jeśli ktoś sądzi, że duch polskości, wpisany w nasze umysły i dusze, został całkowicie wykorzeniony przez lata komunizmu i postkomunizmu, to ma teraz dowód na to, że polska historia w sercu Europy zaczyna się właśnie na nowo, pomimo wrzasku zdrajców, marnych lokajów Berlina i Moskwy.
Obserwując renesans patriotycznych postaw wśród młodych ludzi, możemy powiedzieć, że niemieckim i sowiecko - stalinowskim zbrodniarzom nie udało się wyrżnąć całej polskiej elity do końca, że garstka ocalałych - także tych z Powstania Warszawskiego - pomimo dalszych prześladowań, pielęgnowała zbrojny zryw `44 przez kolejne pokolenia aż do dziś, że ten symbol polskości i bohaterstwa dzięki temu nadal żyje. Bo przecież polskość czymś się wyraża, coś ją odróżnia od mentalności niemieckiej czy francuskiej. Ale to nie jest tylko kwestia pamięci, to także kwestia genów, kodu kulturowego, który jest przypisany wielu Polakom, choć przecież nie wszystkim. Młodzi ludzie, którzy odnajdują dziś swoją tożsamość w heroizmie młodych powstańców budzą wśród odpornych na Polskę irytację, zdziwienie i złość. Jak to możliwe? Tyle wysiłku, tyle mądrych esejów o bezsensowności sierpniowego zrywu, tyle prób spychania najważniejszych 63 dni w historii Polski XX wieku, spełzło na niczym. Dlatego "podczepiają" się do dziewięćdziesięcioletnich powstańców, traktują ich instrumentalnie, zapraszając na scenę swojej neotrockistowskiej rewolucji, która ma ostatecznie zakończyć proces depolonizacji kraju i podporządkowania go zagranicy.
Wynika to z głębokiego przekonania, że od tożsamości narodowej i budowania samodzielnego państwa ważniejsze są cele liberalnej międzynarodówki i obcych mocarstw, które Polskę traktują jak cenny łup. Potrafimy tworzyć swój dobrobyt, coraz lepiej i wydajniej pracujemy, za moment dołączymy do grona krajów rozwiniętych. Ani Niemcy, ani Rosja, ani Paryż, nie chcą na mapie Europy kraju, który rozbije układ trwający tu od 1945 roku. Te waleczne 63 dni to był brak zgody na to, żeby inni decydowali za nas o przyszłości Polski, to był dowód naszego istnienia, wbrew wszystkim możnym tamtego świata. Okupiony śmiercią blisko dwustu tysięcy żołnierzy i mieszkańców Warszawy oraz całkowitym zniszczeniem miasta. Ostatni bastion padł, a potem już tylko "uporządkowano" sprawę polską w Poczdamie, godząc się, byśmy pozostali w rękach sowieckich komunistów. Dlaczego jednak dziś, po tylu latach, znowu z takim naturalnym przejęciem i wzruszeniem młodzi Polacy sięgają do kotwicy wolności, zdając sobie sprawę z tego, że koniec był tragiczny?
Jeśli ktoś sądzi, że duch polskości, wpisany w nasze umysły i dusze, został całkowicie wykorzeniony przez lata komunizmu i postkomunizmu, to ma teraz dowód na to, że polska historia w sercu Europy zaczyna się właśnie na nowo, pomimo wrzasku zdrajców, marnych lokajów Berlina i Moskwy. Nie jest przesadą twierdzenie, że wielu ich przodków przyszło tu razem z Armią Czerwoną i działaczami Komunistycznej Partii Polski. Nie przybyli, bądź nie wrócili tu po to, żeby budować silne polskie państwo, tylko nowy wspaniały świat. Dlatego z taką premedytacją mordowano polskich patriotów, żołnierzy niezłomnych, każdego Polaka, który stawiał czoło komunistycznemu okupantowi. Kiedy już zakończono egzekucje, przyszedł czas na łagodny totalitaryzm. Wielu Polaków przekonano, że są skazani na życie w komunizmie. A kiedy i on zbankrutował, przystąpiono - w zgodzie z interesami Zachodu i Rosji - do stworzenia kraju bez tożsamości, ułomnie naśladującego zachodnie wzorce, w którym mamy żyć w nieustającym przekonaniu, że jesteśmy jakimś "gorszym sortem" w Europie, któremu drogę do zachodniej cywilizacji wskaże Adam Michnik i jego środowisko polityczne, czyli tak zwany Salon. Prawie się udało, a właściwie bardzo wiele się udało. Kundlizm polityczny i kulturowy Platformy i Nowoczesnej, a także wyborców tych partii przeszedł chyba wszelkie oczekiwania inżynierów dusz. Można powiedzieć, że to nic nowego. Po klęsce Powstania Styczniowego, zdarzały się i takie historie, że matki wydawały w ręce zaborców swoich synów.
Nie jesteśmy wszyscy tacy piękni i patriotyczni, tacy dumni z tego, że jesteśmy Polakami. A jednak. A jednak w 1920 roku, u progu polskiej państwowości, zwyciężył duch polskości, odwaga, zbiorowa determinacja narodu, by obronić nie tylko naszą niepodległość. Ćwierć wieku później, w sytuacji tragicznej, kiedy już podzielono świat na nowo, 63 dni, warszawskich dni, pokazało światu, że my się nie godzimy na niewolę i upokorzenie. Potem zakłamano Katyń, a Powstanie Warszawskie i Rzeź Woli nie istniały w świadomości historycznej Europy przez całe dekady. Dopiero amerykański Prezydent 6 lipca 2017 roku, po ponad siedemdziesięciu latach oznajmił światu, że tu działy się rzeczy wielkie i heroiczne. Dopiero 15 lat po okrągłym stole powstało Muzeum Powstania Warszawskiego.
