[Tylko u nas] Marcin Bąk: "Miecz islamu nie stępiał! Nie zatrzymają go kazania o pokoju i tolerancji"
25.07.2020 21:55

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Islam oznacza poddanie. W domyśle – poddanie woli Allaha. W praktyce poddanie nieograniczonej niczym, poza wolą Allaha, władzy ummy czyli wspólnoty wiernych. To jest prawdziwy islam, takim był w czasach Mahometa, innego islamu nie ma.
W piątek 24 lipca, kościół Hagia Sofia, świątynia Mądrości Bożej, został ponownie zamieniony na meczet. By zrozumieć w pełni wagę tego wydarzenia trzeba cofnąć się o kilkanaście stuleci. Chrześcijaństwo pojawiło się w Imperium Rzymskim jako unikalna religia miłości i zdobywało wiernych przez następne stulecia dzięki wytrwałej pracy swoich misjonarzy. Czasem praca ta była związana z prześladowaniami, nierzadko ze śmiercią za wiarę. W IV wieku chrześcijaństwo stało się religią państwową Rzymu. W tym okresie miały miejsce poważne spory o stosunek chrześcijan do wojny. Wojna jest złem i koncepcja wojny obronnej, sprawiedliwej z trudem znajdowała uznanie teologów. Ta tradycja długo trwała we wschodniej części Imperium, gdzie w Bizancjum żołnierze wracający z wojny, nawet wojny obronnej, traktowani byli jako grzesznicy i mogli przystępować do Eucharystii dopiero po odbyciu pokuty. Może dlatego nie ma już Bizancjum…
W przeciwieństwie do religii Chrystusa islam wystąpił od razu z mieczem. Co łączy ze sobą takie miejsca jak Antiochia, Damaszek, Aleksandria, Kartagina? Wszystkie były niegdyś kwitnącymi centrami chrześcijańskiego życia i wszystkie zostały podbite zbrojnie przez muzułmanów. Na kilka stuleci przed pierwszą wyprawą krzyżową. Fala zdobywców rozlewała się na wschód i zachód, wszędzie tam, gdzie nie natrafiła na opór. Ogromne obszary Syrii, Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki, niegdyś chrześcijańskie, zostały podbite przez islam. Na wschodzie prawu Mahometa poddane zostały tereny Persji, Azji Środkowej i Wschodniej, znaczna część Indii. Zasady były bardzo proste, ułożone jeszcze przez Mahometa, gdy był on hersztem niewielkiej gromady wojowników - rabusiów. Cała Ziemia jest ziemią niewiernych i z woli Allaha należy ją poddać prawu zawartemu w Koranie (islam). Wierni muzułmanie z mocy tego prawa są zdobywcami i mają ostatecznie podporządkować sobie cały świat. Chrześcijanie i żydzi jeśli nie odrzucą swojej wiary mogą wegetować jako ludzie drugiej kategorii, dla pozostałych religii wybór jest prosty - przyjęcie islamu lub śmierć.
Muzułmanie po kilku stuleciach zniszczyli praktycznie Cesarstwo Wschodniorzymskie, pozostał jedynie Konstantynopol z niewielkimi skrawkami lądu. Nie stanowił on już żadnego zagrożenia militarnego dla Sułtanatu Turków Otomańskich lecz mimo tego został zaatakowany i zdobyty przez sułtana Mehmeda o złowrogim przydomku Zdobywca. Kościół Mądrości Bożej, jedno z najświętszych miejsc chrześcijaństwa, poddany został symbolicznemu upokorzeniu. Zerwano z niego krzyż i przemieniono na meczet. Funkcje meczetu pełnił przez następne stulecia, aż do XX wieku. Nie był najważniejszym miejscem islamu, tą rolę niepodzielnie pełni dawne pogańskie sanktuarium w Mekce. Był jednak bardzo ważny, stanowił bowiem symbol triumfu islamu na chrześcijaństwem. Trzeba od razu zaznaczyć, że triumfu niepełnego, bo przecież islam ma zapanować ostatecznie nad całym światem i strącić wszystkie krzyże ze wszystkich kościołów, także z bazyliki św. Piotra w Rzymie.
