loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
[Tylko u nas - cały wywiad] Marek Napiórkowski: "Lubię być obok mód"
Opublikowano dnia 04.11.2019 19:50
Wszyscy wybitni artyści są wrażliwi w jakiś sposób. Nie wszyscy muszą być ckliwi. Jazz jest muzyką niuansu. Technika jest tylko dodatkiem do jazzu, a sednem przekaz emocjonalny. Staram się nie zamykać w jednej estetyce muzycznej, bo to, co najciekawsze, leży pomiędzy gatunkami – mówi Marek Napiórkowski, gitarzysta jazzowy, kompozytor w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
 

Rafał Masłow - Materiały prasowe

– Jazz przyczynia się do poprawnej pracy mózgu?
 
– Bardzo mało wiemy o mózgu. Mózg pracuje cały czas w takich zakresach, o których nie mamy zielonego pojęcia. Nie lubię tezy, że muzyka jazzowa jest tak wyrafinowana, że dzięki temu mózg miałby pracować lepiej. Wyrobiony odbiorca doszuka się w jazzie niuansów, jednak każdy słuchacz może czerpać z jazzu frajdę.
 
– Jesteś już ponad 30 lat na scenie. Przywdziewasz obecnie szaty nauczyciela jazzu w Polsce?
 
– I tak, i nie. Ciągle się czuję uczniem w muzyce.
 
– Po 30 latach… ciekawe.
 
– Tak. Muzyka jest niekończącą się drogą. Im dalej w las, tym więcej drzew. A edukatorem mogę się czuć po części. Od wielu lat uczę muzyków na warsztatach jazzowych. Od niedawana zacząłem uczyć na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, gdzie powstał wydział jazzu.
 
– Jakiego przedmiotu uczysz studentów?
 
– Gitara jazzowa. Póki co studentów gitarzystów jest zaledwie trzech. 
 
– Dlaczego?
 
– To są lekcje indywidualne. Stąd mała liczba osób, ale może wkrótce to się zmieni. Cieszę się, że mogę się dzielić moim doświadczeniem z młodymi ludźmi. Najważniejsze jest to, że mam z nimi bezpośredni kontakt. Na jedno miejsce jest dwudziestu chętnych.
 
– Jesteś dla nich mentorem, autorytetem czy idolem?
 
– Musiałbyś się ich zapytać. Ja mam dla nich dużo szacunku.
 
– Nie boisz się, że rośnie Ci konkurencja?
 
– Nie. Tego nie powstrzymamy. Świat idzie do przodu. Każde pokolenie przynosi zdolnych, dobrze grających artystów. Moich studentów chcę nakierować i pomóc im w tym, co sami chcą uzyskać w muzyce. Będę ich zachęcał, żeby robili swoje.
 
– Uczysz prywatnie?
 
– Nie. Mam dużo obowiązków. Przyjąłem zasadę, że nie uczę prywatnie. Uczę tylko na uczelni. Mama jest zadowolona, że po raz pierwszy jestem gdzieś zatrudniony (śmiech).
 
– Jazz jest opus magnum dla instrumentalisty?
 
– Jazz wymaga wysokich kompetencji. By grać jazz, trzeba sporo umieć, ale to jest tylko punkt wyjścia. O sztuce mówimy wtedy, kiedy ona przemawia do ludzi. Grając, staramy się wzruszyć czy też poruszyć słuchacza.
 
– W jazzie jest miejsce na wrażliwość?
 
– Przede wszystkim. Wszyscy wybitni artyści są wrażliwi w jakiś sposób. Nie wszyscy muszą być ckliwi. Jazz jest muzyką niuansu. Technika jest tylko dodatkiem do jazzu, a sednem przekaz emocjonalny. Staram się nie zamykać w jednej estetyce muzycznej, bo to, co najciekawsze, leży pomiędzy gatunkami.
 
– „Pierwsza gitara polskiego jazzu” – nie przerasta Cię takie określenie?
 