Dziś mamy swoiste zawieszenie historyczne, żyjemy w niepewności co dalej z Polską, z naszymi aspiracjami i marzeniami. Wewnętrzne podziały polityczne w obozie władzy są dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości irytujące i niezrozumiałe. Dlaczego teraz mamy tryumf osobistych ambicji? Druga strona osiągnęła w ostatnich tygodniach bardzo wiele. Wykreowała skutecznie w Polsce (i o Polsce) nową rzeczywistość, w której opozycja zmaga się, jak w czasach komunizmu, z brakiem demokracji i wolności. Zostawmy ten temat dziś, w dniu, w którym wracamy pamięcią do tamtego historycznego dnia, gdy Polacy, Warszawiacy, dali światu i sobie samym dowód prawdziwego umiłowania wolności i niepodległości. Jeśli nasze młode pokolenie będzie wierne tamtym ideałom, obóz zdrady, jaki działa dziś legalnie w Polsce, tym razem przegra. Dlatego warto apelować do rządzących o pokorę i dialog. Zbyt wiele od Was zależy, znacznie więcej niż od tych, którzy w tamtym pamiętnym sierpniu sięgnęli za broń i ginęli. Nie musicie budować barykad, a tym bardziej wznosić ich przeciwko sobie, bo wpisujecie się doskonale w plan wrogów silnej Polski. Drugiej takiej szansy jak dziś długo nie będzie.
Wynika to z głębokiego przekonania, że od tożsamości narodowej i budowania samodzielnego państwa ważniejsze są cele liberalnej międzynarodówki i obcych mocarstw, które Polskę traktują jak cenny łup. Potrafimy tworzyć swój dobrobyt, coraz lepiej i wydajniej pracujemy, za moment dołączymy do grona krajów rozwiniętych. Ani Niemcy, ani Rosja, ani Paryż, nie chcą na mapie Europy kraju, który rozbije układ trwający tu od 1945 roku. Te waleczne 63 dni to był brak zgody na to, żeby inni decydowali za nas o przyszłości Polski, to był dowód naszego istnienia, wbrew wszystkim możnym tamtego świata. Okupiony śmiercią blisko dwustu tysięcy żołnierzy i mieszkańców Warszawy oraz całkowitym zniszczeniem miasta. Ostatni bastion padł, a potem już tylko "uporządkowano" sprawę polską w Poczdamie, godząc się, byśmy pozostali w rękach sowieckich komunistów. Dlaczego jednak dziś, po tylu latach, znowu z takim naturalnym przejęciem i wzruszeniem młodzi Polacy sięgają do kotwicy wolności, zdając sobie sprawę z tego, że koniec był tragiczny?
Jeśli ktoś sądzi, że duch polskości, wpisany w nasze umysły i dusze, został całkowicie wykorzeniony przez lata komunizmu i postkomunizmu, to ma teraz dowód na to, że polska historia w sercu Europy zaczyna się właśnie na nowo, pomimo wrzasku zdrajców, marnych lokajów Berlina i Moskwy. Nie jest przesadą twierdzenie, że wielu ich przodków przyszło tu razem z Armią Czerwoną i działaczami Komunistycznej Partii Polski. Nie przybyli, bądź nie wrócili tu po to, żeby budować silne polskie państwo, tylko nowy wspaniały świat. Dlatego z taką premedytacją mordowano polskich patriotów, żołnierzy niezłomnych, każdego Polaka, który stawiał czoło komunistycznemu okupantowi. Kiedy już zakończono egzekucje, przyszedł czas na łagodny totalitaryzm. Wielu Polaków przekonano, że są skazani na życie w komunizmie. A kiedy i on zbankrutował, przystąpiono - w zgodzie z interesami Zachodu i Rosji - do stworzenia kraju bez tożsamości, ułomnie naśladującego zachodnie wzorce, w którym mamy żyć w nieustającym przekonaniu, że jesteśmy jakimś "gorszym sortem" w Europie, któremu drogę do zachodniej cywilizacji wskaże Adam Michnik i jego środowisko polityczne, czyli tak zwany Salon. Prawie się udało, a właściwie bardzo wiele się udało. Kundlizm polityczny i kulturowy Platformy i Nowoczesnej, a także wyborców tych partii przeszedł chyba wszelkie oczekiwania inżynierów dusz. Można powiedzieć, że to nic nowego. Po klęsce Powstania Styczniowego, zdarzały się i takie historie, że matki wydawały w ręce zaborców swoich synów.
Nie jesteśmy wszyscy tacy piękni i patriotyczni, tacy dumni z tego, że jesteśmy Polakami. A jednak. A jednak w 1920 roku, u progu polskiej państwowości, zwyciężył duch polskości, odwaga, zbiorowa determinacja narodu, by obronić nie tylko naszą niepodległość. Ćwierć wieku później, w sytuacji tragicznej, kiedy już podzielono świat na nowo, 63 dni, warszawskich dni, pokazało światu, że my się nie godzimy na niewolę i upokorzenie. Potem zakłamano Katyń, a Powstanie Warszawskie i Rzeź Woli nie istniały w świadomości historycznej Europy przez całe dekady. Dopiero amerykański Prezydent 6 lipca 2017 roku, po ponad siedemdziesięciu latach oznajmił światu, że tu działy się rzeczy wielkie i heroiczne. Dopiero 15 lat po okrągłym stole powstało Muzeum Powstania Warszawskiego.
Dziś mamy swoiste zawieszenie historyczne, żyjemy w niepewności co dalej z Polską, z naszymi aspiracjami i marzeniami. Wewnętrzne podziały polityczne w obozie władzy są dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości irytujące i niezrozumiałe. Dlaczego teraz mamy tryumf osobistych ambicji? Druga strona osiągnęła w ostatnich tygodniach bardzo wiele. Wykreowała skutecznie w Polsce (i o Polsce) nową rzeczywistość, w której opozycja zmaga się, jak w czasach komunizmu, z brakiem demokracji i wolności. Zostawmy ten temat dziś, w dniu, w którym wracamy pamięcią do tamtego historycznego dnia, gdy Polacy, Warszawiacy, dali światu i sobie samym dowód prawdziwego umiłowania wolności i niepodległości. Jeśli nasze młode pokolenie będzie wierne tamtym ideałom, obóz zdrady, jaki działa dziś legalnie w Polsce, tym razem przegra. Dlatego warto apelować do rządzących o pokorę i dialog. Zbyt wiele od Was zależy, znacznie więcej niż od tych, którzy w tamtym pamiętnym sierpniu sięgnęli za broń i ginęli. Nie musicie budować barykad, a tym bardziej wznosić ich przeciwko sobie, bo wpisujecie się doskonale w plan wrogów silnej Polski. Drugiej takiej szansy jak dziś długo nie będzie.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 02.08.2017 02:29
Komentarze
Ponad połowa Polaków widzi w Nawrockim potencjalnego lidera prawicy. Nowy sondaż
16.08.2026 15:15