W latach trzydziestych XX wieku mocarstwa zachodnie wymogły na pokonanej w I wojnie Turcji zmianę statusu Hagia Sofia. Świątynia nie została wprawdzie przywrócona chrześcijanom ale utraciła charakter meczetu stając się muzeum. Gdy dziesięć lat temu podróżowałem po Turcji odwiedziłem rzecz jasna Konstantynopol i mogłem zwiedzić Hagia Sophia. Robiło to wrażenie…freski, mozaiki, dzieło chrześcijańskich artystów sprzed kilkunastu stuleci oglądane na żywo jest nieporównywalne z jakimkolwiek albumem fotograficznym.
W wyniku piątkowych wydarzeń będziemy mogli sobie pooglądać bizantyjskie dzieła sztuki w Hagia Sofia już tylko na zdjęciach. Świątynia została ponownie zamieniona na meczet. Charakterystyczne były elementy symbolu, jakie towarzyszyły uroczystościom. Dziesiątki tysięcy rozmodlonych wiernych, entuzjazm i wysoki urzędnik państwowy zarazem imam Ali Erbaş wygłaszający kazanie z obnażonym mieczem w ręku. To nawiązanie do najstarszych, najbardziej pierwotnych korzeni islamu. Allah prowadzi wiernych do triumfów nad wrogami, triumfów zbrojnych, mają oni zaprowadzać na podbitych przez siebie terenach islam za pomocą miecza.
Broń biała ma w sobie szczególną moc. Żeby jej skutecznie użyć, trzeba zbliżyć się do przeciwnika na bezpośrednią odległość. Ktokolwiek walczył białą bronią doskonale to rozumie. Nie ma to nic wspólnego z odpaleniem pocisku rakietowego z bezpiecznego bunkra. Z tego powodu broń biała odgrywała i odgrywa do dzisiaj wielką rolę symboliczną. Miecze stanowiły nieodłączny element rycerskiej kultury średniowiecza, miały wielkie znaczenie dla klasy japońskich wojowników - samurajów, pełniły rolę symboliczną w Indiach i Chinach. Rola miecza w kulturze islamu jest ogromna. Najsławniejszą bronią mitologii islamskiej jest Zulfikar, magiczny miecz o podwójnym sztychu, podarowany przez Mahometa Alemu - największemu wojownikowi pierwszych muzułmańskich podbojów. Miecz czy szabla w islamie są rozumiane jak najbardziej dosłownie, jako narzędzia do przelewania krwi niewiernych i zaprowadzania prawa Mahometa nad podbitymi krainami.
Co można na to poradzić? Jeśli prześledzimy dzieje podbojów islamu to wniosek nasuwa się jednoznaczny. Islam nie opanował tylko tych terenów, na których spotkał się ze zdeterminowanym oporem. Tylko tam, gdzie miecz islamu skrzyżował się z mieczem obrońców, fala wojowników z pustyni została zatrzymana. W VIII wieku muzułmańscy najeźdźcy przelali się przez Pireneje i wtargnęli do Francji. Fala muzułmańskiego najazdu odbiła się jednak od stali frankijskich wojowników Karola Młota. To stal mieczy węgierskich rycerzy odpierała kolejne najazdy tureckie na Bałkanach, to miecz admirała Don Juana de Austrii - dosłownie - zatrzymał Alego Paszę w wielkiej bitwie morskiej pod Lepanto. Podboje tureckie sięgały daleko na północ, do wnętrza Europy. Dwukrotnie pod Chocimiem pochód islamu zatrzymał się na stali trzymanej w rękach polskich żołnierzy. Gdy w 1683 roku stolica Świętego Cesarstwa Rzymskiego - Wiedeń, była oblężona, znów ostra stal chrześcijańskich mieczy odrzuciła najeźdźców. Warto pamiętać, że niemało tej broni, którą dzierżyli polscy husarze, pochodziło z warsztatów we Lwowie, Staszowie czy na podwarszawskim Marymoncie.