– Nie oddaje ono stanu mojego umysłu (śmiech). Jazz nie jest dyscypliną sportową. Z powodów marketingowych padają takie określenia oparte o to, że od wielu lat zwyciężam w ankiecie czytelników „Jazz Forum”.
 
– Nie męczy Cię to ciągłe wygrywanie w takich plebiscytach?
 
– To jest miły fakt, bo głosują słuchacze.
 
– „Hipokamp” jest odzwierciedleniem współczesnego jazzu?
 
– Jest wyłącznie odzwierciedleniem mojej kondycji artystycznej. Zawsze funkcjonowałem poza modami. Nie sięgnąłem po syntezatory, bo to jest modne. Usłyszałem brzmienie tych instrumentów i się w nich zakochałem. Nie uzurpuję sobie prawa do mówienia tego, co jest obecnie modne w jazzie. Często jest tak, że to, co kiedyś było postrzegane jako wiocha, teraz jest na czasie.... I tak w kółko. Lubię być obok mód.
 
– „Hipokamp” ma hity? W jazzie funkcjonuje coś takiego jak hit?
 
– Hit w muzyce jazzowej to płyta, która cieszy się powodzeniem. Wierzę, że spodoba się melomanom, choć tworząc płytę, nie szliśmy na kompromisy. W Polsce można zaobserwować swoisty paradoks. Szeroko pojęta scena alternatywna, która z definicji powinna stać z boku, stała się obecnie mainstreamem. Czuję się awangardą (śmiech).
 
– Do jakiego gatunku filmowego „Hipokamp” byłby odpowiednią ścieżką dźwiękową?
 
– Zależy od utworu.
 
– A jako całość?
 
– Thriller psychologiczny. Na pewno nie komedia romantyczna i chyba film pornograficzny też nie (śmiech). Film, do którego pasowałaby ta muzyka, musiałby mieć niepokój.
 
– Jazz wciąż jest muzyką niszową?
 
– Nisza jest wtedy, gdy zbadasz słuchalność i wychodzi, że konkretnego gatunku muzycznego słucha mało osób. Jazz może być słuchany przez wszystkich. Może być postrzegany jako elitarny w tym sensie, że trzeba sobie zadać wiele trudu, aby go ze skupieniem posłuchać. Musisz się zatrzymać i pochylić nad jazzem. Jeżeli pójdziesz na koncert dobrego zespołu jazzowego, to poczujesz energię, nawet jeśli muzyka będzie wyrafinowana. Zachęcałbym do rozpoczęcia przygody z jazzem poprzez chodzenie na dobre koncerty.
 
– Czyli na Twoje (śmiech).
 
– Oczywiście. Będziemy dawać czadu.
 
– Jak obecnie słuchacze odbierają muzykę na koncercie jazzowym?
 
– W latach 40. XX wieku jazz był popem. Tańczyło się do big-bandów jazzowych. Widzę na koncertach jazzowych różnych ludzi. U nas nie ma przesadnej celebracji i każdy może reagować na dźwięki, jak chce. A co do lokalizacji, to żadna scena nie jest nam straszna. Grywamy w teatrach, klubach, a niekiedy także w plenerach.
 
– Jakie są relacje w polskim środowisku jazzowym?
 
– Wszyscy się lubią. Nie ma antagonizmów. To jest fajna społeczność. Niestety rzadziej niż przed laty spotykamy się na festiwalach jazzowych, bo jest ich mniej.
 
– Jazz tętni życiem w Polsce?
 
– Powstaje dużo płyt. Jest bardzo dużo młodych muzyków. 20-latkowie potrafią obecnie grać na bardzo wysokim poziomie wykonawczym. Bardzo dużo ludzi garnie się do jazzu. Trzymamy kciuki za nich wszystkich, żeby znaleźli sobie miejsce na różnych scenach muzycznych.
 
– Kierujesz się zasadą w muzyce, że mniej znaczy więcej?
 