Komentarzy: 0
54,4 proc. Polaków uważa, że Karol Nawrocki ma odpowiednie predyspozycje, charyzmę i umiejętności, by w przyszłości zostać głównym liderem polskiej prawicy – wynika z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Przeciwnego zdania jest 28,8 proc. badanych, a 16,8 proc. nie ma w tej sprawie jednoznacznej opinii.
Czytaj więcej
Nie ufajmy zanadto byłym
15.08.2026 21:02

Komentarzy: 0
Rozwód, w tym rozwód polityczny, nie jest końcem dramatu. On jest tylko kolejną fazą, wejściem dramatu na inny, często znacznie bardziej nieprzyjemny poziom. Taki, na którym negatywne emocje bardzo ciężko już skontrolować.
Czytaj więcej
„Czarni kopacze” profanują mogiły polskich ofiar? Kaczyński: będziemy domagać się reakcji
14.08.2026 17:43

Komentarzy: 0
Nielegalne wykopaliska na terenach dawnych polskich wsi w Galicji Wschodniej mają prowadzić do profanowania miejsc pochówku i rabowania przedmiotów należących do zmarłych. O sprawie poinformował Jarosław Kaczyński, który zapowiedział interwencję u najważniejszych władz państwowych, w tym w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Czytaj więcej
Morawiecki wraz z 39 politykami wyrzuceni z PiS. Sąd Dyscyplinarny podjął decyzję
13.08.2026 20:30

Komentarzy: 0
Spór wokół klubu Rozwój Plus znalazł rozstrzygnięcie na poziomie partyjnego sądu dyscyplinarnego. Koleżeński Sąd Dyscyplinarny PiS zdecydował o wykluczeniu z partii 40 parlamentarzystów, którzy opuścili klub PiS i dołączyli do nowego klubu. Wśród nich jest były premier Mateusz Morawiecki. Zainteresowani mają siedem dni na odwołanie.
Czytaj więcej
Co rozłam w PiS oznacza dla Tuska? Nowy sondaż pokazuje różnicę
11.08.2026 09:12

Komentarzy: 0
United Surveys by IBRiS sprawdziło, jak wyglądałoby poparcie dla partii w dwóch wariantach: przy wspólnym starcie PiS i środowiska Mateusza Morawieckiego oraz przy samodzielnym starcie Rozwoju Plus.
Czytaj więcej