Powie ktoś - przecież chrześcijaństwo jest religią pokoju, powinniśmy nadstawiać drugi policzek, zamiast wojny szukać rozwiązania w dialogu i wzajemnym zrozumieniu, bo przecież święty Franciszek i tak dalej. Wszystkim, którzy to mówią proponuję sprawdzić dokładnie, co miał święty Franciszek do powiedzenia stronie muzułmańskiej w kwestiach wzajemnych relacji i wojny. Źródła istnieją.
Taka jest prawda o islamie, który jeśli tylko ma dość siły, przybywa zawsze z mieczem. Nie zatrzymają go żadne kazania o pokoju i wzajemnej tolerancji. Turcja przypomniała w piątek tą starą prawdę bardzo dobitnie. Islam jest dokładnie taki sam, jaki był kilkanaście stuleci temu. Nigdy się nie zmieni. Nie można mieć o to do niego pretensji. To nie islam jest problemem, to ludzie zachodniej cywilizacji mają problem sami ze sobą, bo zapomnieli o najprostszych prawdach.
Miecz islamu nie stępiał! I przekonamy się o tym jeszcze nie raz.
Marcin Bąk
W przeciwieństwie do religii Chrystusa islam wystąpił od razu z mieczem. Co łączy ze sobą takie miejsca jak Antiochia, Damaszek, Aleksandria, Kartagina? Wszystkie były niegdyś kwitnącymi centrami chrześcijańskiego życia i wszystkie zostały podbite zbrojnie przez muzułmanów. Na kilka stuleci przed pierwszą wyprawą krzyżową. Fala zdobywców rozlewała się na wschód i zachód, wszędzie tam, gdzie nie natrafiła na opór. Ogromne obszary Syrii, Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki, niegdyś chrześcijańskie, zostały podbite przez islam. Na wschodzie prawu Mahometa poddane zostały tereny Persji, Azji Środkowej i Wschodniej, znaczna część Indii. Zasady były bardzo proste, ułożone jeszcze przez Mahometa, gdy był on hersztem niewielkiej gromady wojowników - rabusiów. Cała Ziemia jest ziemią niewiernych i z woli Allaha należy ją poddać prawu zawartemu w Koranie (islam). Wierni muzułmanie z mocy tego prawa są zdobywcami i mają ostatecznie podporządkować sobie cały świat. Chrześcijanie i żydzi jeśli nie odrzucą swojej wiary mogą wegetować jako ludzie drugiej kategorii, dla pozostałych religii wybór jest prosty - przyjęcie islamu lub śmierć.
Muzułmanie po kilku stuleciach zniszczyli praktycznie Cesarstwo Wschodniorzymskie, pozostał jedynie Konstantynopol z niewielkimi skrawkami lądu. Nie stanowił on już żadnego zagrożenia militarnego dla Sułtanatu Turków Otomańskich lecz mimo tego został zaatakowany i zdobyty przez sułtana Mehmeda o złowrogim przydomku Zdobywca. Kościół Mądrości Bożej, jedno z najświętszych miejsc chrześcijaństwa, poddany został symbolicznemu upokorzeniu. Zerwano z niego krzyż i przemieniono na meczet. Funkcje meczetu pełnił przez następne stulecia, aż do XX wieku. Nie był najważniejszym miejscem islamu, tą rolę niepodzielnie pełni dawne pogańskie sanktuarium w Mekce. Był jednak bardzo ważny, stanowił bowiem symbol triumfu islamu na chrześcijaństwem. Trzeba od razu zaznaczyć, że triumfu niepełnego, bo przecież islam ma zapanować ostatecznie nad całym światem i strącić wszystkie krzyże ze wszystkich kościołów, także z bazyliki św. Piotra w Rzymie.
W latach trzydziestych XX wieku mocarstwa zachodnie wymogły na pokonanej w I wojnie Turcji zmianę statusu Hagia Sofia. Świątynia nie została wprawdzie przywrócona chrześcijanom ale utraciła charakter meczetu stając się muzeum. Gdy dziesięć lat temu podróżowałem po Turcji odwiedziłem rzecz jasna Konstantynopol i mogłem zwiedzić Hagia Sophia. Robiło to wrażenie…freski, mozaiki, dzieło chrześcijańskich artystów sprzed kilkunastu stuleci oglądane na żywo jest nieporównywalne z jakimkolwiek albumem fotograficznym.