– Nigdy nie interesowała mnie muzyka wirtuozerska. Płyta nie jest pokazem moich możliwości instrumentalnych, tylko jest polem, do zaprezentowania muzyki stworzonej z ludźmi, których zaprosiłem do projektu. Na najnowszej płycie grają ze mną Jan Smoczyński, Paweł Dobrowolski, Adam Pierończyk i Luis Ribeiro. Wspólne szukanie wyrazu i głębi jest celem nadrzędnym.
 
– Jesteś bardzo produktywnym artystą. Systematycznie wydajesz płyty. Tyle pomysłów, tyle energii – czy najzwyczajniej w świecie, trzeba zarobić pieniądze?
 
– Staram się pracować. Muzyka daje mi szczęście. Lubię intensywnie żyć. Kręci mnie to. To nie jest podyktowane skokiem na kasę. Szczęście daje mi np. trasa koncertowa, którą zagram za chwilę. Na trasę wyruszy ze mną Mino Cinelu, najbardziej utytułowany muzyk grający na instrumentach perkusyjnych. Mino grał m.in. z Milesem Davisem czy ze Stingiem. Bardzo się cieszę, że udało mi się go namówić na wspólne koncertowanie.
 
– „Hipokamp” jest odpowiednią płytą na rozpoczęcie przygody z jazzem?
 
– Wierzę, że tak. Jest to płyta współczesna i międzygatunkowa, co może zachęcić do jej słuchania miłośników różnych gatunków. Brzmienie całości jest spójne, ale na krążku nawiązujemy do różnych muzycznych światów.

 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Marek
Budzisz

Rosyjska wolność umiera powoli.
Wczoraj, notowana na amerykańskiej giełdzie NASDAQ firma Yandex (85 % akcji), poinformowała o istotnych zmianach w strukturze swojego akcjonariatu. Decyzja jaką podjęli akcjonariusze tego wycenianego na 13 miliardów dolarów rosyjskiego koncernu może mieć istotne znaczenie dla sytuacji politycznej w Rosji. Z tego przede wszystkim powodu, że firma, choć formalnie zarejestrowana w Holandii, jest właścicielem najpopularniejszej rosyjskiej wyszukiwarki internetowej oraz szeregu serwisów z których na co dzień korzystają miliony Rosjan, ale nie tylko, bo jej wyszukiwarka jest niezwykle popularna właściwie we wszystkich krajach postsowieckich oraz w Turcji.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kenia czyli 1,6 miliona ludzi z wirusem HIV
Tutaj na tym alternatywnym szczycie rozmawiałem z taką amerykańską działaczką pro-life Sharon Slater autorką książki „.Stand for the Family ”. W tej książce cytuje ona bardzo ciekawe dane, dotyczą one także Polski. Polska jest krajem „numer jeden” w Europie, pod względem procentowym który uznaje, że naturalnym miejscem dla dzieci jest rodzina – i to rodzina z ojcem i matką. 95% Polaków, podkreślam 95% Polaków uważa, że to jest rzecz naturalna. Jesteśmy pod tym względem rekordzistami w Europie.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Impeachment, globalistyczni fanatycy kontra Trump
Trzeba przyznać, że dzięki Trumpowi ważne zmiany zachodzą w sądownictwie, gdzie Trump mianuje wielu sędziów, którzy pozostaną tam kiedy jego już nie będzie, pozwoli to na przywrócenie pewnej równowagi między lewicą, a prawicą w US. W swojej kampanii prezydenckiej Trump zapowiadał zakończenie bezsensownych, kosztownych wojen. W takim Afganistanie po 18 latach interwencji Talibowie są z każdym rokiem silniejsi, a biznes eksportu opium kwitnie w bezpiecznym cieniu amerykańskich żołnierzy. Można powiedzieć, że Trump chce dowieść, że US może utrzymywać stosunki dyplomatyczne z innymi krajami bez konieczności okupacji...

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.