W wyniku piątkowych wydarzeń będziemy mogli sobie pooglądać bizantyjskie dzieła sztuki w Hagia Sofia już tylko na zdjęciach. Świątynia została ponownie zamieniona na meczet. Charakterystyczne były elementy symbolu, jakie towarzyszyły uroczystościom. Dziesiątki tysięcy rozmodlonych wiernych, entuzjazm i wysoki urzędnik państwowy zarazem imam Ali Erbaş wygłaszający kazanie z obnażonym mieczem w ręku. To nawiązanie do najstarszych, najbardziej pierwotnych korzeni islamu. Allah prowadzi wiernych do triumfów nad wrogami, triumfów zbrojnych, mają oni zaprowadzać na podbitych przez siebie terenach islam za pomocą miecza.
Broń biała ma w sobie szczególną moc. Żeby jej skutecznie użyć, trzeba zbliżyć się do przeciwnika na bezpośrednią odległość. Ktokolwiek walczył białą bronią doskonale to rozumie. Nie ma to nic wspólnego z odpaleniem pocisku rakietowego z bezpiecznego bunkra. Z tego powodu broń biała odgrywała i odgrywa do dzisiaj wielką rolę symboliczną. Miecze stanowiły nieodłączny element rycerskiej kultury średniowiecza, miały wielkie znaczenie dla klasy japońskich wojowników - samurajów, pełniły rolę symboliczną w Indiach i Chinach. Rola miecza w kulturze islamu jest ogromna. Najsławniejszą bronią mitologii islamskiej jest Zulfikar, magiczny miecz o podwójnym sztychu, podarowany przez Mahometa Alemu - największemu wojownikowi pierwszych muzułmańskich podbojów. Miecz czy szabla w islamie są rozumiane jak najbardziej dosłownie, jako narzędzia do przelewania krwi niewiernych i zaprowadzania prawa Mahometa nad podbitymi krainami.
Co można na to poradzić? Jeśli prześledzimy dzieje podbojów islamu to wniosek nasuwa się jednoznaczny. Islam nie opanował tylko tych terenów, na których spotkał się ze zdeterminowanym oporem. Tylko tam, gdzie miecz islamu skrzyżował się z mieczem obrońców, fala wojowników z pustyni została zatrzymana. W VIII wieku muzułmańscy najeźdźcy przelali się przez Pireneje i wtargnęli do Francji. Fala muzułmańskiego najazdu odbiła się jednak od stali frankijskich wojowników Karola Młota. To stal mieczy węgierskich rycerzy odpierała kolejne najazdy tureckie na Bałkanach, to miecz admirała Don Juana de Austrii - dosłownie - zatrzymał Alego Paszę w wielkiej bitwie morskiej pod Lepanto. Podboje tureckie sięgały daleko na północ, do wnętrza Europy. Dwukrotnie pod Chocimiem pochód islamu zatrzymał się na stali trzymanej w rękach polskich żołnierzy. Gdy w 1683 roku stolica Świętego Cesarstwa Rzymskiego - Wiedeń, była oblężona, znów ostra stal chrześcijańskich mieczy odrzuciła najeźdźców. Warto pamiętać, że niemało tej broni, którą dzierżyli polscy husarze, pochodziło z warsztatów we Lwowie, Staszowie czy na podwarszawskim Marymoncie.
Powie ktoś - przecież chrześcijaństwo jest religią pokoju, powinniśmy nadstawiać drugi policzek, zamiast wojny szukać rozwiązania w dialogu i wzajemnym zrozumieniu, bo przecież święty Franciszek i tak dalej. Wszystkim, którzy to mówią proponuję sprawdzić dokładnie, co miał święty Franciszek do powiedzenia stronie muzułmańskiej w kwestiach wzajemnych relacji i wojny. Źródła istnieją.
Taka jest prawda o islamie, który jeśli tylko ma dość siły, przybywa zawsze z mieczem. Nie zatrzymają go żadne kazania o pokoju i wzajemnej tolerancji. Turcja przypomniała w piątek tą starą prawdę bardzo dobitnie. Islam jest dokładnie taki sam, jaki był kilkanaście stuleci temu. Nigdy się nie zmieni. Nie można mieć o to do niego pretensji. To nie islam jest problemem, to ludzie zachodniej cywilizacji mają problem sami ze sobą, bo zapomnieli o najprostszych prawdach.
Miecz islamu nie stępiał! I przekonamy się o tym jeszcze nie raz.
Marcin Bąk

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.07.2020 21:55
W Europie rośnie liczba aresztowań nastoletnich dżihadystów. W Hiszpanii padł rekord
29.07.2025 14:26

Komentarzy: 0
W Hiszpanii obserwuje się niepokojący wzrost radykalizacji wśród niepełnoletnich. Jak poinformował w poniedziałek dziennik „ABC”, tylko w ciągu pierwszych miesięcy 2024 roku aresztowano więcej nieletnich podejrzanych o związki z dżihadyzmem niż w całym okresie od 2017 do 2023 roku.
Czytaj więcej
[wywiad] Francuski biskup: To nie władze są prawdziwym zagrożeniem dla wolności religijnej, lecz opinia publiczna
25.07.2025 20:30

Komentarzy: 0
- To nie władze są prawdziwym zagrożeniem dla wolności religijnej, lecz opinia publiczna, przekonana, że chrześcijanie nie lubią wolności, że w imię absolutnego charakteru swej wiary są przeciwnikami wolności. A znacząca część opinii publicznej naciska na to, żeby we wszystkich dziedzinach panowało maksimum wolności – tłumaczy francuski biskup Michel Dubost, zaangażowany w dialog międzyreligijny z islamem. W rozmowie z KAI 83-letni hierarcha opowiada również m.in. o wewnętrznych podziałach wśród europejskich muzułmanów, o przyczynach trudności z ich integracją, a także o próbach dialogu z nimi wokół postaci Maryi.
Czytaj więcej
Ks. Guy Pages: Europa jest na wojnie religijnej
15.07.2025 12:03

Komentarzy: 0
– Nasz Bóg nie wysłał żadnego Mahometa, by cokolwiek mówił, i nie dał żadnego Koranu. Bóg islamu i Koranu nie ma nic wspólnego z naszą Trójcą Świętą. Dlatego mówię, by chrześcijanie nie mówili „Bóg” w odniesieniu do islamu, lecz używali słowa „Allah” – mówi w rozmowie z Jakubem Pacanem francuski znawca islamu ks. Guy Pages, autor książki „Islam pod lupą”.
Czytaj więcej
Czy dżihad faktycznie powraca?
01.07.2025 17:00

Komentarzy: 0
Islamski dżihad powraca w pełnej krasie, podczas gdy Zachód ułatwia mu to na różne sposoby - pisze Raymond Ibrahim w książce “Miecz i bułat. Czternaście wieków wojny między islamem i Zachodem”. Nakładem Domu Wydawniczego Rebis ukazało się polskie tłumaczenie pracy amerykańskiego pisarza i badacza islamu.
Czytaj więcej
Ks. prof. Robert Skrzypczak cz. II: Europa jest miejscem zderzenia teokratycznego islamu ze społeczeństwem ignorantów
24.01.2025 17:01

Komentarzy: 0
- Ignorancja każe wielu patrzeć na islam jako na religię, która rozwija się na zasadzie świadectwa, perswazji i przepowiadania. Tymczasem wiodącym motywem inwazji tego systemu religijno-politycznego jest dżihad, czyli podbój poprzez walkę. Europa jest miejscem zderzenia teokratycznego islamu z postsekularnym społeczeństwem religijnych i często moralnych ignorantów - mówi w rozmowie z Jakubem Pacanem ks. prof. Robert Skrzypczak.
Czytaj więcej